Orvaldi 1000 JP sinus

Zalety:

  • Napięcie sinusoidalne
  • Krótki czas przełączana i stabilizacji
  • Ochrona sieci

Wady:

  • Niemała cena
  • Spore zużycie energii na własne potrzeby

Wśród innych zasilaczy Orvaldi seria JP wyróżnia się falownikiem wytwarzającym z energii zgromadzonej w bateriach napięcie w kształcie sinusa oraz graficznym wyświetlaczem LCD, który za pomocą ikon pokazuje wielkość obciążenia, poziom naładowania akumulatorów, ich ewentualne defekty czy pracę automatycznego regulatora napięcia. Seria jest przeznaczona raczej do serwerów oraz małych i średnich sieci komputerowych.

Wśród innych zasilaczy Orvaldi seria JP wyróżnia się falownikiem wytwarzającym z energii zgromadzonej w bateriach napięcie w kształcie sinusa oraz graficznym wyświetlaczem LCD, który za pomocą ikon pokazuje wielkość obciążenia, poziom naładowania akumulatorów, ich ewentualne defekty czy pracę automatycznego regulatora napięcia. Seria jest przeznaczona raczej do serwerów oraz małych i średnich sieci komputerowych. Sinus jest ważny dla podtrzymania pracy wielu odbiorników bardziej wybrednych od zasilacza impulsowego.

Model o mocy tysiąca VA (600W) wyposażony jest w dwie baterie siedmio amperogodzinne które mają wytrzymać obciążenie nominalne przez pięć minut. W praktyce zasilacz odmówił zasilania w czasie o 50 sekund krótszym. Bardzo pozytywne wrażenie sprawiła ładowarka, która poradziła sobie z napełnieniem wyczerpanych baterii w czasie krótszym od deklarowanego. Już po dwóch godzinach ładowania akumulatory były w stanie podtrzymywać chronione urządzenie przez 80% tego czasu, który wytrzymywały po naładowaniu do pełna.

Przejście na pracę bateryjną od momentu odcięcia zasilania do ustabilizowania się fazy i amplitudy trwa około jednego okresu. To trzykrotnie dłużej od deklarowanego. Nie jest to czas całkowitego zaniku, w międzyczasie pojawia się szpilkowy impuls gotowy podratować niektóre zasilacze. Pojawia się on na tle niskiego napięcia, więc nie grozi żadną katastrofą. Następne maksimum już jest zsynchronizowane. Napięcie z falownika, 231 V, idealnie pasuje do nominalnego z elektrowni. Urządzenie ma dwustopniowy AVR. Podwyższa napięcie o 17, a osłabia o 13 procent. Jest bardzo dobrze zestrojony dzięki czemu napięcie mieści się w stosunkowo wąskich granicach 208-259V.

Na tylnej ściance JP1000 ma wszystko, co potrzeba: sześć gniazdek IEC z pełną ochroną, porty USB i RS232, wyłączające się wzajemnie, oraz dwa gniazda do zabezpieczenia połączenie Ethernetowego przed przepięciami. 14 amperogodzin w bateriach pozwala na przetrwanie pięciominutowej przerwy pod nominalnym obciążeniem i dwukrotnie dłużej pod dwukrotnie mniejszym.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier