Zdjęcia z kałamarza

Całkiem niedawno odbitki zdjęć drukowane na domowych atramentówkach były dużo gorsze od tradycyjnych odbitek chemicznych lub przezroczy.

Całkiem niedawno odbitki zdjęć drukowane na domowych atramentówkach były dużo gorsze od tradycyjnych odbitek chemicznych lub przezroczy.

Wiele osób twierdzi, że "prawdziwe zdjęcie" można zrobić jedynie w tradycyjny sposób. Starsi fachowcy mawiają, że fotografie z komputera - wykonane aparatami cyfrowymi lub skanowane - tracą "duszę". Ostatnie osiągnięcia konstruktorów fotodrukarek pokazują, że era dominacji fotochemicznych metod uzyskiwania obrazu przemija. Coraz większa rozdzielczość aparatów cyfrowych i "fotoplujek" umożliwia uzyskanie fotogramu o jakości na pewno porównywalnej, a niekiedy lepszej od odbitek tradycyjnych. Poprawia się nie tylko rozdzielczość - drukarki coraz lepiej radzą sobie także z uzyskiwaniem subtelnych odcieni i drukowaniem coraz większej liczby kolorów w jednym punkcie (pierwsze plujki imitowały odcienie, umieszczając blisko siebie krople w trzech podstawowych kolorach). Drukarki, które mieliśmy przyjemność testować, wystrzeliwują tak małe krople, że nie sposób dostrzec, z jakich barw podstawowych składa się dany piksel. Czasem można zauważyć czarne punkty przyciemniające daną barwę.

Nic dziwnego - w wielu konstrukcjach drukowanie w czerni odbywa się w niższej rozdzielczości i z mniejszą liczbą odcieni niż w kolorze. To słaby punkt nowej technologii.

Gdy zdecydujesz się na druk swoich fotografii za pomocą urządzeń atramentowych, musisz pamiętać, że powstałe obrazy są mniej odporne na działanie wody i światła niż tradycyjne odbitki fotochemiczne. Gdy wylejesz herbatę na zdjęcie z atramentówki, obraz ulegnie częściowemu zniszczeniu. Fotografia "z kałamarza", która jest wystawiona na działanie światła, z czasem będzie coraz bledsza. Więcej przeczytasz o tym w ramce "Tajemnice długowiecznych wydruków".

Jak testowaliśmy
Pierwszym elementem była ocena charakterystyki drukarki. Poza parametrami zawsze przez nas testowanymi, jak rozdzielczość, pamięć itp., tym razem poświęciliśmy dużo uwagi sprawdzeniu, czy sterowniki mają wystarczającą moc do przeprowadzania przynajmniej najprostszych korekcji drukowanego zdjęcia. Do składowych oceny włączyliśmy także punkty za najnowsze rozwiązania techniczne: druk bez marginesów, współpracę z aparatami cyfrowymi czy pracę bez kompletu atramentów. Do #testu jakości# przygotowaliśmy dwa pliki graficzne - bitmapę składającą się z trzynastu różnych fotografii oraz grafikę w krzywych, przygotowaną w programie CorelDraw. Bitmapa ma wymiary 19x25 cm, a rozdzielczość 300 dpi. Zdjęcia zostały tak dobrane, żeby można było określić możliwości drukarki. Na górze znajduje się portret wykonany w mocnym bocznym oświetleniu. Lewa połowa twarzy jest doświetlona, prawa znajduje się w cieniu. Poszczególne drukarki oddają więcej lub mniej szczegółów twarzy w cieniu. Kolejna próba w naszym teście dotyczyła rozdzielczości wydruku. Gładkie powierzchnie fotografii oglądaliśmy pod lupą i ocenialiśmy praktyczną rozdzielczość. Jeśli pojawiały się wyraźne czarne krople mające przyciemnić obraz, nota była obniżana (fot. 1). Ocenialiśmy również #głębię czerni#, ostrość, odwzorowanie barwy skóry oraz przejścia tonalne. Na niektórych wydrukach pojawiały się smugi wynikające z niedokładnej pracy głowicy (fot. 2) oraz rysy świadczące o niedoskonałości mechanizmów prowadzenia papieru. Pojawienie się tego typu defektów było również brane pod uwagę przy ocenie. Plik przygotowany w Corelu zawiera 17 testów liniowych, testy literowe, tablicę barw oraz test gradientu. Ocenialiśmy, jak sobie radzą drukarki z połączeniem wysokiej rozdzielczości (1200 dpi) i symulowaniem skomplikowanych kolorów. Najwięcej potknięć zanotowaliśmy na wzorcach z cienkich linii równoległych, zabarwionych specjalnie wybranym kolorem, nieco odchylonych od kierunku ruchu głowicy (patrz poniżej). Barwy ocenialiśmy, porównując wydruki z wzornikiem barw Gretag Macbeth. W ten sam sposób ocenialiśmy również neutralność szarości. #Test szybkości# obejmował próbę silnika, wydruk 10 stron tekstu obficie ilustrowanego kolorową grafiką i najważniejszy sprawdzian - druk fotografii, o której już była mowa. Największy wpływ na końcowy wynik miał, oczywiście, test wydruku foto. Szczegółowy udział poszczególnych prób zaznaczyliśmy na wykresie. #Opłacalność# obliczyliśmy, biorąc pod uwagę cenę zakupu, koszty druku mono i w kolorze pomnożone przez ocenę końcową. Wyniki przeskalowaliśmy tak, aby doskonały produkt uzyskiwał dziesiątkę.

Walka od początku była nierówna. Celowo dopuściliśmy do konfrontacji modeli czterokolorowych, które jak HP photosmart 1315 i urządzenia Lexmarka, słowo "foto" mają tylko w nazwie (Lexmark - tylko w określeniu technologii metody poprawy jakości), z prawdziwymi drukarkami foto, które posługują się paletą sześciu kolorów. Jakie to ma znaczenie w druku fotografii, wyjaśniamy w ramce "Atramenty foto".

Powód wybrania tak różnych drukarek do testu jest łatwy do odczytania z tabeli danych i wyników. Jak się można przekonać, urządzenia sześciokolorowe wcale nie są lepsze pod każdym względem od czterobarwnych. Wręcz przeciwnie - mają swoje minusy. Jednym z nich są wysokie koszty atramentu, drugim - wolne drukowanie dokumentów monochromatycznych. I oczywiście wyższą cenę. Na podstawie danych z naszej tabeli możesz zdecydować, czy wolisz zapłacić za wyższą jakość fotografii, więcej za atrament i prawdopodobnie za drugie urządzenie do szybkiego wydruku, którego może będziesz potrzebował, czy wybierzesz uniwersalną drukarkę czterokolorową. Jest jeszcze do wyboru gama najnowszych modeli HP, 5550, 7150 i 7350, w których można wymieniać kałamarze. Dzięki wymianie jednego pojemnika daje się przekształcić zestaw sześciokolorowy w poczciwy CMYK, a producent myśli nawet o podobnie działającym modelu siedmiokolorowym, z rozcieńczonym czarnym.

Drukarki prezentowały dość wyrównany poziom, chociaż były przeznaczone dla różnych użytkowników Świadczy o tym chociażby bardzo niewielka różnica w ocenach końcowych trzech zwycięskich urządzeń (0,2 punktu). Dużą niespodziankę sprawiły nowe produkty Lexmarka, które co prawda przegrały z droższymi, głównie sześciokolorowymi konkurentami, lecz pokazały, że w druku fotografii nie dzieli ich tak wielki dystans od najlepszych, jak modele poprzedniej generacji.

Zdjęcia wydrukowane za pomocą tych drukarek w zupełności zadowolą średnio wybrednego fotoamatora. Nowych rozwiązań odnotowaliśmy więcej niż dotychczas. W najnowszych Lexmarkach zastosowano niespotykany dotychczas sposób wystrzeliwania kropli różnych wielkości. Wprowadzono rozdzielczość 4800x1200. Zmieniła się koncepcja podstawowej drukarki w HP. Czterokolorowy PhotoREt III uzupełniono o sześciokolorową, czwartą wersję tego systemu.

W fotograficznych drukarkach Canona dysze mają przekrój gwiaździsty, dzięki czemu krople po rozpłaszczeniu się na papierze uzyskują bardziej regularny kształt. W modelu S900 umieszczono aż 3072 takie dysze i dlatego szybkość pracy jest rekordowa nawet w czerni, sprawiającej kłopoty wszystkim drukarkom foto. We wszystkich Canonach przekonstruowany mechanizm transportu papieru pozwala na druk bez marginesów. Bez marginesów drukują także najnowsze urządzenia HP, ale tylko na specjalnym papierze 10x15, z którego trzeba oderwać wstęgę transportową. Poza tym przywrócono funkcję klawisza [Print Screen], możliwość drukowania bez kompletu atramentów, kilka funkcji do retuszu obrazu.


Zobacz również