Panasonic Lumix DMC-FZ150

Zalety:

  • Bardzo duży zakres zoomu, dobre możliwości wideo

Wady:

  • Spore szumy przy niskiej czułości, wysoka cena

To kolejny już superzoom w ofercie Panasonica. Ma bardzo wiele zalet ale i jedną podstawową wadę: nie jest tani, więc potencjalny nabywca może rozważać zakup modelu aparatu hybrydowego, na przykład jednego z tańszych Lumiksów z serii G lub Sony NEX. Co jednak będzie argumentem za zakupem tego modelu? Przede wszystkim możliwości optyki. Aparat oferuje jasny, 24-krotny zoom z optyczną stabilizacją obrazu. Jak sprawdza się w praktyce?

Na rynku jest sporo aparatów typu superzoom: od bardzo dawna Olympus oferuje swoje model "Ultra Zoom", Panasonic swoje "Ef-zeki", Canon dwucyfrowe "Es-iksy" a Sony"H-iksy". Nawet kojarzony bardziej z rynkiem IT Benq postanowił wprowadzić produkt w tym segmencie. Panasonic oferuje jednak model prawie "wszystkomający". FZ150 został wyposażony w ruchomy panel LCD, bardzo przyzwoity wizjer elektroniczny (choć nie jest tak dobry jak w modelach hybrydowych tego producenta) i uchwyt do systemowych lamp błyskowych (Panasonica i Olympusa). Oczywiście jest także bardzo funkcjonalny tryb wideo. To, czego może brakować, to odbiornik GPS.

Lumix DMC-FZ150 jest bardzo solidną i wygodną w obsłudze konstrukcją. Dysponuje głęboką rękojeścią. Na tubusie obiektywu zlokalizowano dodatkową dźwignię służąca do zmiany ogniskowej (główna znajduje się w typowym miejscu, czyli okala spust migawki). Tuż obok znajduje się mechaniczny przełącznik trybu autofokusu (AF/AF makro/MF). Przycisk nagrywania filmów został umieszczony na górnej ściance, tuż za przyciskiem wyzwalającym migawkę. To naszym zdaniem słaba lokalizacja - podczas kadrowania na dużym monitorze LCD obserwujemy głównie plecy cyfrówki, więc aby włączyć lub wyłączyć rejestrację wideo musimy szukać przycisku po omacku. Znacznie lepiej by było umieścić przycisk z tyłu.

Możliwości

Aparat został wyposażony w matrycę MOS o rozdzielczości 12,8 miliona pikseli. Aparat został przystosowany do zapisywania zdjęć w formacie RAW, co niestety nadal jest rzadkością w modelach kompaktowych (na przykłąd konstrukcje konkurencji: Canon SX 40 HS i Sony HX100 zapisują zdjęcia tylko w JPEG). Możemy fotografować używając wszystkich kreatywnych trybów PASM.

Ekwiwalentna ogniskowa obiektywu mieści się w przedziale 25-600 mm, co pozwala na realizowanie bardzo różnych zadań. Nadaje się do architektury, fotografowania w ciasnych pomieszczeniach, a także "łowienia" dziko żyjących zwierząt. Producent uzbroił optykę Lumiksa w bardzo sprawny optyczny stabilizator obrazu Power O.I.S.

FZ150 ma bardzo rozbudowaną funkcjonalność trybu wideo. Oczywiście rejestracja filmów odbywa się w standardzie 1080p. Użytkownik ma do wyboru format zapisu - może ustawić AVCHD lub MP4. To nie wszystko w trybie wideo. Podobnie jak w droższych modelach z serii G (aparaty hybrydowe) można użyć ręcznego trybu ustawiania ekspozycji (A, S lub M). Pozwala to - nawet podczas filmowania - zmieniać zarówno jasność sceny, jak też głębię ostrości. Jeśli jednak chcemy używać tej funkcji podczas kręcenia filmu warto skorzystać z zewnętrznego mikrofonu, ponieważ kółko zmiany wartości działa dość głośno i słychać je na nagraniach. Aparat ma wbudowane dwa mikrofony do rejestracji dźwięku stereo.

Bardzo dobrze oceniam jakość nagrań wideo - mamy dobrą szczegółowość obrazu, delikatną zmianę ekspozycji (bez szarpania) oraz szybki ale również "delikatnie" pracujący autofokus. Można się przyczepić do niewielkich "zacięć" (niewielkiego, ale zauważalnego drgania obrazu) podczas zmiany ogniskowej.

Wyniki testów

Pierwszym krokiem w testach aparatów jest oczywiście badanie rozdzielczości obrazu. Używam do tego celu oprogramowania, które od wielu lat stało się standardem przemysłowym - Imatest (obecnie w wersji 3.8 Master Edition). Z podstawowej analizy pochylonych krawędzi wynika, że aparat jest w stanie rozróżnić 2022 linie na wysokość kadru (czyli na 3000 linii). Wynik dotyczy analizy wykonanej w centrum kadru i przy najkrótszej ogniskowej. Analiza innego elementu tablicy (klinu składającego się ze zbiegających się linii) wykazała rozdzielczość nieco wyższą - 2102 linie (dla próby MTF50). Gdy wykonałem analizę rozdzielczości przy brzegach kadru (przy najkrótszej ogniskowej) wynosi ona 1574 lph. Jest niższa niż w centrum (co jest naturalne) ale nie tak dużo niższa. To świadczy o przyzwoitej klasie optyki. Gdy wykonałem potrójne zbliżenie, rozdzielczość w centrum kadru wzrosła (w analizie MTF50 ukośnej krawędzi udało się osiągnąć rozdzielczość 2205 lph a w teście klinu 2355 lph). Przy zbliżeniu szczegółowość rośnie także rośnie przy brzegach - uzyskałem rezultat 1860 lph. To bardzo przyzwoite wyniki. Wywołanie RAW-ów nie poprawia rozdzielczości obrazu - twórcy oprogramowania wspięli się zatem na szczyty możliwości, optymalizując w tym modelu zapis JPEG.

Dynamika obrazu nie rzuca na kolana, ale nie jest też bardzo źle. Przy rozpiętości tonalnej 7EV możemy liczyć na odwzorowanie szczegółów (patrz ilustracja).

Producent FZ150 zastosował dość silny algorytm odszumiający. Poziom zakłóceń spada wraz z przełączeniem czułości z minimalnej (przy której szumy nie są niestety małe) na ISO 400. Odbywa się to kosztem szczegółowości obrazu. Później zgodnie z przewidywaniami rośnie. Geometrię obrazu oceniłem średnio- przy szerokim kącie widać dystorsję beczkową.

Wnioski

Panasonic Lumix DMC-FZ150 to bardzo przyzwoity aparat z dobrą optyką. Na uwagę zasługuje dobra ergonomia (wygodna rękojeść oraz odchylany ekran LCD) oraz funkcjonalny tryb wideo. Można mieć zastrzeżenia do poziomu szumów przy niskim ISO oraz silnie działającego algorytmu odszumiającego przy wyższej czułości. Aparat jest ciekawą alternatywa dla modeli hybrydowych - nie pozwala osiągać co prawda tak wysokich (jak Lumisky z serii G) parametrów obrazu, ale też jest bardziej uniwersalny przy ograniczonych gabarytach (gdybyśmy chcieli hybrydami osiągnąć zakres ogniskowej modelu FZ150, trzeba by było użyć kilku obiektywów).

Analizy i zdjęcia testowe

Wykres z programu Imatest z analizy klinu ostrości. W teście MTF50 aparat uzyskał przeszło 2100 linii na wysokość kadru.

Dynamika obrazu. Pod tym względem ani nie jest bardzo źle, ani bardzo dobrze. W tej klasie aparatu mogłoby być lepiej.

Poziom szumów przy czułości ISO1600 również jest przeciętny. Znacznie gorzej jest przy minimalnej czułości - tam jest gorzej niż w wielu modelach konkurencji.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier