8 rzeczy, którymi iMac zmienił rynek komputerów

21 lat temu, 15 sierpnia 1998 roku, Apple oficjalnie wprowadziło do sprzedaży komputer iMac. Wpłynął on znacząco na rynek komputerów osobistych - wyjaśniamy, z jakich powodów.


Apple po raz pierwszy zaprezentowało iMac w maju 1998 roku. Nie spodziewano się, że odniesie tak olbrzymi sukces, jednak gdy trafił na rynek trzy miesiące później, okazał się jednym z najbardziej wpływowych desktopów całej dekady. Chociaż jak na dzisiejsze standardy jego specyfikacja jest wręcz śmieszna, wówczas była to mocna propozycja. Za równowartość 1299 dolarów otrzymywało się komputer w stylowej obudowie koloru Bondi Blue, połączony z 15-calowym, wyposażonym w głośniki stereo monitorem. iMac napędzał do działania procesor PowerPC G3 233MHz, korzystający z 32MB RAM i z dyskiem twardym 4GB (jeśli dobrze pamiętam, moja Amiga 1200 miała dysk 50MB). Pomysł na całość podsunął Steve Jobs i jak się okazało, zatrzymało to upadek finansowy Apple, który rozpoczął się w połowie lat 90-tych. Jobs pomyślał także o przyszłości - iMac był gotów na połączenie z raczkującym ówcześnie internetem.

Dlaczego iMac okazał się tak ważny dla rynku komputerów? Oto osiem faktów, które to wyjaśniają - i które warto poznać.

iMac wprowadził kolory

Przed debiutem iMac-a komputery PC były produkowane w kolorach neutralnych - białym, beżowym lub szarym. Producenci wychodzili z założenia, że mają być funkcjonalne, zaś wygląd jest sprawą drugorzędną. iMac pokazał, że można połączyć jedno z drugim - jego design miał zaokrąglone rogi, a także wpadającą w oko kolorystykę, sprawiającą, że urządzenie stawało się ozdobą miejsca, w którym było postawione. Nazwa koloru Bondi Blue nawiązuje do australijskiej plaży Bondi. Biel stworzyła z nim idealny kontrast - tego wcześniej na rynku komputerów nie było. A design to dopiero pierwsza rzecz, dzięki której komputer ten wpłynął na wszystko.

Małe "i", duża zmiana

iThis, iThat - iPod, iPhone, iChat, iLife, iSight. Te nazwy wszyscy znamy. Jednak czy każdy wie, że małe "i" przed właściwą nazwą zostało po raz pierwszy użyte przy komputerze iMac? Co ono właściwie oznacza? W zamyśle Jobsa był to skrót od "internet", czyli przedrostek miał oznaczać urządzenia gotowe do połączenia z siecią. Inne alternatywy, które podsuwało zarówno Apple, jak i jego miłośnicy, to "inspiracja", "indywidualizm", "informacja". Ochoczo podjęli to producenci akcesoriów do urządzeń Apple, dodając również przedrostek "i" do ich nazw.

Pierwsza fala internetu

Internet zaczął się błyskawicznie powiększać w połowie lat 90-tych. Steve Jobs wyczuł trend i dlatego "i" jak "internet", a także zaledwie "dwa kroki" (jak głosiła reklama iMaca) do połączenia się z globalna siecią. Podkreślając ten fakt, Apple wyprzedziło całą konkurencję i jako pierwsze stworzyło urządzenie z myślą o sieci.

Wprowadzenie USB do powszechnego użytku

W obudowie iMac pojawił się interfejs USB. Oznaczało to, że użytkownicy Maców muszą pożegnać się z nie wspierającym go sprzętem peryferyjnym - myszkami, klawiaturami, skanerami, drukarkami czy dyskami zewnętrznymi. Brak portów SCSI przeraził nieco fanów Apple, jednak okazało się, że USB pozwala na lepszy transfer danych i jest solidniejszym oraz bardziej uniwersalnym rozwiązaniem. Za przykładem iMaca poszli inni producenci.

Koniec stacji dysków

Apple wprowadziło stację dysków 3,5" w komputerze Macintosh (1984). 14 lat później zdecydowało się porzucić dyskietki. Chociaż prasa branżowa była bardzo sceptyczna co do tego pomysłu, Apple oświadczyło, że od teraz w celu transferu i wymiany plików stawia na internet oraz sieci lokalne. I jak się okazało - miało rację. Dzisiaj już nie produkuje się komputerów ze stacjami dysków i nikt tego nie żałuje.

Wyznaczenie standardu dla designu industrialnego

Jonathan Ive, który stworzył plastikową, kolorową obudowę iMaca, wyznaczył tym samym standard dla innych urządzeń. Po premierze iMaca pojawiło się mnóstwo naśladowców, a potem... byli kolejni. To właśnie Apple jako pierwsze zaprezentowało powszechnie dziś spotykane obudowy ze szczotkowanego aluminium w kolorach "frosty white" czy "glossy black".

Triumf Steve Jobsa

Podczas problemów w 1985 roku, szefostwo Apple zmusiło Steve Jobsa do odejścia z firmy, której był współzałożycielem. Po zakupie przez Apple NeXT w 1997 roku, Jobs powrócił. Powód był prosty - to on założył NeXT po odejściu z Apple. Ponieważ wówczas Apple przechodziło kryzys, powierzono mu zadanie uratowania firmy - sukces iMaca pozwolił stanąć na nogi, a od tego momentu każdy pomysł Jobsa był akceptowany przez zarząd w ciemno. A potem pojawiły się zaproponowane przez niego urządzenia iPod, iPad i MacBook Air. Gdyby nie iMac, kto wie, jakby się to wszystko potoczyło?

Uratowanie Apple

Jak wspomniano, Apple w połowie lat 90-tych przechodziło kryzys. Na tyle duży, że w 1997 roku straty wynosiły 878 milionów dolarów, a prasa wieszczyła śmierć firmy. Pod przewodnictwem Steve Jobsa, firma zarobiła na samym iMacu 414 milionów dolarów, co było pierwszym zyskiem w okresie trzech lat. Wpływ na to miała także redukcja kosztów operacyjnych. Triumfalny powrót Apple na rynek był czymś więcej, niż tylko zarobieniem pieniędzy - firma znowu zaczęła być traktowana jako poważny i innowacyjny gracz, z którym trzeba się liczyć, a którego produkty są warte swej ceny.

Aktualnie Apple to jedna z najcenniejszych marek na świecie oraz jedna z najbogatszych firm w IT. Zarabia na wszystkim - od urządzeń po usługi muzyczne, a w każdym zakątku świata używa się smartfonów iPhone, słucha muzyki z iPodów czy korzysta z biblioteki iTunes. Gdyby nie sukces iMaca, być może świat wyglądałby dzisiaj zupełnie inaczej. Czy lubi się Apple, czy nie, nie można zaprzeczyć, że 21 lat temu pojawiło się urządzenie, które sprawiło, że rynek IT poszedł drogą, na której znajduje się obecnie.