Hewlett-Packard Deskjet F4280

Zalety:

  • + niska cena
  • + niskie koszty druku

Wady:

  • - słaby skaner
  • - przeciętna jakość druku

F4280 należy do nielicznej grupy nowych urządzeń wielofunkcyjnych HP wyposażonych w oszczędnościową wersję nowego mechanizmu drukującego dwoma rozmiarami kropli. Oszczędność (w istocie rzeczy tylko na kosztach produkcji) polega na zamianie głowicy wbudowanej w urządzenie na system składający się z dwóch koszy na naboje, jednego z czarnym atramentem pigmentowym, używanym do monochromatycznego tekstu i grafiki, oraz drugiego, trzykomorowego z magentą, cyjanem i żółtym. W pełnej wersji z takich samych kropli drukuje się w rozdzielczości 2400x9600 dpi, ale w oszczędnościowej możliwe do uzyskania jest tylko 1200x4800.

F4280 należy do nielicznej grupy nowych urządzeń wielofunkcyjnych HP wyposażonych w oszczędnościową wersję nowego mechanizmu drukującego dwoma rozmiarami kropli. Oszczędność (w istocie rzeczy tylko na kosztach produkcji) polega na zamianie głowicy wbudowanej w urządzenie na system składający się z dwóch koszy na naboje, jednego z czarnym atramentem pigmentowym, używanym do monochromatycznego tekstu i grafiki, oraz drugiego, trzykomorowego z magentą, cyjanem i żółtym. W pełnej wersji z takich samych kropli drukuje się w rozdzielczości 2400x9600 dpi, ale w oszczędnościowej możliwe do uzyskania jest tylko 1200x4800. Co przez te zmiany uzyskano? Pojedynek z wyposażonym w podobny układ nabojów, ale tylko z jednym rozmiarem kropli zakończył się remisem ze wskazaniem na starszy system. Szybkość w czerni oczywiście była taka sama, w prostszych kolorach wygrywał nowszy, ale w bardziej skomplikowanych – starszy. W testach jakości równowaga była prawie idealna poza przepływami, gorzej stopniowanymi przez C4280. To odwrotnie niż można było oczekiwać według parametrów technicznych. Poziom jakości w obu wypadkach nie wychodzi poza przeciętność. Jednym słowem oszczędnościowa wersja nowego systemu nie wypadła najlepiej. Skaner jest gorszy od drukarki, mało dynamiczny i ślamazarny. Praca z dokumentami jest szczytem jego możliwości.

Urządzenie jest skromnie wyposażone. Komunikacja z komputerem odbywa się tylko przez złącze USB. Nie ma obsługi kart pamięci ani PictBridge’a. Stosownie do tego nie mamy ekranu LCD, o stanie urządzenia informują diody. W urządzeniu można używać powiększonych nabojów z serii XL. Wtedy koszt druku maleje do 14 groszy za stronę mono i 32 w kolorze.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier