Linksys NMH300

Zalety:

  • Umiarkowana cena
  • Uproszczona obsługa
  • Niezłe transfery

Wady:

  • Zbyt sztywna instalacja
  • Słabe chłodzenie dysków

Linksys NMH300 jest serwerem nietypowym. Jego wyjątkowość nie obejmuje strony sprzętowej. NAS ma dwie zatoki na dyski twarde, tyle samo gniazd USB oraz złącze gigabitowe do Ethernetu.

Linksys NMH300 jest serwerem nietypowym. Jego wyjątkowość nie obejmuje strony sprzętowej. NAS ma dwie zatoki na dyski twarde, tyle samo gniazd USB oraz złącze gigabitowe do Ethernetu. Jest napędzany dobrze znanym komputerem jednoukładowym Maxwella F5182 opartym o architekturę ARM. Do pomocy ma 128MB pamięci DDR2 i 16MB flash’a. Na ściance czołowej są dwie diody sygnalizujące stan dysków twardych i trzecia, związana z zasilaniem oraz procesem testowania i inicjacji serwera.

Wyjątkowość urządzenia polega na jego oprogramowaniu, które ma sprawiać wrażenie, że instalacja i użytkowanie jest łatwiejsze niż w rzeczywistości. Użytkownik ma uruchomić kreatora i posłusznie wypełniać polecenia pojawiające się na ekranie. Niestety ta recepta kończy się sukcesem tylko w ściśle określonym scenariuszu. Urządzenie musi być podpięte do rutera z włączonym serwerem DHCP i stamtąd pobierać adres IP. Pliki pomocy są gdzieś w Internecie i nie muszą być akurat dostępne. Nie ma żadnych szans na „plan B”.

Bardzo długo przebiega formatowanie, podobnie ślamazarnie się ładuje się każda strona WWW serwisu konfiguracyjnego. Jedną z opcji jest dostęp do urządzenia ze świata za pomocą serwisu WWW.CiscoMediaHub.com. Bardzo prosta konfiguracja ogranicza się do podania nazwy. Wbudowany do NAS-a serwer medialny sam wyszukuje pliki multimedialne w lokalnej sieci i umożliwia ich udostępnienie. To w teorii, w praktyce nie udało się niczego odnaleźć, poza tym sam producent nie bardzo wierzy w skuteczność tego rozwiązania i radzi skopiować udostępniane multimedia z sieci do pamięci masowej urządzenia. Do dyspozycji jest także serwer iTunes oraz standardowe FTP i SMB. Chociaż serwer jest dwudyskowy i teoretycznie mógłby obsługiwać RAID 0, producent słusznie pominął tą możliwość. Mamy tylko RAID 1 oraz JBOD. Tworzenie kopii zapasowych opiera się o aplikację zainstalowaną na każdym z zabezpieczonych komputerów. Do ich uruchamiania jest specjalny przycisk umieszczony na ściance czołowej.

Transfery osiągane przez NMH300 są bardzo zbliżone do serwerów innych producentów sterowanych przez ten sam komputer Marwella. Nic dziwnego skoro nie tylko sprzęt, ale i system plików (w tym wypadku linuksowy ext3) są takie same. 155 megabitów na sekundę jest osiągane w zapisie i odczycie. Otwarcie i zamknięcie pliku do skopiowania trwa 15 milisekund.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier