ActiveJet Energy ACP 626

Zalety:

  • Dobrze zaprojektowany AVR
  • Niska cena

Wady:

  • Krótkie podtrzymanie
  • Dziwny kształt napięcia
  • Brak zimnego startu

ACP 626 może zabezpieczyć odbiorniki o łącznej mocy pozornej do 600VA albo czynnej do 360W. Zasilacz ma dwa gniazdka typu F (uziemienie jest z boku w postaci blaszek), które maja zabezpieczenie bateryjne i tłumik warystorowi. Oprócz tego takie samo filtrowanie można zastosować do sieci telefonicznej.

ACP 626 może zabezpieczyć odbiorniki o łącznej mocy pozornej do 600VA albo czynnej do 360W. Zasilacz ma dwa gniazdka typu F (uziemienie jest z boku w postaci blaszek), które maja zabezpieczenie bateryjne i tłumik warystorowi. Oprócz tego takie samo filtrowanie można zastosować do sieci telefonicznej. ACP 626 nie został przystosowany do współpracy z żadnym oprogramowaniem.

Energia zmagazynowana jest w jednym akumulatorze o pojemności siedmiu i pół amperogodziny. Ten zapas powinien wystarczyć na sześć minut pracy pod obciążeniem 80%. Tyle teoria, w praktyce ten czas się bardzo skrócił, aż do 40 sekund. Co prawda obciążenie było raczej bliższe maksymalnemu (325W) niż 80% z 360, ale tak niewielkim wzrostem nie można tłumaczyć niewielkim wzrostem aż tak dużego skrócenia czasu podtrzymania. Prawdopodobnie przyczyn należy szukać w nienajlepszej kondycji baterii. Na dodatek zasilacz nie dał się przekonać do startu na zimno.

ACP 626 jest konstrukcją interaktywną, ma dwa stopnie AVR, jeden obniża zbyt wysokie napięcie do 85%, drugi podwyższa za niskie o 17%. Momenty przejścia są nieźle dobrane, w efekcie urządzenie stabilizuje napięcie w przedziale 175-279 woltów do zakresu dwukrotnie mniejszego (202-253) bez używania baterii. Poniżej 175 i powyżej 279 woltów zasilacz przechodzi do pracy bateryjnej wytwarzając napięcie, bardziej podobne do piły niż prostokąta. W każdym bądź razie woltomierz określił jego wysokość na 229 V. Impulsowemu zasilaczowi komputerowemu wystarczy, ale z bardziej wymagającym odbiornikom ten kształt może sprawiać problemy.

Podtrzymanie napięcia po zaniku zasilania z sieci nie następuje zbyt szybko. Pierwsze impulsy falownika są dość chaotyczne, stabilizacja nowego napięcia następuje po dwóch okresach. Nowa faza przyspiesza w stosunku do starej o pięć milisekund i to przesunięcie już się nie zmienia.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier