Canon PIXMA MP560

Zalety:

  • dobra jakość druku w wyższych trybach
  • wygodna nawigacja
  • szybki skaner
  • sieć bezprzewodowa

Wady:

  • stateczna szybkość druku
  • słaby OCR

Canon MP560 nie ma długiej tradycji. Urządzenie o takich parametrach druku, rozdzielczości i kombinacji dysz debiutowało pod nazwą MP540 w ubiegłym sezonie. W tym mamy już parę pochodnych modeli, o dwieście złotych droższą wersję sieciową wyposażoną dodatkowo w interfejs Wi-Fi oraz urządzenie komunikujące się z komputerem tylko przez USB.

Canon MP560 nie ma długiej tradycji. Urządzenie o takich parametrach druku, rozdzielczości i kombinacji dysz debiutowało pod nazwą MP540 w ubiegłym sezonie. W tym mamy już parę pochodnych modeli, o dwieście złotych droższą wersję sieciową wyposażoną dodatkowo w interfejs Wi-Fi oraz urządzenie komunikujące się z komputerem tylko przez USB. Oba mają pięć atramentów, 9600x2400 dpi i kroplę jednopikolitrową. Jednak pomimo pozornego podobieństwa nie jest to w pełni system znany z najlepiej sprzedającej się drukarki iP4500, lecz tylko jego oszczędnościowa wersja. Mniej więcej do połowy zmniejszono liczbę dysz w części monochromatycznej. W konsekwencji tempo druku spadło dość wyraźnie, podobnie jak cena. W teście okazało się, że zwolnienie jest jeszcze większe, gdyż urządzenie przed opadnięciem kartki na odbiornik urządzało sobie dodatkową przerwę na wysychanie atramentu. Skracając suwakiem w sterowniku jej trwanie do minimum można zaoszczędzić około trzech sekund na jednej stronie. W ubiegłym sezonie wprowadzono nowy tusz z trzycyfrowymi numerami (520 i 521) razem z nieco grubszym (300g/m2) papierem fotograficznym. Ten rodzaj nośnika ładuje się do tylnego podajnika, pod urządzeniem jest jeszcze szuflada na zwykłe kartki.

Dodatkowy piąty atrament, którym jest rozpuszczalnikowa czerń, ma być używany do budowania szarości, poprawiania kontrastu i zastępowania równych udziałów pozostałej trójki CMY. Zmniejszenie kropli i powiększenie rozdzielczości pozwoliło na poprawę jakości druku. Najlepiej, blisko ideału, wyszła gradacja koloru, nawet najtrudniejsze dla innych odcienie niebieskiego. W superlatywach można mówić o jakości fotografii. Nieco gorzej udały się szczegóły, a najsłabiej, ale też ponad przeciętnie wyszła grafika biznesowa.

Pigment pokrywał czarne powierzchnie jednolicie, ale litery były nieco poszarpane. Dlatego w reprezentacyjnej korespondencji należy wybrać tryb wyższy od normalnego. Skaner wyróżnia się szybkością, gorzej z jakością. Zdjęcie udało się przeciętnie, nie pomogła nowa, o wiele wygodniejsza aranżacja sterownika. Rozpoznawanie napisów zakończyło się kompromitacją. W zestawie dostarczonym z urządzeniem jest OCR niewiadomego pochodzenia, produkujący tylko tekst niesformatowany.


Zobacz również
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze