Gembird UPS-PC-652A

Zalety:

  • Niska cena
  • Dobry AVR
  • Poprawny kształt napięcia

Wady:

  • Ascetyczne wyposażenie
  • Wolne przełączanie na baterię
  • Brak ochrony przeciwprzepięciowej

Gembird UPS-PC-652A jest zbudowany w topologii interaktywnej. Zasilacz ma dwa gniazdka formatu komputerowego przełączane w razie potrzeby na pracę bateryjną, ale pozbawione typowego wyposażenia przeciwprzepięciowego: filtrów EMI/RFI i tłumika warystorowego. Zasilacz może zabezpieczyć odbiorniki o łącznej mocy pozornej 650 VA albo czynnej 390. W. W urządzeniu jest jeden akumulator o pojemności siedmiu amperogodzin.

Budowa

W zasilaczu Gembird UPS-PC-652A trudno znaleźć jakieś zbędne gniazdko albo diodę na którym by można oszczędzić. Nie licząc samej centrali urządzenia, która pozwala pracować mu w trybie interaktywnym i poprawiać niektóre wady napięcia bez przechodzenia na pracę bateryjną. Zasilacz ma tylko dwa gniazdka formatu komputerowego przełączane w razie potrzeby na pracę bateryjną, ale pozbawione typowego wyposażenia przeciwprzepięciowego: filtrów EMI/RFI i tłumika warystorowego. Nie chroni żadnego rodzaju sieci, nie współpracuje z żadnym programem. Nawet bezpiecznik nie jest automatyczny, tylko zwykły, topikowy. Przednia ścianka jest także skromnie urządzona. Jest na niej wyłącznik oraz trzy diody sygnalizujące zasilanie, pracę i ładowanie baterii, jej wyczerpanie lub zwarcie. Brakuje bardziej dokładnej informacji o stanie baterii potrzebnej ryzykantom zamykającym swój komputer w ostatniej chwili.

Możliwości

Swoje podstawowe zadanie Gembird wykonuje poprawnie. Zasilacz może zabezpieczyć odbiorniki o łącznej mocy pozornej 650 VA albo czynnej 390. W. W urządzeniu jest jeden akumulator o pojemności siedmiu amperogodzin. Według specyfikacji ta pojemność powinna wystarczyć na sześć minuty pracy zasilacza pod obciążeniem 80-procentowym. W testach, po długim ładowaniu urządzenie wytrzymało trzy minuty obciążone mocą 350W. Dwie godziny ładowania wystarczyły na odtworzenie baterii wystarczające do podtrzymania dwuminutowego. Tani jest nie tylko sam zasilacz, ale i jego używanie. Na swoje potrzeby urządzenie pobiera osiem watów. To sporo, ale mniej niż wieli konkurentów.

Pod ochroną AVRStandardem dla zasilacza zbudowanego w technologii interaktywnej jest obecność układu automatycznej regulacji napięcia (AVR). Ma on za zadanie stabilizować mniejsze skoki napięcia zewnętrznego. W wypadku większych zmian albo kompletnego zaniku zewnętrzne źródło energii zostaje odcięte, a na wyjście zaczyna być podawane napięcie wytwarzane przez falownik z energii zmagazynowanej w baterii. AVR jest dobrze zaprojektowany. Składa się z dwóch stopni, podwyższającego napięcie o 18% i obniżającego je do 86 procent. Moment przejścia między stopniami są tak dobrane, żeby obsłużyć zmiany napięcia w zakresie od 179 do 291 woltów. Ten przedział został zmniejszony więcej niż o połowę, do rozmiaru 203 do 255 woltów. Po zaniku napięcia przełączanie na baterię trwa stosunkowo długo. Nawet w specyfikacji mówi się o dziesięciu milisekundach. W rzeczywistości chaos trwa prawie dwa okresy, czyli blisko 40 milisekund. Co prawda przez ten czas nie ma całkowitej utraty zasilania, ale napięcie wykonuje różne dziwne pląsy. W ciągu następnego okresu sytuacja wraca do normy, nowa faza jest prawie kontynuacją poprzedniej. Falownik wytwarza napięcie prostokątne z bardzo małym udziałem zakłóceń.


Zobacz również
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze