Epson Stylus SX100

Zalety:

  • niska cena
  • dobry OCR

Wady:

  • żółwie tempo druku
  • wolne skanowanie
  • drogi atrament

Duża popularność kombajnów wielofunkcyjnych sprawia, że to do ich wnętrza trafiają efekty oszczędnościowych eksperymentów. Właśnie to spotkało model SX100, w głowicy którego zmniejszono liczbę dysz do połowy i tak niskiego, epsonowskiego standardu. Pozostawiono 90 kolorowi czarnemu, a na pozostałe trzy barwy przydzielono po 29. Dodatkowo, chcąc przyspieszyć pracę powiększono najmniejszą objętość kropli z trzech do czterech pikolitrów.

Duża popularność kombajnów wielofunkcyjnych sprawia, że to do ich wnętrza trafiają efekty oszczędnościowych eksperymentów. Właśnie to spotkało model SX100, w głowicy którego zmniejszono liczbę dysz do połowy i tak niskiego, epsonowskiego standardu. Pozostawiono 90 kolorowi czarnemu, a na pozostałe trzy barwy przydzielono po 29. Dodatkowo, chcąc przyspieszyć pracę powiększono najmniejszą objętość kropli z trzech do czterech pikolitrów. Prawdopodobnie zastosowano głowice z demobilu, bo nawet drukowanie czarnych dokumentów trwało dłużej niż za pomocą takiej samej liczby dysz w droższych modelach (SX200, SX400). A każdy kolorowy akcent wydłużał drukowanie dramatycznie. Dwanaście minut trwała praca nad dziesięciostronicowym dokumentem z Worda ze średnią ilością grafiki. Tyle samo czasu zabrało drukowanie fotografii w formacie A4. W historii naszych testów był tylko jeden równie wolny kombajn. To Epson DX4400, poprzednik tego modelu. Swego czasu odradzaliśmy ten zakup i jesteśmy konsekwentni. Ślimacze tempo to największa wada SX100. Jakość druku nie odbiega na niekorzyść od średniej. Oceny za kolory, szczegóły i grafikę jest całkiem przyzwoita. Fotografia jest także w normie.

Wolne tempo i standardowa jakość cechują także pracę skanera. Skan zdjęcia okazał się znośny, ale tylko dzięki rozciągnięciu widma histogramu. W rzeczywistości dynamika skanera jest za słaba do takich oryginałów. Za to bardzo dobrze udało się rozpoznawanie tekstu.

Zwykle najtańsze modele nie akceptują największych kałamarzy, najbardziej ekonomicznych w użytkowaniu. To powód, dla którego atrament na stronę mono kosztuje aż 16 groszy.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier