Żeby górnik nie musiał przyjeżdżać do Warszawy

Każdego dnia politycy, prominentni ekonomiści i elokwentni komentatorzy udowadniają, że nie posiedli pomysłu na powstrzymanie degradacji gospodarczej i społecznej naszych regionów przemysłowych. Jak tchnąć życie w regiony postindustrialne, na przykładzie matecznika rewolucji przemysłowej - północy Wielkiej Brytanii, opowiada artykuł z 'Naturejobs'.

Północna Anglia odegrała kluczową rolę w czasach rewolucji przemysłowej 200 lat temu. Ale to już historia. W cieniu zamarłych stalowni, tkalni, kopalń i innych pomników industrializacji kiełkuje nowa rewolucja. Jej zalążek stanowi konglomerat placówek uniwersyteckich, agencji rozwoju gospodarczego i biznesowego, intensywnie "pączkujących" dzięki inwestycjom w infrastrukturę i kadrę.

Nowy "złoty trójkąt"

Region żyje nowymi bio-fabrykami, instytutami naukowymi i badawczymi, parkami technologicznymi, inkubatorami. Zawiązuje się współpraca naukowo-przemysłowa, napływają inwestycje, powstaje po prostu replika znanego Południowo-wschodniego "złotego trójkąta" - Cambridge-Londyn-Oxford. Trójkąt Południowo-wschodni ma za sobą historię i prestiż. Północno-zachodni "złoty trójkąt" powstaje między Liverpoolem, Sheffield i Newcastle upon Tyne - ta maszyna napędzana jest mieszanką determinacji i podejścia interdyscyplinarnego w badaniach.

Same budowle nie przemienią bowiem oczywiście sytuacji regionu. Potrzebuje on nowych firm, które zaludnią jego inkubatory przedsiębiorczości, zwłaszcza w czasach gdy "awanturniczy" rozdział historii funduszy venture capital jest już historią. Musi też zostać przełamany ogólny stereotyp peryferyjności regionu, braku szans na pracę i karierę - po to, aby przyciągnąć do uniwersytetów młode talenty.

Podróż po regionie i odwiedziny w poszczególnych ośrodkach dowodzą, że na tej drodze dokonują się znaczne postępy. Dobry przykład daje Manchester - jest on wręcz sercem obecnej rewolucji (jakkolwiek nie jest geograficznym centrum "trójkąta") i w wielu kwestiach daje przykład swoim impetem i rozmachem. Źródłem ożywienia naukowego miasta jest fuzja dwóch ośrodków akademickich - University of Manchester i University of Manchester Institute of Science and Technology (UMIST), która zostanie ukończona w październiku przyszłego roku. Powstała z połączenia instytucja ma być czymś więcej niż prostą sumą potencjałów obu uczelni. Kadra naukowa zostanie powiększona o 100 nowych pozycji naukowych, w tym wiele w obszarach definiowanych przez Biuro Technologii i Nauki Zjednoczonego Królestwa jako najlepiej rozwijające się dyscypliny - fotonice i neurobiologii. Biegłość inżynierska UMIST zostanie wzmocniona siłą UM w naukach podstawowych - matematyce, fizyce i chemii. "Połączenie stwarza szansę na zerwanie z wizją uczelni skupiającą się wokół tradycyjnych dyscyplin" - to słowa Johna Garside'a, wicekanclerza UMIST.

Inwestycje w gorące tematy naukowe

Najlepszym przykładem takiego myślenia jest jeden z najbardziej ambitnych planowanych projektów: Manchesterskie Centrum Interdyscyplinarne (MIB). Ośrodek liczyć będzie 500 naukowców w 85 grupach badawczych i powstać ma kosztem 57 mln USD. Będą oni pracować nad sześcioma głównymi tematami: biologią systemową, analizami biomolekularnymi i komórkowymi, budową i dynamiką biomolekuł, biotechnologią, biofotoniką i bioelektroniką oraz biomatyką i biokomputeryzacją. "Ośrodek ten stanie się centrum dla naukowców i inżynierów ze wszystkich dyscyplin i specjalności" - mówi szef projektu John McCarthy. Celem jest uczynienie biologii nauką bardziej "policzalną" - poprzez włączenie w badania fizyków, matematyków i inżynierów. MIB to pierwsze z trzech planowanych centrów multidyscyplinarnych. W kolejce czekają centra fotoniki i neurobiologii.

Działają już także inne projekty koncentrujące się na naukach biologicznych w obrębie obecnego campusu UM. Powstałe kosztem 18 mln GBP Zintegrowane Centrum Biologii Molekularnej i Komórkowej zostanie otwarte w styczniu 2004 roku. Inkubator uniwersytecki po dwóch latach ma pełną "obsadę", musi podwoić powierzchnię. W połowie 2004 roku kosztem 22 mln GBP otworzone zostanie Centrum Wizualizacji Molekularnej Wolfsona w Christie Hospital.

To tylko garść przykładów. "Wszystkie te inicjatywy oznaczają, że Manchester zmieni się w ciągu najbliższych 10 lat nie do poznania" - zapewnia Mark Fergusson, szef firmy biotechnologicznej, która specjalizuje się w zagadnieniach leczenia urazów. Jeszcze jako dziekan UM pomagał organizować i budować inkubator, w którym obecnie działa jego własna firma. Może osobiście udowodnić, że lokalizacja firmy na północy Wyspy nie oznacza odcięcia od funduszy ani przede wszystkim - specjalistów. W tym roku jego firma zatrudniła np. byłego szefa marketingu z Novartis - przeniósł się on z Bazylei i nie traktuje tego jako zesłanie.

Instytuty, inwestorzy i inkubatory

Boom zatrudnienia i inwestycji w infrastrukturę nie ogranicza się w Manchesterze do firm biotechnologicznych oraz uniwersytetów. Nowe centrum badań nad rakiem, które ruszy w 2005 roku i będzie zatrudniać 200 naukowców buduje firma farmaceutyczna AstraZeneca's Macclesfield. Ostatnio firma ta zainwestowała 150 mln USD m.in. w technologię wysokowydajnego odsiewania (HTS - high-output screening, do projektowania i modelowania leków - red.) oraz zautomatyzowaną "bibliotekę" związków. Ta inwestycja i miejsca pracy które stworzyła są echem przemian Północnego Zachodu. "Pojawia się znaczące źródło pracy dla naukowców" - mówi wiceprezes AstraZeneca's, John Stageman.

Jednym z najważniejszych ostatnich osiągnięć jest zapewnienie 30 mln GBP środków publicznych i prywatnych na centrum bio-produkcji w Speke koło Liverpoolu, które prowadzić będzie agencja konsultingowa Eden Biodesign. Zakład zatrudni 100 ludzi do produkcji biologicznej - protein, szczepionek, antyciał na potrzeby biotechnologicznych start-upów. Lokalizacja, po drodze obok takich firm jak Chiron, MedImmune czy Eli Lilly wzmacnia reputację regionu jako złotej żyły zatrudnienia dla bio-produkcji. Możliwość produkcji szczepionek daje regionowi szansę na działanie w zakresie immunologii.

Posiadająca wielkie tradycje liverpoolska Szkoła Medycyny Tropikalnej nabrała wiatru w skrzydła od kiedy pomogła w analizie genomu pasożytu przenoszącego malarię w układzie pokarmowym moskitów latem ub. roku. Zespół naukowy liczący w 2001 roku 168 osób ma zostać dwukrotnie powiększony do 2006 roku. Ta rozbudowa finansowana jest z wielkich grantów rządu Jej Królewskiej Mości, fundacji Wellcome Trust (fundacja Billa Gatesa i jego żony Melindy) i amerykański Narodowy Instytut zdrowia. Uczelnia pozyskała ponadto 24 mln GBP na rozwój badań w zakresie proteomiki (badanie proteomów - zestawów białek komórki - red.)

Trzy lata temu Uniwersytet Liverpoolski założył Inkubator Biotechnologiczny, który od kwietnia br. przyjął trzy firmy, a posiada miejsce dla dodatkowego tuzina. UL planuje ponadto park naukowy, wychodzący poza zagadnienia bioinkubatora. W Newcastle sytuacja wygląda podobnie. Za 19 mln GBP Uniwersytet Newcastle otworzył Instytut Badań nad Środowiskiem i Równowagą Środowiskową - w tym roku jeszcze pracę rozpoczyna w nim 500 pracowników naukowych. Obok naukowców o specjalizacji w naukach przyrodniczych pracę w nim znajdą także naukowcy z zakresu nauk społecznych, nie wyłączając ekonomii - "Nie ma mowy, aby przyjazna technologia dla środowiska, która tu powstanie była jednocześnie niesterowalna lub nieopłacalna" - mówi dziekan instytutu Tony O'Donnel.

W Yorkshire powstało konsorcjum uniwersyteckie Białej Róży. Sojusz pod historycznym herbem tych ziem zawarły uniwersytety w Leeds, York i Sheffield. Tu także poczyniono istotne inwestycje, idące w grube miliony funtów, w budowę i organizację ośrodków badawczych.

W ślad za tymi inwestycjami pojawiają się też inwestorzy przemysłowi, gotowi wykorzystać naukowy potencjał. Park naukowy w York, działający od pół roku jest już wypełniony małymi firmami. Jedną z nich jest Xceleron - posiadająca własny akcelerator i spektrometr masowy, która świadczy usługi wielkim koncernom farmaceutycznym. Firma poszukuje do pracy fizyków nuklearnych, którzy potrafią obsługiwać urządzenie, dopiszą oprogramowanie zbierające określone dane, itp. Przedstawiciele tej firmy prowadzą jednocześnie akcję na rzecz scalania i wspólnego działania firm z parku, "aby razem znaczyć w regionie więcej". Ciekawym przykładem jest też firma Smith&New produkująca i projektująca narzędzia medyczne - 120 ze 180 osób załogi posiada stopień doktora.

Jakkolwiek nadal zdarza się, że fundusze vc w rozmowach z wywodzącymi się z ośrodków badawczych firmami typu spin-off doradzają im przeniesienie się na południe, a osiągnięcie poziomu prestiżu naukowego zaplecza "złotego trójkąta" to zadanie na dziesięciolecia, wyraźnie widać, że "drgnęło". A skoro drgnęło w nauce - przekłada się to na rozwój innowacyjnych technologii i biznesów w całym regionie. A więc i rozwój całego regionu. I polepszenie sytuacji wszystkich jego mieszkańców - stąd autor omówienia nie mógł odmówić sobie nawiązania w tytule do bliższych nam problemów.

Artykuł Paula Smaglika 'Rising star Northern England' zamieszcza Nature, nr 425, a pochodzi on z Naturejobs - wydawnictwa internetowego poświęconego rynkowi pracy dla naukowców.


Zobacz również