e-książki: co dalej?

Niezwykłe zainteresowanie powieścią Stephena Kinga opublikowaną niedawno wyłącznie w formie elektronicznej rodzi pytania o przyszłość elektronicznych publikacji.

W ubiegłym tygodniu opublikowano, wyłącznie w formie elektronicznej, nową powieść znanego autora horrorów Stephena Kinga pt. "Riding the Bullet". Zainteresowanie tą pozycją ucięło wszelkie wątpliwości na temat rynku dla takich publikacji: dwa dni od premiery liczba osób, które pobrały powieść w wydaniu elektronicznym, sięgnęła pół miliona. "Nie ma porównania z jakąkolwiek edycją papierową" - mówi Keith Titan, szef marketingu wydawcy książki firmy Simon & Schuster. - "Jest to prawdopodobnie największy sukces wydawniczy w historii" - dodaje.

Rynek wydawniczy obserwuje to wydarzenie ze zrozumiałym zainteresowaniem. Elektroniczna publikacja może wyeliminować największe problemy wydawców, jak zwrot nie sprzedanych egzemplarzy czy koszty dystrybucji. "To ważne wydarzenie w historii e-książek" - mówi Jim Sachs, szef Softbook Press, producenta elektronicznej książki - Softbook. J. Sachs twierdzi jednak, że większość użytkowników instalująca powieść na swym komputerze PC może być rozczarowana: "Komputery PC, z wyjątkiem bardzo krótkich tekstów, nie są najwygodniejsze do czytania".

Paul Duguid, socjolog z uniwersytetu w Berkeley, jest bardziej ostrożny w chwaleniu e-książek. "Przemysł zawsze wyprzedza modę, zaś elektroniczne książki mogą być przejściowym kaprysem" - mówi. - "Gdyby autorem nie był Stephen King, cena byłaby wyższa niż 2,50 USD oraz nie byłaby to pierwsza tego typu elektroniczna publikacja, zainteresowanie na pewno byłoby mniejsze. Ciekawe co stałoby się, gdyby cena za jej pobranie wynosiła 35 USD?".


Zobacz również