Zimowa ofensywa antypiracka: 523 osoby na celowniku

Po grudniowej decyzji sądu zakazującej dotychczasowego sposobu namierzania i identyfikowania użytkowników sieci P2P, RIAA składa kolejne pozwy zmieniając tym razem metodę działania. Jednocześnie wzrasta zainteresowanie sieciami P2P - przybywa im użytkowników, pojawiają się też nowe wersje programów do bezpośredniej wymiany plików. Czy czeka nas zatem ostateczna rozgrywka pomiędzy przemysłem muzycznym, a internautami? Na wszelki wypadek podpowiadamy czego się spodziewać i jak się bronić gdy fala sądowych pozwów dotrze do naszych drzwi.

RIAA nie miało ostatnio najlepszej passy - w grudniu amerykański sąd orzekł, że stosowana przez stowarzyszenie metoda "namierzania" i identyfikowania użytkowników sieci P2P nie jest zgodna z prawem. Okazało się jednak, że RIAA nie zamierza się poddawać - organizacja zmieniła metodę działania i właśnie złożyła pozwy przeciwko 523 kolejnym użytkownikom sieci P2P, podejrzewanym o nielegalne udostępnianie i kopiowanie muzyki.

Novum polega na tym, że złożone właśnie pozwy nie zawierają danych osobowych internautów, lecz jedynie ich adresy IP. RIAA musiało zrezygnować ze składania pozwów przeciwko konkretnym osobom po ogłoszeniu werdyktu sądu, który orzekł, że dostawcy usług internetowych nie mają obowiązku podawać stowarzyszeniu personaliów swoich klientów przed złożeniem przeciwko nim oficjalnego pozwu. Stowarzyszenie zdobywało dane personalne osób podejrzewanych o nielegalne kopiowanie muzyki poprzez wysyłanie do operatorów internetowych wniosków przedsądowych - sąd jednak zakwestionował legalność tej praktyki. Dlatego złożone teraz pozwy nie zawierają personaliów podejrzanych - proces ich identyfikowania rozpocznie się dopiero teraz. Po uzyskaniu danych o internautach korzystających z konkretnych adresów IP RIAA zacznie się z nimi kontaktować 'osobiście'.

Jak na razie wiadomo, że RIAA złożyło cztery pozwy zbiorowe, skierowane przeciwko wszystkim 532 "namierzonym" przez stowarzyszenie internautom - organizacja ujawniła, że są to mieszkańcy różnych stanów USA, korzystający z usług różnych operatorów internetowych. Przedstawiciele RIAA mówią, że tym razem skupili się na "hurtownikach" - tzn. pozwano tylko takie osoby, które nielegalnie udostępniają szczególnie duże zbiory plików (powyżej 800). Ujawniono także, że pozwani korzystali z różnych sieci P2P.

Warto zaznaczyć, że do wczoraj liczba skierowanych przez RIAA przeciwko piratom pozwów wynosiła 382. W 233 przypadkach sprawa już zakończyła się porozumieniem stron, zaś w 100 kolejnych ugoda zostanie zawarta wkrótce. Porozumienie stron oznacza z reguły, że pozwany płaci karę za nielegalne udostępnianie plików (średnio 3 tys. USD), zaś RIAA wycofuje zarzuty.

My się zimy nie boimy

Mimo zakrojonych na szeroką skalę kampanii informacyjnych, otwierania w Internecie kolejnych sklepów muzycznych i coraz powszechniejszego zagrożenia ze strony instytucji zajmujących się przestrzeganiem praw autorskich, liczba użytkowników sieci P2P w ostatnich miesiącach ubiegłego roku znów wzrosła. Wskazują na to badania firmy NPD, o których pisaliśmy już jakiś czas temu w artykule: "P2P - koniec strachu?" ( http://www.pcworld.pl/news/62887.html ). O kryzysie sieci P2P bynajmniej nie świadczą również premiery kolejnych wersji aplikacji, jak chociażby opisywany przez nas niedawno Morpheus 4 - "Morpheus 4: jeden program, wiele sieci" ( http://www.pcworld.pl/news/62903.html ).

Nowej edycji doczekała się również Kazaa Lite - odchudzona z reklamowo-szpiegowskich dodatków wersja programu KaZaA Media Desktop. Producent KaZaA Media Desktop - firma Sharman Networks, ostro protestowała przeciwko swojej 'młodszej siostrze', co doprowadziło w efekcie do zamknięcia witryny internetowej Kazaa Lite. Jak widać, na nic zdały się te wysiłki, a Kazaa Lite (wskrzeszona jako Kazaa Lite Resurrection) powraca na rynek P2P z nową stroną internetową, zmodyfikowanym kodem źródłowym oraz aktualizacją dodatkowych modułów wspomagających funkcjonowanie aplikacji ( "Odrodzona Kazaa Lite" - http://www.pcworld.pl/news/63041.html ).

Kiedy przyjdą pod Twój dom?

W związku z zakrojonymi na coraz szerszą skalę działaniami stowarzyszenia RIAA oraz pierwszymi sygnałami podobnej polityki w Europie (Organizacja Brytyjskiego Przemysłu Muzycznego BPI zapowiada pozywanie użytkowników sieci P2P, o czym pisaliśmy w artykule: "Pozwy dla Polaków: w poszukiwaniu antidotum" - http://www.pcworld.pl/news/62842.html ), można spodziewać się o rozpoczęcia podobnych działań również w Polsce. Jednego możemy być pewni: użytkownikom sieci P2P w Polsce nie zagrozi na pewno Business Software Alliance, o czym może świadczyć wypowiedź rzecznika prasowego polskiego oddziału BSA, Bartłomieja Wituckiego:

"Business Software Alliance nie podjęło podobnych kroków prawnych wobec prywatnych użytkowników korzystających z serwisów typu P2P. Nie ma również planów, aby takie działania podjąć. Naszą intencją jest natomiast podejmowanie różnego rodzaju działań informacyjno-edukacyjnych, których celem jest wzrost świadomości użytkowników prywatnych oraz kierownictwa firm w zakresie właściwego zarządzania oprogramowaniem i poszanowania praw ich twórców, a także wskazywania niebezpieczeństw związanych z transferem nieautoryzowanych plików".

Jednak, jak już podkreślaliśmy wcześniej, w Polsce istnieją co najmniej 4 organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, które mogą wykazać pewne zainteresowanie poczynaniami użytkowników sieci P2P, czy operatorów serwisów internetowych . Przykładem niech będzie chociażby niedawna akcja Fundacji Ochrony Twórczości Audiowizualnej (FOTA), która wraz z Policją zamknęła w ostatnich dniach serwis internetowy "Świat filmu" ( http://www.swiatfilmu.pl ). Serwis ten oferował ponad 800 filmów na nośnikach DVD oraz VCD w cenie od 10 do 22 zł. Jego twórcy zasłaniali się zapisem w prawie autorskim, który zezwalał na wykonywanie kopii legalnie zakupionych filmów (każdy z klientów przy zakupie podpisywał oświadczenie o posiadaniu oryginalnej płyty, której chce sporządzić kopię). W wyniku przeprowadzonej akcji organa ścigania nie tylko skonfiskowały cały sprzęt komputerowy i ponad 300 gotowych do wysłania nośników, lecz także uzyskały dane o blisko 700 polskich i zagranicznych klientach serwisu. Wszystkim klientom, który zakupili kopię w serwisie nie posiadając jednocześnie oryginalnej płyty z filmem, może grozić nawet 5 lat więzienia.

Czego się spodziewać – jak się bronić?

W związku z powyższym nasuwają się pytania: co ma zrobić człowiek, który hipotetycznie otrzymałby pozew od RIAA lub podobnych stowarzyszeń w Polsce? Jak ma postępować? Do kogo powinien zwrócić się o pomoc? O odpowiedź na to pytania poprosiliśmy mecenasa Jerzego Skrzypowskiego z kancelarii prawnej Skrzypowski & Tynel: "Po pierwsze pozew RIAA musiałby być sporządzony po polsku, przez polskiego prawnika, w oparciu o prawo polskie i wniesiony do Sądu Okręgowego miejscowo właściwego ze względu na miejsce zamieszkania pozwanego. Przypuszczalną treścią pozwu mogłoby być:

a) zakazanie przez sąd pozwanemu udostępniającemu pliki mp3 w Internecie dalszego prowadzenia tego typu procederu

b) zasądzenie odszkodowania za szkodę wyrządzoną naruszeniem praw autorskich

c) zasądzenie kosztów sądowych

d) dodatkowo – można oczekiwać, że RIAA mogłoby jeszcze żądać aby sprawca naruszenia został zobowiązany przez Sąd do opublikowania na swój koszt przeprosin na łamach polskiej prasy – wg. żądanej treści.

Szkodę należałoby oczywiście udowodnić. RIAA musiałoby zatem wykazać jak duża liczba osób pobrała pliki mp3 od pozwanego. Prawo autorskie pozwala na dochodzenie jako szkody potrójnej wysokości stosowanego – utraconego wynagrodzenia (art. 79 ust.1 prawa autorskiego). Szacunek utraconego wynagrodzenia właściciela praw autorskich powinien zostać dokonany w oparciu o obowiązujące w Polsce stawki tantiem producentów nagrań. Można by zatem oczekiwać, że wynagrodzenie wynosiłoby trzykrotność 5 - 10 % ceny zbytu obowiązującej w Polsce dla płyt CD i kaset audio. Powód (czyli w tym przypadku RIAA) musiałby złożyć do Sądu własną ekspertyzę na temat utraconego wynagrodzenia, nie jest wykluczone, że w toku procesu mogłoby dojść do powołania biegłego sądowego do dokonania szacunku straty. Koszty biegłych – to dodatkowe koszty dla pozwanego – jeśli przegra sprawę. Niewątpliwie pozwany w takiej sprawie powinien zadbać o to aby go również reprezentował przed Sądem profesjonalny prawnik, najlepiej specjalista w dziedzinie prawa autorskiego. Na koniec można zauważyć, że rzadko sprawy o naruszenie praw autorskich – jeśli naruszenie jest bezsporne, kończą się wyrokiem. Pozwanemu zawsze opłaca się w takiej sytuacji zaproponować ugodę. Warunki ugody bywają zazwyczaj lżejsze, niż to co może wyniknąć z wyroku".

Na zakończenie spytaliśmy mecenasa Jerzego Skrzypowskiego, czy podjąłby się obrony użytkownika sieci P2P, który dostałby taki pozew. W odpowiedzi usłyszeliśmy: "W przypadku gdyby pozwany internauta zwrócił się do mojej kancelarii prawnej o udzielenie pomocy prawnej w takiej sprawie, niewątpliwie zająłbym się prowadzeniem sprawy i reprezentacją przed sądem".


Zobacz również