Canon PIXMA MP620

Zalety:

  • + dobra jakość druku w wyższych trybach
  • + sieć przewodowa i WiFi
  • + wygodna nawigacja
  • + szybki skaner
  • + umiarkowana cena

Wady:

  • - średnia szybkość druku
  • - słaby OCR

Wbrew pozorom Canon MP620 nie jest kontynuacją modelu MP610 (jest nim MP630) z poprzedniego roku. Moduł druku został zastąpiony swoją oszczędnościową wersją, ale interfejsy wzbogaciły się o gniazdo do Ethernetu oraz antenkę do WiFi. Szukając kuzynów należy wskazać na drukarkę iP 3600 albo na urządzenie wielofunkcyjne MP540, od którego różni się oprzyrządowaniem sieciowym i większym, centralnie usytuowanym wyświetlaczem TFT.

Wbrew pozorom Canon MP620 nie jest kontynuacją modelu MP610 (jest nim MP630) z poprzedniego roku. Moduł druku został zastąpiony swoją oszczędnościową wersją, ale interfejsy wzbogaciły się o gniazdo do Ethernetu oraz antenkę do WiFi. Szukając kuzynów należy wskazać na drukarkę iP 3600 albo na urządzenie wielofunkcyjne MP540, od którego różni się oprzyrządowaniem sieciowym i większym, centralnie usytuowanym wyświetlaczem TFT. Poza obniżeniem ceny oszczędność polega na zmniejszeniu liczby dysz mniej więcej o połowę i w konsekwencji proporcjonalnym zwolnieniem tempa druku. Pigmentowa czerń do niższych trybów jest dostarczana do 320 grubych dysz, a cztery kolory rozpuszczalnikowe - do ponad dwóch tysięcy rurek grubszych i cieńszych. Te cieńsze wystrzeliwują krople jedno-, a grubsze pięciopikolitrowe. Po dwóch latach oczekiwania kupienie fabryki papieru wreszcie przyniosło efekt. Zmieniono nośnik pod fotografie na grubszy i elegancko opakowany. Teraz ma oznaczenie PT-101. Zmieniły się także atramenty i jeśli wierzyć danym na opakowaniu starsze papiery i tusze nie są kompatybilne z nowymi. Niemniej jednak Canony pozostały marką drukującą najbardziej rozpuszczonymi atramentami. Na tyle mokro, że trzeba było w sterowniku przewidzieć ustawienie czasu przerwy przeznaczonej na doschnięcie poprzedniej strony.

Zmniejszenie kropli i powiększenie rozdzielczości pozwoliło na poprawę jakości druku. Najlepiej ze wszystkich, blisko ideału, wyszła gradacja koloru. W superlatywach można mówić o jakości fotografii. Nieco gorzej udały się szczegóły, a najsłabiej, ale też ponad przeciętnie wyszła grafika biznesowa. Pigment pokrywał czarne powierzchnie jednolicie, ale litery były nieco poszarpane. W reprezentacyjnej korespondencji należy użyć trybu wyższego od normalnego. Skanowanie zdjęcia udało się przeciętnie, a rozpoznawanie napisów zakończyło się nieoczekiwanym wynikiem w postaci tekstu niesformatowanego.


Zobacz również
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze