Kingston SSD Now V+ SNV325-S2 128 GB

Zalety:

  • Dobra wydajność odczytu
  • Przyzwoite wyniki testów syntetycznych
  • Automatyczna defragmentacja
  • Umiarkowany koszt gigabajta

Wady:

  • Mniej wydajny zapis
  • Niestabilna praca

Trudno konwencję nazywania SSD w Kingstonie uznać za czytelną. W koszmarnie długiej nazwie najnowszego dysku tej firmy najważniejsza jest „trójka” po symbolu SNV. Oznacza trzecią generację produktu, całkiem innego od poprzednich.

Trudno konwencję nazywania SSD w Kingstonie uznać za czytelną. W koszmarnie długiej nazwie najnowszego dysku tej firmy najważniejsza jest „trójka” po symbolu SNV. Oznacza trzecią generację produktu, całkiem innego od poprzednich. W SNV225-S2 mieliśmy najnowszego Samsunga S3C29, teraz pracą napędu rządzi kontroler Toshiby Daikoku 2. Tego samego producenta są układy pamięci NAND z wielopoziomowym zapisem. W wersji 128 GB jest osiem takich kości po 128 gigabitów w każdej. Oprócz tego mamy gigantycznej wielkości pamięć podręczną. Została umieszczona w układzie Microna o pojemności 128 MB. Po raz pierwszy w SSD natrafiliśmy wewnątrz na dywan z pasty silikonowej, który ma ułatwiać odprowadzanie ciepła z układów do obudowy. Na temat kontrolera Toshiby jeszcze niewiele wiadomo, podobno, tak jak układ Samsunga, potrafi w czasie przerwy w pracy konsolidować bloki pamięci w celu utrzymania wysokiej wydajności zapisu. Dysk nominalnie ma czytać 230 i zapisywać w tempie 180 MB/s.

Porównanie z Kingstonem poprzedniej generacji (SNV225) nie wypadło najlepiej. Wyniki testów wydajności nie są jednoznaczne. W niektórych konkurencjach przeważał nowszy, ale w tych bardziej istotnych lepiej sprawował się starszy model. Dobrego napędu drugiej generacji nie udało się zastąpić lepszym. Prawdopodobnie przyczyną są problemy z zapisem, które w kilku testach dały znać o sobie. Należy oczekiwać poprawki firmware’u, która usunie te problemy.

W testach niskopoziomowych napęd zanotował dwie wpadki. W programie HD Tach dysk zapisywał tylko 34 MB/s. To dziwne, bo analogiczny pomiar w HD Tune, wykonywany pakietami innej długości przyniósł wynik bliski nominalnemu (170 MB/s). Za to wyjątkowo długi był czas dostępu (0,5 ms). Te kłopoty z zapisem nie przeszkodziły jednak SNV325 w ustanowieniu rekordu testu, 135 MB/s w czasie zapisywania kopii pliku przez system Windows. Ten wynik wskazuje na potencjalnie duże możliwości napędu pod warunkiem ustabilizowania jego pracy. Póki co wydajność nowego Kingstona lokuje się w ogonie ścisłej czołówki. Jest lepszy od analogicznej konstrukcji z OCZ i dysków o tej samej pojemności z kontrolerem Indilinksa (patrz SuperTalent), ale jednocześnie mniej wydajny od rodziny dysków z kontrolerem Intela.

Dyski z kontrolerami Samsunga zużywają mniej energii od innych. Także tutaj zamiana na Toshibę nie wyszła na korzyść. Nowy V+ pobiera 41 miliamperów w czasie drzemki, 328 podczas odczytu i aż 730 w trakcie zapisu. Cenę znamy tylko z zapowiedzi (1219 zł), ale jest ona znacznie niższa od podobnych dysków w ofertach konkurencji.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier