Panasonic Lumix DMC-S1

Zalety:

  • mały i lekki, bardzo tani, optyczny stabilizator obrazu

Wady:

  • słaba dynamika i odwzorowanie barw, nieakceptowalne szumy przy wysokich czułościach

Aparat należy do najniższej kasty Lumiksów z nowo powstałej serii S. O przynależności do świadczą zarówno prosta budowa i ograniczona funkcjonalność jak też... dramatycznie niska cena. Panasonica S1 można kupić za około 270 złotych! Przyjrzeliśmy się bliżej tej konstrukcji i napiszemy na co użytkownik DMC-S1 może liczyć.

Po wstępnym przyjrzeniu się specyfikacji technicznej okazuje się, że za 270 złotych niedostajemy wcale tak mało. Po pierwsze DMC-S1 dysponuje optycznym stabilizatorem obrazu (w wersji MEGA O.I.S.), po drugie nagrywa filmy HD. W przeciwieństwie do wielu tanich cyfrówek jest zasilany akumulatorem litowo-jonowym, który zazwyczaj bardzo podraża produkt. Sam akumulator tego typu kosztuje grubo powyżej 100 złotych - na przykład za bardzo porównywalne ogniwo, przeznaczone do podobnej wielkości kompaktu Canon Ixus Wireless trzeba zapłacić około 160 złotych.

Aparat jest bardzo mały i lekki - razem z akumulatorem waży zaledwie 116 gram.

Elektronika

DMC-S1 został wyposażony w sensor CCD typu 1/2,3 cala o rozdzielczości 12 milionów pikseli. Tworzony jest kadr o wymiarach: 4000x3000 punktów. Przetwornik pozwala na fotografowanie z czułością os ISO 100 do ISO 1600. Zdjęcia zapisywane są na nośniku typu SD (aparat akceptuje także nośniki SDHC i SDXC). Aparat jest gotowy do pracy w 2,3 sekund.

Jak już wspominaliśmy Panasonic Lumix S1 jest zasilany akumulatorem litowo-jonowym o pojemności 660 mAh. Zaletami tego typu baterii są bardzo dobra relacja pojemności do wagi oraz krótki czas ładowania.

Optyka

DMC-S1 został wyposażony w obiektyw z 4-krotnym zoomem optycznym. Jego najkrótsza ogniskowa odpowiada 28 milimetrom. Jest zatem to obiektyw szerokokątny, za pomocą którego możesz obejmować szerokie plany. Nadaje się do fotografowania architektury czy obejmowania szerokiego planu (na przykład grupy osób) w ciasnych pomieszczeniach. Przy najsilniejszym zbliżeniu ogniskowa stanowi ekwiwalent 112 mm, co pozwala na wykonanie na przykład portretu.

Światło obiektywu przy najkrótszej ogniskowej wynosi f/3,1. Obiektyw nie jest zatem ani superjasny ani "ciemny". Największy otwór przysłony przy średniej i maksymalnej ogniskowej kurczy się do f/6,5. W aparacie za 270 złotych trudno wymagać więcej...

Dzięki temu, że konstruktorzy zastosowali mechaniczny stabilizator obrazu (MEGA O.I.S.), możesz fotografować "z ręki" nawet z przy długim czasie ekspozycji. To duży atut tej taniej cyfrówki.

Kontrola kadru

Lumix S1 dysponuje wyświetlaczem LCD o przekątnej 2,7 cale i rozdzielczości 230000 pikseli. Ekran, jaki zastosowali konstruktorzy, zapewnia wystarczający komfort zarówno podczas kadrowania, jak i oceny zarejestrowanych zdjęć. Ekran nie jest dotykowy.

Nie zastosowano wizjera - ani optycznego, ani elektronicznego.

Funkcjonalność

Aparat jest w dużym stopniu zautomatyzowany. Użytkownik nie może ustawiać ani czasu otwarcia migawki, ani przysłony. Cyfrówka pozwala na wykonanie ręcznego balansu bieli. Dzięki tej funkcji możesz liczyć na poprawne oddanie barw podczas fotografowania przy sztucznym oświetleniu (w tych warunkach automatyka aparatów zazwyczaj radzi sobie słabo). Użytkownik może skorzystać z 16 programów tematycznych - m. in. "Gładka skóra", "Autoportret", "Żywność" czy "Impreza". Istnieje też tryb "Duża czułość", która pozwala na wykonanie zdjęć przy czułości ISO 3200 czy 6400, ale w zmniejszonej rozdzielczości do 3 MP.

Panasonic Lumix S1 filmy w rozdzielczości 720p ("małe" HD) z częstotliwością 30 klatek na sekundę. Podczas filmowania nie można niestety używać zoomu optycznego. Nie ma też dedykowanego przycisku do uruchamiania rejestracji wideo.

Wyniki testów jakości obrazu

W teście ostrości obrazu Panasonic Lumix S1 otrzymał 6,8 punktu na 10 możliwych. Nie jest to co prawda świetny rezultat, ale też i nie najgorszy - szczegółowość obrazu do większości zastosowań jest wystarczająca. Analiza rozdzielczości obrazu, wykonana aplikacją Imatest (3.8 Master Edition) metodą badania klinu zbieżnych linii, przy najkrótszej ogniskowej wykazała szczegółowość na poziomie 1982 linii na wysokość kadru (lph). Przy średnim położeniu zoomu analiza klinu wykazała rozdzielczość 1905 lph.

W badaniu przeprowadzonym inną metodą, opartą na analizie ukośnych linii (tu również wykorzystujemy program Imatest) uzyskaliśmy przy szerokim kącie: 1883 lph w centrum kadru i 927 lph przy brzegu. Przy zbliżeniu rozdzielczość obrazu wynosi 1895 lph w centrum kadru i 1588 linii przy brzegu. Warto zaznaczyć, że w przypadku aparatów kompaktowych, analizujemy tylko pliki JPEG, które nie są poddawane żadnej modyfikacji w programach graficznych. Przyjęliśmy takie założenie z dwóch powodów: po pierwsze absolutna większość użytkowników kompaktów korzysta tylko z plików JPEG (nawet jak jest możliwość zapisywania RAW-ów), po drugie analizujemy możliwości samego aparatu, a nie oprogramowania do obróbki plików RAW.

Zdjęcia nie budzą zastrzeżeń pod względem odwzorowania geometrycznego. W teście oceny stopnia dystorsji (deformacji beczkowatej) aparat otrzymał 10 punktów.

W próbie "dynamiki", czyli teście określającym rozpiętość tonalną zdjęć, cyfrówka otrzymała 5,2 punktów na dziesięć. To raczej mizerny wynik.

W próbie określającej poziom szumów (analizie poddajemy środkową część każdego z 24 pól tablicy X-rite ColorChecker) aparat dostał 5,6 pkt. (przy najniższej czułości ISO 100). Przy czułości podwyższonej do ISO 400 ocena jednorodności płaszczyzn ("czystości" obrazu) wynosi 4,3pkt. Przy wyższych czułościach, czyli ISO800 oraz ISO1600 aparat uzyskał odpowiednio 3,4 pkt. oraz 2,2 pkt. w dziesięciopunktowej skali.

W teście określajacym odwzorowanie barw, wykonanym przy minimalnej czułości i ręcznym balansie bieli (RBB), aparat uzyskał 2,6 pkt. (w teście tym tablica była oświetlana światłem żarowym o temperaturze barwowej 2700 kelwinów). To osiągi znacznie poniżej średniej.

Gdy tę samą tablicę oświetlaliśmy lampą błyskową ocena wierności odwzorowania barw uległa radykalnej zmianie - w tej próbie aparat uzyskał 4,8 pkt.

W teście określającym sprawność działania funkcji automatycznego balansu bieli (ABB) okazało się, że aparat ma bardzo duży problem z prawidłowym dostosowaniem się do barwy sztucznego oświetlenia.

Wybrane ilustracje z testu

Analiza klina zbiegających się linii przy teście ostrości (Imatest 3.8 Master Edition). Bierzemy pod uwagę rezultat przy badaniu MTF50.

Kadr z praktycznego testu dynamiki. Widać jak aparat odwzorowuje detale w światłach i cieniach. Po ustawieniu ekspozycji na najjaśniejsze miejsce w kadrze, w głębokich cieniach pojawiają się jakieś szczegóły, ale dość mocno "przykrywają" je szumy.

Wykres przedstawia analizę tablicy barw (Imatest 3.8 Master Edition). Im "kółka" znajdują się dalej od "kwadracików" tym większy jest błąd odwzorowania danej barwy. Badanie wykonane przy ręcznym balansie bieli i świetle halogenowym 2700K. Jak widać po długości odcinków między niektórymi kółkami a kwadratami, aparatowi do ideału daleko. Ale są też barwy odwzorowane prawie dobrze.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier