Emerson Liebert PSA650MT3-230U

Zalety:

  • Szybkie przełączanie
  • Dobre oprogramowanie

Wady:

  • Przeciętne czasy podtrzymania
  • Słaba ładowarka

Zarówno w przeliczeniu na moc, jak i na pojemność baterii Liebert PSA650 należy do najdroższych zasilaczy. Niewiele można znaleźć na usprawiedliwienie tak wysokiej ceny. Ani cztery minuty pracy pod pełnym obciążeniem (650VA, 390W), ani siedem godzin potrzebne do naładowania baterii o pojemności 7,2 Ah nie należą do rekordowych parametrów. Tym bardziej nie jest nim prostokątny kształt napięcia wytwarzanego w falowniku. Mamy tylko jedno usprawiedliwienie, ale słabe. Jest nim niski pobór energii na własne potrzeby. Na ten cel zasilacz zużywa 9W, połowę średniej liczonej dla podobnych modeli.

Zarówno w przeliczeniu na moc, jak i na pojemność baterii Liebert PSA650 należy do najdroższych zasilaczy. Niewiele można znaleźć na usprawiedliwienie tak wysokiej ceny. Ani cztery minuty pracy pod pełnym obciążeniem (650VA, 390W), ani siedem godzin potrzebne do naładowania baterii o pojemności 7,2 Ah nie należą do rekordowych parametrów. Tym bardziej nie jest nim prostokątny kształt napięcia wytwarzanego w falowniku. Mamy tylko jedno usprawiedliwienie, ale słabe. Jest nim niski pobór energii na własne potrzeby. Na ten cel zasilacz zużywa 9W, połowę średniej liczonej dla podobnych modeli.

Urządzenie wyposażono w cztery gniazdka w formacie komputerowym. Jedno, oznaczone symbolem drukarki, nie jest zasilane bateryjnie, a tylko chronione przeciwko przepięciom. Trzy pozostałe, ozdobione rysunkiem peceta, mają pełne zabezpieczenie. Obok nich zamontowano port USB do komunikacji z komputerem oraz gniazdka do sieci Ethernet, zabezpieczanej w ten sposób przeciwko przepięciom. Na ściance czołowej urządzenia jest wyłącznik oraz dwie diody z których jedna pokazuje przeciążenie baterii, a druga informuje o włączeniu.

Bateria nie zachowywała się zgodnie z oczekiwaniami. Pomiędzy czasem pracy po długim i krótkim ładowaniu powinna duża różnica, tymczasem w obu próbach udało się osiągnąć nieco ponad trzy minuty. To dobry wynik po ładowaniu dwugodzinnym, ale po całodobowym powinien być o dwie minuty lepszy.

PSA650 wyposażono w dwa stopie zmieniające napięcie za pomocą transformatora. Bez przejścia na baterię urządzenie stara się stabilizować napięcie z przedziału 170-280V przetwarzając je na zakres 188-254V. Podczas zasilania z akumulatora falownik wytwarza napięcie 233V o kształcie prostokątnym. Zasilacz szybko podejmuje pracę po zaniku sieci i po jednej połówce okresu jest już w fazie stabilnej. Gorzej z interaktywnością. Falownik pracuje we własnym rytmie nie zważając na fazę przerwanego napięcia. Z przesunięciem w granicach trzeciej części fazy. W tym wypadku niezbyt krótki czas przełączania jest czynnikiem pozytywnym. Wystarcza na uspokojenie się napięcia po wyłączeniu i daje gwarancję uniknięcia dużych skoków po rozpoczęciu pracy falownika.


Zobacz również
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze