Zimowy sen nielota

Początek roku to moment wytchnienia dla wszystkich zatwardziałych testerów nowoczesnych dystrybucji Linuksa: świat powoli przyzwyczaja się do Ubuntu 6.10 i openSUSE 10.2, a zapowiedzi dotyczące ich następców są jeszcze na tyle nieśmiałe, że stanowią raczej ciekawostkę niż zachętę do zmiany.

OpenSUSE 10.2 był pierwszym systemem Novella, który firma udostępniła już po pamiętnym porozumieniu z Microsoftem. Wszyscy spodziewali się olbrzymich zmian w dystrybucji, gorączkowo doszukiwano się symboli świadczących o jej upadku, a tymczasem okazało się, że edycja 10.2 jest solidnie przemyślanym, znacząco ulepszonym w porównaniu do poprzednika (SUSE Linux 10.1) systemem spod znaku pingwina.

Co nowego w openSUSE 10.2?

Nowa wersja nie stanowi żadnej rewolucji: jej kluczowe elementy to rezygnacja z systemu plików ReiserFS na rzecz ext3, uaktualnienie przeglądarki Firefox do wersji 2.0, ulepszony menedżer zarządzania pakietami, stabilniejsza obsługa czytników kart SD oraz znacząco odmienione menu startowe, które w jednym miejscu zbiera wszystkie niezbędne użytkownikowi moduły systemu. Oprócz tego - informacja dla zwolenników liczb po przecinku - w dystrybucji znalazł się GNOME 2.16.1, KDE 3.5.5, OpenOffice 2.0.4, KOffice 1.6 oraz kernel 2.6.18.

Ubuntu 7.04

Po doskonałej, zbierającej świetne recenzje wersji 6.06 Ubuntu, edycja 6.10 wypadła blado. Nie zaliczyła poważnej wpadki, jednak niczym szczególnym też się nie wyróżniła. Tym większe nadzieje użytkowników wzbudziła informacja o wydaniu 7.04, noszącym roboczą nazwę Feisty Fawn (hasający jelonek).

W dystrybucji zostanie przede wszystkim znacząco odświeżony styl graficzny środowiska. Kolosalna zmiana miała nastąpić już w 6.10, jednak w ostatniej chwili Mark Shuttleworth - twórca Ubuntu - zablokował większość modyfikacji i zdecydował o pozostawieniu tylko odrobinę uładzonego klasycznego motywu.

Prócz tego w systemie pojawi się nowy menedżer sieci, ułatwiający zarządzanie połączeniami w (W)LAN. Zgodnie z deklaracjami, w ostatecznej edycji "jelonka" przebieg startu zostanie skrócony, a GNOME wreszcie będzie regulowało częstotliwość procesora - jest więc szansa, że pod względem długości pracy na baterii Ubuntu dogoni Mandrivę i openSUSE.

Inne interesujące nowości to GNOME 2.17 i kernel 2.6.20, z ciekawym mechanizmem wirtualizacji KVM.


Zobacz również