iKiller

Premierę najgorętszego gadżetu tego roku mamy chyba za sobą. Po roku od pierwszych zapowiedzi Sony odpowiedziało na dwuekranową konsolę do gier Nintendo DS, następcę popularnego GameBoya. Jeśli z góry zakładasz, że coś takiego cię nie zainteresuje, być może zmienisz zdanie pod wpływem swoich latorośli. A może przekona cię ten felieton.

Premierę najgorętszego gadżetu tego roku mamy chyba za sobą. Po roku od pierwszych zapowiedzi Sony odpowiedziało na dwuekranową konsolę do gier Nintendo DS, następcę popularnego GameBoya. Jeśli z góry zakładasz, że coś takiego cię nie zainteresuje, być może zmienisz zdanie pod wpływem swoich latorośli. A może przekona cię ten felieton.

A więc najpierw wyjaśnienie: PlayStation Portable to znacznie więcej niż konsola do gier. Może także z powodzeniem odtwarzać muzykę z plików MP3 (ma nie tylko wyjście na słuchawki, ale także dwa niewielkie głośniczki - oczywiście w stereo), wyświetla zdjęcia albo filmy wideo. Jakość? Wszyscy są zgodni - rewelacyjna, bo lepsza od tego, co oferuje konkurencja. Zresztą już sam rozmiar wyświetlacza robi wrażenie. Przekątna ekranu LCD TFT sięga prawie 11 cm, przy czym obraz ma proporcje panoramiczne i rozdzielczość 490 x 272 piksele. Gry odtwarza z małych płytek UMC, przypominających MiniDyski, tyle że mieszczących 1,8 GB danych. Zdjęcia, muzykę i filmy można samemu zapisać na kartach Memory Stick Duo. Do tego w komplecie mamy złącze USB 2.0 i łączność bezprzewodową w standardzie 802.11b. A teraz najlepsze: ponieważ Sony za wszelką cenę chce pokonać Nintendo, cena przenośnego PlayStation w Stanach wynosi około 200 dolarów. U nas pierwsze egzemplarze pojawiły się na Allegro jednocześnie z amerykańską premierą.

Trzeba było za nie zapłacić ponad 1000 zł. Teraz szybkie porównanie: co można kupić za 200 dolarów. Otóż na przykład iPoda mini, który oczywiście odtwarza tylko muzykę i ma o wiele gorszy i mniejszy czarno-biały wyświetlacz. Dzięki temu jest jednak znacznie mniejszy niż konsola Sony i ma w dodatku coś czego brak w PSP - dysk o pojemności 4 GB. Można też na nim grać, jeśli kogoś jeszcze zainteresuje taki przebój, jak dołączony pasjans (gdyby to był chociaż tarrot, to Apple mógłby liczyć na przesądne gospodynie domowe). Gwoli ścisłości wypada jeszcze odnotować dodatkowe funkcje: możliwość wgrania kalendarza, kontaktów i zdaje się przeglądania notatek, ale żeby z tego skorzystać, trzeba by mieć benedyktyńską cierpliwość. Proszę sobie jednak nie wyobrażać za wiele: iPod mini ciągle mi się podoba. Po prostu dostrzegam, że za te pieniądze można mieć w przypadku Sony PSP o wiele więcej. Ale OK! Żeby nie walić bezlitośnie do jednej bramki, muszę przyczepić się i do innych urządzeń.

Przenośne odtwarzacze wideo wykorzystujące system Microsoftu Portable Media Center kosztują ponad dwa razy tyle co PSP, a nie mają nawet połowy jego funkcji. W porządku, skoro już każdy jest przekonany, że przenośne PlayStation poprawi jakość jego życia (a może i atrakcyjność seksualną, jak bowiem podkreślają pierwsi recenzenci, urządzenie jest czarne, co wygląda "extremely sexy" - to zdaje się następna zła wiadomość dla Apple’a, bo w tym układzie z całej jego oferty tylko iPod U2 może być sexy), warto zastanowić się, jak PSP może odmienić cały rynek przenośnych urządzeń służących rozrywce. Powiem jasno: to może być killer. Najpierw ma szanse wykończyć przenośne odtwarzacze cyfrowego wideo, które - jak już mówiłem - są znacznie droższe, a przy tym najczęściej gorsze: mają mniejszy wyświetlacz, są cięższe, zwykle - o zgrozo! - trudniej wgrać na ich dyski nowe filmy, no i oczywiście nie da się na nich grać nawet w pasjansa. W trudnej sytuacji znajdą się producenci innych konsolek do gier, zwłaszcza Nintendo (choć na Allegro widziałem już ogłoszenia: "Zamienię za dopłatą Nokię nGage na Sony PSP"), ale tu o wyniku starcia decydować będzie jakość dostępnych gier i cena urządzeń, a Nintendo być może nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.

Apple i inni producenci odtwarzaczy MP3 mogą raczej spać spokojnie. PSP nie jest dla nich prostą konkurencją. Słuchanie muzyki nie angażuje uwagi tak, jak oglądanie filmu. Zgadzam się, żeby dentysta borując mi zęby słuchał choćby AC/DC, ale czułbym się źle, gdyby w tym czasie cokolwiek oglądał, w szczególności pewnie "Teksańską masakrę piłą mechaniczną". I choć PSP pozwala także słuchać muzyki, jest o wiele większe i cięższe od iPoda i spółki. iPod i jego rywale mogą za to już wkrótce znaleźć się w szachu za sprawą telefonów komórkowych, rozbudowanych o MP3. Producenci odtwarzaczy zaczną gorączkowo szukać możliwości przetrwania i rozwoju. Ale dodanie wideo może wtedy okazać się marnym pomysłem.


Zobacz również