Monitory do gier

O ile do niedawna popularnością cieszyły się monitory z szybkimi matrycami, teraz na szczycie listy zakupowej są modele z technologią G-Sync, które sprawiają, że gry faktycznie „wyglądają” lepiej. Niestety korzystać z nich mogą tylko posiadacze wydajnych kart graficznych Nvidii. Użytkownikom Radeonów polecamy najnowsze monitory z odświeżaniem 144 Hz, w których niemal całkowicie zlikwidowano efekt smużenia.

Standardowy monitor LCD pracuje ze stałą częstotliwością, podczas gdy karta graficzna, która generuje obraz wyświetlany na monitorze, ze zmienną szybkością. Brak synchronizacji pracy obu urządzeń powoduje wyświetlanie w jednej ramce obrazu dwóch różnych klatek i niejako rozerwanie jej na części. Rozwiązaniem tego problemu jest włączenie synchronizacji pionowej. Można to zrobić w ustawieniach gry lub sterownikach karty graficznej. Wówczas karta nie przesyła kolejnych klatek obrazu, dopóki monitor nie wyświetli całej klatki. Niestety, nasilają się wówczas inne niepożądane efekty, np. brak płynności wyświetlanego obrazu. Przyczyną jest zbyt wolno działająca karta graficzna, która nie potrafi w ciągu 16,6 ms (tyle ma czasu, gdy monitor pracuje z częstotliwością 60 Hz) przygotować i wysłać pełnej klatki obrazu do monitora. Ten zmuszony jest wyświetlić dwa razy tę samą klatkę, co zaburza płynność obrazu.

Tu do akcji wkracza technologia G-Sync. Dzięki niej karta graficzna informuje monitor, kiedy ma odświeżyć obraz. Zjawisko „rozrywania” obrazu znika, bo wyświetlane są tylko pełne klatki tak jak przy uruchomionej synchronizacji pionowej. Co ważne, dzięki dynamicznej zmianie częstotliwości odświeżania obrazu monitora, który dostosowuje szybkość działania do pracy karty graficznej, wyeliminowane zostają też zacięcia widoczne np. po aktywowaniu synchronizacji pionowej.

Zobacz również:

Nie jest to jednak kolejne programowe ulepszenie jakości wyświetlanego w monitorze obrazu. Konieczna jest zmiana elektroniki monitora, dlatego głównym elementem G-Sync jest moduł wyposażony w układ FPGA z 768 MB pamięci DDR3, w której przechowywane są informacje, np. o ostatniej klatce obrazu. Obecnie montowany jest on w monitorach dla graczy, wcześniej można było kupić zestaw do samodzielnego montażu. Ale wewnętrzna elektronika to nie wszystko, G-Sync wymaga zastosowania nowych i wydajnych kart graficznych (od GeForce GTX 600 w górę), które mogą dynamicznie regulować odświeżanie obrazu w zakresie od 30 do 144 Hz. W praktyce tylko najwydajniejsze GPU mogą sprostać wymaganiom najnowszych gier w pełnej rozdzielczości monitora. Gdy wydajność komputera balansuje w okolicach 30 kl./s, to włączenie G-Sync nie przyniesie pożądanych efektów. Na szczęście, Nvidia umożliwia włączenie i wyłączenie tej technologii z poziomu sterownika karty graficznej.

Potrzebny jest też interfejs DisplayPort, dlatego wszystkie monitory wykorzystujące technologię G-Sync wyposażone są tylko w gniazdo DisplayPort i ewentualnie rozdzielacz USB. Brak dodatkowych gniazd to spore utrudnienie, zwłaszcza dla osób podłączających do monitora nie tylko komputer stacjonarny, ale też laptop. Kolejny aspekt to wydajność komputera.

W monitorach do gier technologia G-Sync to tylko połowa sukcesu, bo nie gwarantuje np. całkowitego wyeliminowania efektu smużenia. Dlatego prawdziwym entuzjastom szybkich „strzelanek” polecamy monitory wyposażone w szybką 144 Hz matrycę i technologię G-Sync. Niestety, tego typu monitory są najdroższe, a po części wynika to z opłat licencyjnych, jakie muszą uiścić producenci za wykorzystanie technologii Nvidii.


Zobacz również
Laptopy z serii Explore PRO to wiosenna nowość od Kruger&Matz
Galaxy S9 zostanie "zawinięty w ekran"