Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier

W skrócie:

Wydaje nam się, że warto byłoby poczekać z kupnem Nintendo Switch do Bożego Narodzenia 2017: cena byłaby na pewno niższa, a i Mario prawdopodobnie byłby już wówczas dostępny na rynku

Nintendo zapowiada swoją nową konsolę Switch jako wyjątkowo ciekawy sprzęt: hybrydowy design, dzięki któremu będzie można używać jej mobilnie, jak również stacjonarnie. Czy rzeczywiście jest się czym ekscytować, czy raczej powinniśmy spodziewać się jakichś haczyków? Po wizycie na prezentacji sprzętu w Hammersmith, w Londynie, przedstawiamy nasze spostrzeżenia.

Cena: ok. 1400 – 1450 zł

Test Nintendo Switch: cena i data premiery

Nintendo Switch pojawi się w sklepach 3 marca. Cena będzie wynosiła 299 dolarów, w Polsce będzie to zależne od dystrybutora, ale na popularnych stronach można było sprzęt zamówić przedpremierowo za ok. 1400 – 1450 zł.

Niektórzy twierdzą, że jest to dość wysoka kwota, jednak my nie do końca się z tym zgadzamy, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że Switch można właściwie używać zamiast DS.

Owszem, za Switch zapłacimy w tej chwili więcej niż za PlayStation 4, ale pamiętajmy, że nie porównujemy w tej chwili cen wyjściowych. Jeśli jesteś w stanie zaczekać, za kilka miesięcy sprzęt Nintendo również powinien być dostępny w niższej cenie.

W zestawie dostaniemy:

  • główną konsolę,
  • stację dokującą,
  • dwa kontrolery Joy-Con,
  • uchwyty ze smyczami na Joy-Cony,
  • podstawko-ładowarkę do Joy-Conów,
  • kabel HDMI,
  • ładowarkę

Najbardziej rozczarowującym, a nawet szokującym elementem jest cena akcesoriów do sprzętu. Dodatkowa para kontrolerów kosztuje na przykład aż 80 dolarów. Uchwyty: około 7 dolarów (za jeden).

Dodatkowy dock dla kontrolerów kolejne 30 dolarów. Poza tym, kontroler Nintendo Switch Pro dostaniemy za ok. 70 dolarów, a dock umożliwiający korzystanie z konsoli na innym telewizorze bądź monitorze to dodatkowe 95 dolarów. A to po podsumowaniu daje już naprawdę niezłą sumę.

Test Nintendo Switch: design i budowa

Jako że nowe Nintendo ciężko jest porównać do jakiegokolwiek innego sprzętu, trudno jest też opisać i ocenić jego design. Konsola została tak zaprojektowana, by można jej było używać na wiele różnych sposobów; nie jest to już tylko pudełko, które podłącza się do telewizora.

Tryb TV

Główną częścią sprzętu jest tablet, który dopiero po podłączeniu do telewizora służy jako konsola stacjonarna (stąd „tryb TV”). Inne dostępne wariacje to handheld i tabletop. Bez większego problemu można zmienić tryb sprzętu (nawet w trakcie gry). W wersji stacjonarnej graliśmy między innymi w Zeldę i Splatoon.

Gdy konsola podpięta jest do telewizora, kontrolerów z uchwytami można używać jako swego rodzaju tradycyjnego, stacjonarnego kontrolera lub zagrać w grę multi-play. Można również skorzystać z kontrolera Pro.

Tryb tabletop

Po odłączeniu sprzętu od telewizora, zmienia się on w konsolę mobilną. Specjalna stopka z tyłu urządzenia pozwala na postawienie go na dowolnej powierzchni.

Z jednej strony to świetny pomysł, którego nie znajdziesz w podobnych sprzętach, np. w PS4 czy Xboxie One. Jednakże, należy pamiętać, że jest to dość małe urządzenie, o 6.2-calowym ekranie, więc nie można usiąść za daleko.

Po za tym, kontrolery Joy-Con są dość małe. Gdy są odpięte od konsoli, gra się na nich nieco dziwnie, bo joystick i przyciski są położone blisko siebie. Gdy z kolei są podłączone do tabletu (czyli jeden z jednej, drugi z drugiej strony), nie daje to tych samych wrażeń podczas gry.

Tryb handheld

Ten tryb to coś, co wyjątkowo wyróżnia tę konsolę wśród innych (np. PS4 czy Xbox One). Sony proponuje co prawda możliwość zdalnej gry na PS4 Remote Play, także Microsoft próbował wprowadzić podobne rozwiązanie na Xboxie One, jednak żaden z tych modeli nie jest w pełni wyposażoną, przenośną konsolą jak Nintendo.

Nawet z kontrolerami Joy-Con, Nintendo Switch jest tak lekki, że można go wygodnie trzymać i swobodnie nosić ze sobą. Przypomina nieco GamePada Wii U (tylko że w cieńszej i bardziej atrakcyjnej wersji), z 720p HD, joystickami ze standardowymi przyciskami ABXY i padem do sterowania.

Krawędzi kontrolerów Switcha są zakrzywione, dzięki czemu można grać dłużej, bez uczucia dyskomfortu. Mamy natomiast niewielkie zastrzeżenia co do rozłożenia kontrolerów, o czym napiszemy więcej niżej.

Gra w trybie ręcznym naprawdę zapiera dech w piersiach – jest to gra jak na prawdziwej konsoli, tyle że z nieco ograniczonymi rozdzielczością i wytrzymałością baterii.

Kontrolery Joy-Con

Kontrolery Joy-Con, pomimo śmiesznej nazwy, naprawdę zasługują na uznanie (zwłaszcza, że dzięki wbudowanemu, zaawansowanemu HD Rumble mogą wibrować, a poziom precyzji ich wykonania jest zbliżony do haptycznego systemu Apple).

Nie tylko polepsza to standardowe wibracje podczas gry, ale właściwie przenosi tę grę na całkiem inny poziom. W jednej z gier zaprezentowanych w Londynie, kontrolerów Joy-Con używało się, by zgadnąć, ile kulek znajduje się w wirtualnym pudełku (poruszając kontrolerami i sprawiając, jakby te wirtualne kulki toczyły się w jego wnętrzu). W przypadku zwykłego wibracyjnego modelu nie byłoby to w ogóle możliwe, z kontrolerami Joy-Con udało nam się to bezbłędnie!

Niemniej jednak, kontrolery również mają swoją wadę – w ich przypadku jest to rozłożenie przycisków, co jest szczególnie irytujące podczas gry w dwie osoby, gdy każdy z graczy używa swojego kontrolera.

Ze względu na to, że kontrolerów używa się też do gry w trybie handheld, analogowa gałka i przyciski podczas gry na dwie osoby znajdują się w zupełnie innych miejscach. Jeden jest jeszcze w porządku, ale drugi to totalna zagadka: przyciski i joystick są tak dziwnie rozłożone, że dłuższa gra jest po prostu niemożliwa.

Uchwyty na Joy-Cony

Jak już wspomnieliśmy wcześniej, jest to jeden ze sposobów (i jedyny możliwy w trybie stacjonarnym) na używanie Joy-Conów, zwłaszcza jeśli nie posiada się kontrolera Pro.

Kontrolery w pewnym sensie przymocowuje się do uchwytu, co tworzy niemalże tradycyjną konsolę trzymaną w obu dłoniach. Urządzenie ma wtedy kwadratowy kształt, i chociaż faktycznie jest dużo wygodniejsze w użyciu niż przypuszczaliśmy, część środkowa mogłaby być jednak nieco szersza, by dłonie były od siebie trochę bardziej oddalone.

Ponadto, żałujemy, że w uchwycie nie da się ładować Joy-Conów.

Dodatkowe akcesoria: kontroler Pro i kierownica

Nintendo Switch oferuje jeszcze kilka dodatkowych kontrolerów (za które trzeba trochę dopłacić): kontroler Pro oraz akcesoria, które zmienią Joy-Cona w mini kierownicę (specjalnie do gier takich jak Mario Kart 8).

Wersja pro wygląda podobnie do standardowej i posiada podobne przyciski: 4 przyciski kierunkowe, przyciski ABXY, dwie gałki analogowe oraz pad sterujący. Do tej pory jest niestety jeszcze niejasne, czy kontroler będzie działał tylko w przypadku konkretnych gier, czy jednak będzie uniwersalny.

Mini kierownica (sprzedawana oddzielnie) zadedykowana specjalnie grze Mario Kart 8 Deluxe jest elementem wywierającym dużo większe wrażenie. Wystarczy włożyć Joy-Cona do urządzenia i kierownica gotowa! Nie mogliśmy już później grać w Mario Kart inaczej niż z tym mini kołem sterującym!

Dodatkowo należy wspomnieć, że nowa kierownica jest dużo mniejsza niż starsza, co niestety oznacza, ze osoby z większymi dłońmi nie będą w stanie trzymać jej oburącz.

Test Nintendo Switch: funkcje i specyfikacja

Design Nintendo jest rzeczywiście niesamowity, ale czy rzecz ma się podobnie z jego wnętrzem?

Wyświetlacz

Nintendo Switch posiada wyświetlacz o przekątnej 6,2 cala, a to oznacza, że jest mniejszy od większości dostępnych na rynku tabletów i zaledwie o 0,3 cala większy od smartfona Huawei Mate 9!

Trzeba przyznać: to małe urządzenie, a to może mieć negatywny wpływ na wrażenia podczas gry. W trybie handheld jego rozmiar wydaje się optymalny, natomiast w trybie tabletop, gdy gramy w dwie osoby, sprawa wygląda nieco gorzej, zarówno jeśli chodzi o wielkość ekranu, jak i rozmiar kontrolerów.

Weźmy na przykład grę Mario Kart 8: graliśmy w nią w trybie na dwóch graczy; chociaż ogólne wrażenia były pozytywne, w niektórych momentach musieliśmy mrużyć oczy, by zobaczyć, co się dzieje na ekranie.

I nie, nie siedzieliśmy zbyt daleko – zaledwie ok. 70-90 cm od wyświetlacza. Chyba łatwo się domyślić, jak małe jest to urządzenie.

Poza tym, należy wspomnieć o jakości obrazu. W przypadku Nintendo Switch jest to zaledwie 720p HD.

Chociaż ogólne wrażenie jest dobre, czasami da się zauważyć różnicę między jakością gry na wyświetlaczu, a na ekranie telewizora. 6,2-calowy ekran o rozdzielczości 720p przywodzi na myśl sprzęty raczej z 2012, nie 2017 r!

Z drugiej jednak strony, obraz jest jasny, kolory żywe, a dodatkowo, po raz pierwszy w historii, Nintendo wprowadziło funkcję multi-touch (wcześniejsze wersje były jednodotykowe, i raczej opierały się na dociskaniu niż dotykaniu).

Wnętrze i czas pracy baterii

Wewnątrz urządzenia znajdziemy procesor Nvidii oraz kartę graficzną opartą na tej samej architekturze co GeForce. Nie znamy takich szczegółów jak np. szybkość zegara, jednak praca sprzętu jest całkiem płynna, w każdym trybie i właściwie w każdej grze.

Niektóre gry faktycznie nie wyglądały zachwycająco lub się zacinały, jednak była to najprawdopodobniej kwestia niedopracowanego jeszcze software’u.

Niestety ilość pamięci nie jest największa. Nintendo zdecydowało się na 32GB, które można powiększyć dzięki karcie micro-SD. Konsola posiada złącze HDMI, a ładować można ją za pomocą wejścia USB-C, popularnego w smartfonach.

Nintendo twierdzi, że bateria wytrzyma ok. 6 godzin, jednak będzie to oczywiście zależało od tego, co będziemy na niej robić. Przypuszczamy, że podczas gry w Zeldę nie będzie to nawet 3 godziny, jednak to będziemy mogli ocenić dopiero wtedy, gdy dostaniemy sprzęt do przetestowania.

Usługi online

Nintendo udostępni specjalną usługę podobną do PlayStation Network czy Xbox Live, do której dostęp uzyskają użytkownicy Nintendo Switch. Będą mogli korzystać z głosowego czatu, darmowych gier przez miesiąc. Usługi będą darmowe od marca aż do jesieni 2017.

Usługi online będą obejmowały m.in. możliwość grania w gry multi-play, a także dostęp do dedykowanej aplikacji na smartfona, dzięki której będzie się można połączyć ze znajomymi, by zagrać z nimi online. Nintendo podkreśla jednak, że za większość gier online trzeba będzie zapłacić.

Dla subskrybentów przewidziane są „wyjątkowe oferty” oraz darmowe gry NES i SNES w każdym miesiącu (będzie to jednak wyglądało inaczej niż w przypadku Xboxa Gold, bo tych gier nie będzie można zatrzymać na stałe; po miesiącu dostęp do gry zostanie zablokowany, a Ty, jeśli będziesz chciał grać dalej, będziesz musiał zapłacić).

Osoby niesubskrybujące otrzymają dostęp do eSklepu Nintendo oraz możliwości dodawania znajomych, dzielenia się screenshotami i kontrolę rodzicielską.

Wideo niżej przedstawia, w jaki sposób będzie działała kontrola rodzicielska: będzie można ustawić określony dzienny limit czasowy na granie. Poza tym, dostępne będą również raporty dotyczące najpopularniejszych gier, na podstawie których będzie można ustawić limity wiekowe i inne. A to wszystko będzie można zrobić za pomocą smartfona (czy to z iOSem czy Androidem).

Gry i oprogramowanie

Dostępne gry to w przypadku każdej konsoli klucz do sukcesu. Poniżej dowiecie się, czy Nintendo zaoferuje klientom wystarczająco szeroki wybór gier od razu po premierze sprzętu. Przejrzeliśmy się kilku grom, które mają być dostępne już w marcu.

Nintendo nie pokazało do tej pory oprogramowania sprzętu, więc na ten temat prawie w ogóle nie możemy się wypowiedzieć. Podczas prezentacji pokazano jedynie krótki film, który daje bardzo niewyraźny zarys tego, jak może ono wyglądać.

Dostępne gry, blokowanie regionalne, kompatybilność wsteczna

Chociaż jesteśmy pod wielkim wrażeniem hardware’u Nintendo Switch, musimy podkreślić, że bez gier, w które chcemy grać, każda konsola jest właściwie bezużyteczna.

Niestety, ilość gier nie jest na razie zachwycająca. Są to zaledwie cztery tytuły: The Legend of Zelda: Breath of the Wild, 1-2-Switch, Skylanders Imaginators i Just Dance 2017.

Jedyną w tym zbiorze, której nie możemy się doczekać, jest Zelda, która była planowana początkowo na Wii U, a teraz stała się głównym tytułem na Switch. Pozostałe propozycje nie są wyjątkowo ciekawe, zwłaszcza, że jedna z nich to zbiór kilku krótkich gier, które pewnie szybko się znudzą.

Jest jednak jedna dobra wiadomość. Nintendo zdecydowało się nie stosować tym razem blokowania regionalnego, co oznacza, że gry będzie można kupić wszędzie.

Zelda: Breath of the Wild

Jest to właściwie główny powód, by nabyć Nintendo Switch (co może okazać się problemem).

Graliśmy w tę grę przez jakieś 20 minut podczas prezentacji w Londynie i chociaż faktycznie wrażenia były niesamowite, trzeba przyznać, że Zelda, która jest głównym tytułem Nintendo, nie jest aż tak znana, jak chociażby Mario.

Na pewno będzie to świetna gra dla osób, które chcą w pojedynkę zanurzyć się w ogromnym świecie przygód i zagadek.

Splatoon 2

Mieliśmy także możliwość zagrania w Splatoon 2. Chociaż ośmioosobowa gra multi-play okazała się niezłą zabawą, musimy powiedzieć, że wersja nr 2 nie różni się za wiele od 1.

Zasady są te same: gra polega na pokryciu mapy kolorem drużyny w jak największym stopniu, jednocześnie zmywając kolor drużyny przeciwnej. Pojawiło się kilka nowych funkcji, w tym np. nowe rodzaje broni i mapy.

Jedynym elementem, który nie przypadł nam do gustu, była kombinacja żyroskopu i analogowych gałek. Pro kontroler Nintendo, z którego korzystaliśmy, miał wbudowany żyroskop, który służył do poruszania się w górę i w dół, natomiast analogowy stick miał służyć do ogólnego poruszania się i obrotów. Z założenia miało to uczynić grę bardziej intuicyjną, a koniec końców przyczyniło się w frustracji wynikającej z faktu, że nie mogliśmy grać w grę tak jak w każdą trzecioosobową strzelanką.

Arms

Kolejna propozycja Nintendo wychodząca w 2017 wygląda jak nowsza wersja Wii Boxing, jednak z pewnymi fajnymi elementami. Jest bardziej taktyczna.

Celem gry jest pokonanie przeciwnika uderzeniami, podrzutami i specjalnymi rodzajami ataków, które pojawiają się sukcesywnie w trakcie rozgrywek.

Gra robi naprawdę dobre wrażenie, jako że jest wyjątkowo prosta i intuicyjna. Gry chcesz uderzyć przeciwnika w grze, to po prostu wykonujesz taki ruch w rzeczywistości; jeśli chcesz uderzyć z boku, po prostu uderzasz z boku naprawdę.

Tracking i czas reakcji są naprawdę świetne, a elementy taktyczne sprawiają, że jest jedna z naszych ulubionych gier na Nintendo Switch.

Mario Kart 8 Deluxe

Mario Kart 8, edycja Deluxe, również będzie jedną z gier na Nintendo Switch, jednak nie pojawi się w dniu premiery.

Jak już wspomnieliśmy wcześniej, by wrażenia z gry były jeszcze lepsze, można dokupić specjalną kierownicę od Nintendo. Z tym dodatkiem gra była zdecydowanie lepsza!

Super Mario Odyssey

Na Super Mario Odyssey nastawiliśmy się wyjątkowo! Trailer gry prezentuje się naprawdę zachęcająco, jednak przeraża nas perspektywa oczekiwania na tę pozycję około dziewięć miesięcy po premierze konsoli.

Uważamy, ze Nintendo powinno postarać się udostępnić grę już w dniu premiery. Nie wydaje nam się, by było to z naszej strony zbyt duże życzenie, zwłaszcza, że od premiery Wii U minęły już 4 lata! A na londyńskiej prezentacji nie można było nawet zagrać w demo…

1-2-Switch

1-2-Switch znajduje się na liście gier, które ukażą się w dniu premiery sprzętu. To zbiór mini gier, które pozwalają na wypróbowanie wszystkich funkcji nowej konsoli, w tym świetnej HD Rumble.

Jest to gra zręcznościowa, w której wcielamy się w przeróżne role: rewolwerowca, dojarza, czy włamywacza. Czymś, co wyróżnia tę pozycję spośród innych jest fakt, że podczas gry trzeba patrzeć nie w ekran, a w oczy przeciwnika.

Nie przeczymy, na pewno zabawa podczas grania w 1-2-Switch będzie przednia (pomyśl chociażby o dojeniu krowy i patrzeniu jednocześnie w oczy swemu przeciwnikowi; i spróbuj się nie śmiać!). Śmiemy jednak twierdzić, że mini gry dość szybko się znudzą i nie byłoby to nic złego, gdyby otrzymywało się je wraz z konsolą. Niestety jest to tytuł, za który trzeba będzie zapłacić ok. 200 zł.

Gry innych producentów

Poza grami stworzonymi bezpośrednio przez Nintendo, na konsolę dostępnych będzie także wiele tytułów innych firm (które zostaną ogłoszone jednak dopiero po premierze). Do tej pory na liście pojawiły się:

• Ultra Street Fighter 2: Final Challengers

• Sonic Mania

• Just Dance 2017

• Super Bomberman R

• Minecraft

• Skylanders Imaginators

• Fast RMX

• Steep

• I am Setsuna

• Syberia 3

• NBA 2K

• Dragon Ball Xenoverse 2

• The Elder Scrolls V: Skyrim

• Has-been Heroes

Specyfikacja techniczna:

• procesor Nvidii Tegra

• karta graficzna Nvidia

• 32 GB pamięci

• slot na kartę micro-SD

• 6,2-calowy dotykowy ekran 720p

• port USB-C

• HDMI 1080p

• Wi-Fi

• 6 godzin pracy baterii

Nasz werdykt

Niższa cena z pewnością przyczyniłaby się do wyższej sprzedaży, jednak musimy przyznać, że jesteśmy naprawdę pod wrażeniem hardware’u Nintendo Switch.

Owszem, jest to niby tylko 720p na tablecie i 1080p na telewizorze, ale urządzenie jest na tyle wszechstronne, że zdecydowanie warto je przetestować.

Czymś, czym jesteśmy naprawdę rozczarowani, jest natomiast zestaw oferowanych gier. Zelda, główny tytuł, miała wyjść już na Wii U, a poza tym, ciężko porównać ją do atrakcyjnego Mario Odyssey, który nie pojawi się nawet podczas premiery. Wydaje nam się, że warto byłoby chyba poczekać z kupnem konsoli do Bożego Narodzenia 2017: cena byłaby na pewno niższa, a i Mario prawdopodobnie byłby już wówczas dostępny na rynku.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze