"Zemsta Sithów" - premiera na stadionie

Przyznaj się - ile masz "piratów"? Pracujesz na legalnym systemie? Wszystkie Twoje programy, gry, filmy i muzyka pochodzą z legalnych źródeł? Tak? Czy aby na pewno? Mamy podstawy przypuszczać że kłamiesz. Przecież aż 59% oprogramowania używanego w Polsce to nielegalne kopie. Wygląda na to że każdy trochę jest złodziejem, chociaż mówi "nie". My też. Bez problemu kupiliśmy dziś na warszawskim Stadionie X-lecia piracką wersję systemu Windows XP i debiutującą w kinach superprodukcję "Gwiezdne Wojny: Zemsta Sithów". Za jedyne 20 złotych... "Na tym przykładzie można łatwo pokazać, na czym polega zła strona Internetu - film wczoraj nielegalnie opublikowany gdzieś w USA już dziś można kupić w Polsce na targowisku. W chwili obecnej szacujemy poziom piractwa audiowizualnego w Polsce na 35 do 40%." - komentuje Mariusz Kaczmarek, dyrektor generalny Fundacji Ochrony Twórczości Audio Video. Najnowszy raport IDC na temat piractwa komputerowego przynosi smutne potwierdzenie tych słów.

Informowaliśmy już w tekście pt. Piraci już mają "Zemstę Sithów"! że do Internetu przeciekła ostatnia część kultowej serii George'a Lucasa. Postanowiliśmy zatem sprawdzić czy film ten dostępny jest już w pirackiej wersji na polskim rynku. Okazuje się że zaledwie dzień po premierze film "Gwiezdne Wojny III: Zemsta Sithów" można już kupić na Stadionie X-lecia w Warszawie.

Dziesięciominutowa wizyta wystarczyła nam nie tylko na zakupienie płyty DVD z kinowym hitem. Nawiązaliśmy także szerokie znajomości wśród podziemnych dystrybutorów, bez żenady przyznających się do uprawiania tego procederu. Po trzech minutach rozmowy otrzymaliśmy nawet "służbowy", kontaktowy numer telefonu do jednego z piratów przedstawiającego się jako Michał.

Niestety, rozczarował nas fakt, że aktualnie dostępna wersja trzeciego epizodu kultowej serii Lucasa pozostawia wiele do życzenia. Nasz sprzedawca zapewnił jednak, że jeżeli sobie życzymy, zawiadomi nas telefonicznie lub pocztą elektroniczną o wszelkich "aktualizacjach" i wymieni film na najnowszą stadionową edycję jak tylko ta pojawi się na "rynku".

O opinię na temat jakości filmu poprosiliśmy Jakuba Żurka - redaktora naczelnego magazynu Kino Domowe. "Wydaje się, że nagranie jest piracką kopią z wykradzionej przeglądowej kasety VHS. Świadczy o tym przewijający się kod czasowy oraz słaba jakość obrazu pozbawiona jednak charakterystycznego dla kamer niebieskiego zabarwienia." - twierdzi - "Co ciekawe, film został zapisany na DVD w formacie MPEG-1 o (bitrate 1 Mbps) i dźwiękiem stereo. Jest to więc klasyczne VideoCD, tyle, że zapisane na krążku DVD. Wracając do jakości obrazu (format 4:3) - jest bardzo słaby (na poziomie gorszym od mocno zużytej kasety wideo), o mocnej pikselozie zwłaszcza w czasie scen akcji... Nie polecam nawet największym fanom - można się tylko zniechęcić".

Robimy zakupy na Stadionie X-lecia

Plon naszych zakupów na warszawskim Stadionie XX-lecia. Mogliśmy wybierać spośród tysięcy płyt z filmami, muzyką i oprogramowaniem. Zakupione nielegalne wersje programów i filmów przekazaliśmy do wydawców i dystrybutorów z prośbą o ocenę jakości pirackich wersji i komentarz w tej sprawie.

Aktualizacja: 25 maja 2005 12:40

O komentarz do wyników raportu IDC poprosiliśmy Bartłomieja Wituckiego, przedstawiciela Business Software Alliance.

PCWK Online: Mimo starań, m. in. BSA, świadomość społeczna dotycząca piractwa komputerowego jest wciąż niska. Drugie miejsce Polski w UE pod względem poziomu piractwa mówi samo za siebie. Czyżby ludziom rzeczywiście dobrze się żyło ze świadomością łamania prawa?

Bartłomiej Witucki: To prawda, społeczne przyzwolenie na kradzież własności stanowi w Polsce poważny problem i należy postrzegać go jako jedną z głównych przyczyn tak wysokiej stopy piractwa w naszym kraju. Częściowo pewnie jest to dziedzictwo czasów komunizmu, systemu który "gardził" prywatną własnością i gdzie wszystko miało być wspólne, czyli niczyje, czyli za darmo.

Co do działań edukacyjnych podejmowanych przez BSA samodzielnie czy w ramach Koalicji Antypirackiej, to mają one charakter przedsięwzięć długoterminowych, na których efekty potrzeba czasu. Trochę inaczej sprawa wygląda w przypadku kampanii skierowanych do firm. Tutaj czas reakcji jest szybszy, co potwierdza rosnąca popularność usług audytu oprogramowania i profesjonalnego zarządzania licencjami. Taka tendencja z pewnością przyczynia się do podnoszenia poziomu kultury eksploatacji zasobów informatycznych, a co za tym idzie dostrzegania wymiernych korzyści płynących z używania tylko licencjonowanego oprogramowania. Mam tu na myśli nie tylko brak ryzyka narażenia się na odpowiedzialność prawną z tytułu korzystania z nielicencjonowanego oprogramowania, ale także kwestie bezpieczeństwa danych, efektywności systemów komputerowych i optymalizacji wydatków. Mam nadzieję, że potwierdzeniem tak postawionej tezy będą wyniki przyszłorocznych badań i spadek współczynnika piractwa w Polsce.

Jakie nadzieje wiąże Pan z wprowadzeniem Dyrektywy UE, Enforcement Directive, i na czym ona polega?

Omówienie wszystkich instrumentów przewidzianych w dyrektywie to temat na osobny artykuł. Generalnie głównym celem dyrektywy jest usprawnienie procedur i zapobieżenie opóźnieniom w postępowaniach sądowych prowadzonych w związku z naruszeniami praw autorskich. Służyć ma temu zagwarantowanie poszkodowanym prawa do informacji (right of information) niezbędnych do określenia skali naruszeń. Do udzielania takich informacji mogliby by być zobowiązani, między innymi, dostawcy usług internetowych. W dyrektywie przewidziano także inne narzędzia związane z przeciwdziałaniem piractwu za pośrednictwem Internetu. Ważne jest także to, że dyrektywa ujednolica wymogi związane z wykazaniem, iż danemu podmiotowi przysługują prawa autorskie do danego utworu. Istotne jest także zalecenie, by odszkodowania faktycznie rekompensowały szkody, tak by piractwo - mówiąc potocznie - nie "opłacało" się uczestnikom przestępczego procederu. Z punktu widzenia praktyki przeciwdziałania piractwu bardzo duże znaczenie ma wprowadzona przez dyrektywę zasada tzw. samplingu, czyli stwierdzania naruszenia prawa na podstawie próbki towarów, a nie całej partii. Chodzi oczywiście o sytuacje, w których naruszenie jest ewidentne, a z takimi sprawami mamy do czynienia np. na giełdach komputerowych. Wskazane przez mnie przykłady instrumentów prawnych przewidzianych w dyrektywie pokazują jak istotne jest, by jak najszybciej doszło do jej implementacji. Każdy dzień zwłoki powoduje olbrzymie szkody - nie tylko po stronie producentów oprogramowania. Tracą także firmy obsługujące branżę IT, traci Skarb Państwa z powodu nieuzyskania wpływów z podatków, tracą wreszcie obywatele, zważywszy że - jak wynika z innych badań przeprowadzonych na zlecenie BSA - dzięki obniżeniu w Polsce piractwa o 10% powstałoby kilkanaście tysięcy nowych miejsc pracy.

Czym można wytłumaczyć znaczący wzrost wartości nielegalnego oprogramowania w Polsce w 2004 r. przy nieznacznym zaledwie wzroście poziomu piractwa?

Analizując tak znaczny wzrost wartości pirackiego oprogramowania (z 301 mln USD w 2003 r. do 379 mln USD rok później - przypomnienie redakcji), należy pamiętać i wziąć pod uwagę dwa czynniki: spadek kursu dolara oraz wzrost sprzedaży komputerów. Inna sprawa, że wartość ta daje do myślenia w kontekście praktyki sprzedaży tzw. "gołych pecetów" - faktycznie tylko w teorii sprzedawanych bez oprogramowania, w praktyce niestety z oprogramowaniem preinstalowanym nielegalnie. Ta nieuczciwa praktyka niektórych dystrybutorów sprzętu komputerowego jest jednym z poważniejszych wyzwań w walce z piractwem w Polsce.


Zobacz również