Złote jabłko

Steve Jobs jest charyzmatycznym, ale i skutecznym wizjonerem. Przeciwności losu zdają się go wzmacniać - wychodził już przecież zwycięsko z beznadziejnych opresji.

Steve Jobs jest charyzmatycznym, ale i skutecznym wizjonerem. Przeciwności losu zdają się go wzmacniać - wychodził już przecież zwycięsko z beznadziejnych opresji.

Już w szkole podstawowej interesował się elektroniką, pewnego dnia zadzwonił nawet do Williama Hewletta, prezesa Hewlett-Packard, i poprosił go o części potrzebne do wykonania szkolnego zadania. Otrzymał części i ofertę wakacyjnej pracy. Na początku swojej kariery robił wszystko - pracował w dziale dokumentacji, sprzedaży, dostaw, zamiatał podłogi i biegał po pizzę. Własnoręcznie składał komputery. Kiedy jego własna firma się rozrosła, nadal to robił i zyskał sobie w ten sposób ogromny szacunek wśród pracowników.

Wyrzucony z college'u (podobnie zresztą jak jego późniejsi rywale Bill Gates i Michael Dell) pracował w Atari, gdzie poznał Steva Wozniaka. Wozniak zrobił na nim duże wrażenie swoimi umiejętnościami składania elektronicznych części. Postanowili zacząć działać razem i 1 kwietnia 1976 r. powstał Apple Computer. W tym samym roku w sercu Doliny Krzemowej, Palo Alto, stworzyli komputer Apple I. Lokalny sklep zgodził się na kupienie od nich 50 maszyn i Jobs sprzedał swój samochód, żeby sfinansować produkcję. W pierwszą rocznicę działania firmy na targach West Coast Computer Faire pokazali Apple II, stworzony dla typowych użytkowników. Szacunkowa sprzedaż tego modelu sięgnęła 5 mln sztuk do grudnia 1992 r.

Apple wszedł na giełdę w 1980 r., czyniąc z 25-letniego Jobsa milionera. Jednak do 1982 r. sprzedaż Apple'a nieco spadła, gnębiona konkurencją nowego peceta IBM. Lisa, kolejna maszyna Apple'a, okazała się bardzo kosztowną pomyłką.

Twórcze odkształcenie rzeczywistości

Steve Jobs

Steve Jobs

Dopiero Macintosh odbudował Applowi reputację innowacyjnej firmy. Jobs sam zarządzał projektem, naciskając bezlitośnie na swoich inżynierów i wywieszając piracką flagę na budynku, w którym pracowali. Jego zapał przy tworzeniu Macintosha - oraz wszystkich innych projektów, które wymyślił - stał się znany jako "reality distortion field", co można przetłumaczyć jako ‚pole odkształcenia rzeczywistości', w którym rzeczywistość musiała przyjmować taki kształt, jaki uważał za stosowny Jobs. To ukute w latach 80. określenie weszło na stałe do angielszczyzny, a słowniki podają jako źródło firmę Jobsa.

"Gdy nie wiedziałem do końca, co oznacza słowo ‚charyzma', poznałem Steve'a Jobsa i zrozumiałem jego znaczenie, to był triumf maniaków informatyki" - powiedział po latach Larry Tesler, dawny szef działu naukowego Apple'a.

Apple, głównie dzięki Jobsowi, od początku konsekwentnie stosował strategię wprowadzania innowacji, dzięki której udawało się osiągać sukcesy. "Podczas pracy w Hewlett-Packard wyrobiłem sobie pojęcie o tym, jak powinna wyglądać firma technologiczna. Pierwszą zasadą było tam tworzenie wspaniałych produktów. Apple stworzył komputer osobisty, a osiem lat później graficzny interfejs, który znamy do dzisiaj. Ale później firma ucięła sobie 10-letnią drzemkę" - powiedział Steve Jobs w wywiadzie dla BusinessWeeka.

Apple jest także twórcą wszechobecnej dziś myszy komputerowej.

Jobs uważał, że kultura firmy powinna być zorientowana na produkt, nawet w firmie technologicznej. Podkreślał, że tego typu firmy często zatrudniają wielu bardzo utalentowanych inżynierów, ale konieczna jest swoista siła grawitacji, która będzie kierowała ich działaniami, w przeciwnym razie mnóstwo ciekawych rozproszonych pomysłów będzie tylko krążyło w firmowej przestrzeni.

Ucieczka

Na początku sprzedaż rozwijała się powoli, ale w 1986 r. można już było mówić o sukcesie Maca. W samej firmie rozpętała się jednak wojna na górze. Jobs opuścił spółkę po przegranej batalii o kontrolę z prezesem Johnem Sculleyem, którego zresztą wcześniej sam przyjął do pracy.

Do tego czasu jednak Jobs zdążył już wyrobić sobie opinię wizjonera, który często wykazuje skrajny brak cierpliwości dla osób, które się z nim nie zgadzają albo - co gorsza - nie rozumieją jego wizji.

"Wszyscy w taki czy inny sposób byli terroryzowani przez Steve'a Jobsa i gdy terrorysta odszedł, odczuli rodzaj ulgi. Jednak z drugiej strony cieszył się wśród tych samych ludzi niewiarygodnym szacunkiem i wszyscy bardzo się martwiliśmy o to, co stanie się z firmą pozbawioną wizjonera, założyciela, bez jego charyzmy" - wspominał Tesler.

Kariera filmowa

Po opuszczeniu Apple'a Steve Jobs założył firmę NeXT, która miała stworzyć stację roboczą dla badań i edukacji. Jednak stacja w kształcie sześcianu za niemal 10 tys. USD sprzedawała się źle i Jobs w 1993 r. postanowił skoncentrować się na oprogramowaniu.

Gdy NeXT prowadził nierówną walkę z rynkiem, sukces odniósł Pixar Animation Studios, który Jobs kupił w 1986 r. za 10 mln USD. Po podpisaniu kontraktu z Disneyem na produkcję trzech filmów, Pixar stworzył filmowy hit "Toy Story" w 1995 r. Był to pierwszy pełnometrażowy film animowany zrobiony całkowicie na komputerach. Gdy Pixar wszedł na giełdę, Jobs stał się z dnia na dzień miliarderem.

Tymczasem Apple sprzedawał miliony Maców, jednak pojawiły się problemy z powodu rosnącej konkurencji ze strony systemu operacyjnego Microsoft Windows. Mac jest kombinacją sprzętu i oprogramowania, zaś Windowsów można używać na dowolnych pecetach. Konkurencja między producentami pecetów doprowadziła do znacznych obniżek cen, co z kolei wpłynęło na wzrost sprzedaży i zdobycie większych udziałów w rynku przez Windows.

W 1996 r., po tym jak spółka ogłosiła miliardowe straty, Wall Street ostatecznie stracił wiarę w Apple.

Po kilku latach Steve Jobs uznał, że przyczyną ówczesnej porażki firmy był jej dziesięcioletni monopol na graficzny interfejs w komputerach osobistych. Produkt był wymyślony świetnie, ale jego twórcy nie mogli już dalej napędzać rozwoju firmy. To należało do zespołu marketingu, a później zespołu sprzedaży. Pewnego dnia monopol się skończył. I wtedy okazało się, że najlepsi ludzie tworzący nowe produkty odeszli albo nikt ich nie słucha. I dla firmy zaczęły się ciężkie czasy, których mogła nie przetrwać.

Powrót do macierzy

W 1996 r. Jobs przekonał Apple, aby odkupił NeXT i uczynił z jego oprogramowania podstawę dla nowej generacji Mac OS. Tym samym wrócił do firmy.

"Apple zawsze kładł nacisk na innowacyjność produktów. Wymyślił Apple II i sądzę, że Mac dostarczył innowacji branży wystarczających na 10 lat. Teraz nadszedł czas, żeby ktoś wprowadził innowację, która popchnie całą branżę do przodu, a któż mógłby zrobić to lepiej niż Apple?" - powiedział Steve Jobs podczas konferencji prasowej, na której ogłosił swój powrót.

Początkowo był doradcą Apple'a, w połowie 1997 r. został oficjalnie mianowany prezesem spółki. Rozpoczął też trwającą latami dyskusję z Microsoftem o tym, w jakim stopniu system Windows został oparty na interfejsie Macintosha. Firmy zmierzyły się przed sądem, Apple nie odniosła jednak zwycięstwa.

Prezes Microsoftu Bill Gates podczas targów Macworlda (wydawanego przez IDG) w 1997 r. ogłosił, że zainwestował w Apple 150 mln USD i podpisał umowę na produkowanie oprogramowania dla Maców przez 5 lat. Steve Jobs nadal jednak twardo wierzył, że zwycięży Gatesa.

Wall Street ciepło przyjęła tę umowę. Później sukcesem okazało się wypuszczenie iMaca, komputera osobistego o awangardowym wyglądzie, z oryginalną, kolorową obudową, która na zawsze zmieniła sposób patrzenia na wizualne zalety maszyn liczących.

Firmie udało się również wprowadzić nowy system operacyjny dla Macintosha i Jobs starał się skoncentrować na nowej strategii "cyfrowego hubu", w której Mac koordynowałby komunikację między urządzeniami, takimi jak telefon komórkowy i odtwarzacz MP3.

Steve Jobs po kilku latach podkreślał, że udało mu się wskrzesić świetność Apple'a, ponieważ jego motywem postępowania było stworzenie najlepszego komputera osobistego na świecie, a nie stanie się największą czy najbogatszą firmą. Jednak zawsze dbał o to, żeby spółka przynosiła zysk - nie tylko po to, żeby zarabiać, ale także po to, żeby móc tworzyć nowe dobre produkty.

Ciekawym zjawiskiem było fanatyczne niemal przywiązanie części klientów do marki Macintosh. "Wbrew szyderstwom złośliwych, nie należą do żadnej sekty Maca. To idiotyczne. Dzieje się tak dlatego, że jeśli kupią nasz produkt i po trzech miesiącach natkną się na jakiś problem, szybko są w stanie samodzielnie znaleźć wyjście z sytuacji. I widzą, że ktoś z Apple'a już zdążył o potencjalnej trudności pomyśleć. I takie doświadczenia się powtarzają. Produkty innych firm nie zapewniają takiego komfortu" - mówił Steve Jobs w jednym z wywiadów.

Muzykoterapia

W 2001 r. Apple wprowadziło iPoda, odtwarzacz MP3, który współpracuje z Macami i pecetami. Jobs przekonał 5 największych wytwórni płytowych, aby sprzedawały muzykę przez Internet na stworzonej przez Apple platformie iTunes Music Store.

Teraz iTunes sprzedaje ok. 2 mln piosenek dziennie i ma 82% udziałów w światowym rynku sprzedaży muzyki online. Jobs twierdzi, że jest to drugi po Amazonie co do wielkości sklep internetowy. iPod zdobył 74% rynku przenośnych odtwarzaczy MP3, sprzedano ponad 22 mln sztuk urządzenia. Natomiast w rynku komputerów osobistych Apple ma tylko 3% udziałów.

W 2004 r. lekarze stwierdzili u Steve'a Jobsa nowotwór i zapowiedzieli, że ma przed sobą kilka miesięcy życia. Później okazało się jednak szczęśliwie, że guz można usunąć. To doświadczenie wzmocniło Steve'a Jobsa.

Takie odradzanie się i wychodzenie zwycięsko z wielkich opresji jest cechą charakterystyczną Steve'a Jobsa. Wydaje się nawet, że przeciwności losu dodają mu skrzydeł, a życiowe wstrząsy są niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Wyrzucony ze szkoły otworzył własną firmę i rozpoczął rewolucję, wprowadzając komputery osobiste pod strzechy. Gdy miał 30 lat, został wyrzucony z własnej firmy i jego kariera wydawała się skończona. Wtedy właśnie założył dwie firmy, które odniosły wielki sukces.

Jobs jest wegetarianinem, interesuje się okultyzmem i interpretuje trudności życiowe jako lekcje, które powinien przejść. Jak przystało na Kalifornijczyka wychowanego w latach 60., deklaruje wiarę w karmę i miłość. "Jedną z rzeczy, które jasno zrozumiałem dzięki doświadczeniu z rakiem, był fakt, że kocham moje życie. Mam najwspanialszą rodzinę na świecie i mam moją pracę. I to właściwie wszystko. Nie prowadzę ożywionego życia towarzyskiego ani nie udzielam się na konferencjach. Kocham moją rodzinę i kocham zarządzać Apple'm i Pixarem. I robię to. Jestem szczęściarzem" - stwierdził na łamach BusinessWeeka.


Zobacz również