AGEIA: Radeony liczą fizykę? Dobre sobie!

Coś drgnęło na rynku dopalaczy obliczeń fizycznych! Gdy po długim okresie stagnacji pojawiło się na rynku kilka kart wykorzystujących chipset PhysX, ATI postanowiło zaatakować Radeonem. AGEIA nie daje za wygraną i otwarcie krytykuje rozwiązanie konkurencji.

Gdyby przyjrzeć się historii dedykowanych jednostek obliczeniowych (procesorów), mielibyśmy przed oczyma sinusoidę: ktoś wprowadza na rynek specjalizowany układ, wkrótce ktoś inny wykorzystuje go w przedziwnym celu, który nijak ma się do specjalizacji. Było tak z procesorami x86, było z niektórymi układami DSP.

Teraz to samo dzieje się z chipsetami graficznymi: ich moc obliczeniowa w pewnych zastosowaniach pozwala na pozostawienie daleko z tyłu głównego procesora komputera (generowanie grafiki 3D, szybka transformata Fouriera) albo... zastąpienie karty dźwiękowej.

AGEIA kontra ATI

ATI wręcz postawiło sobie za punkt honoru zaprezentowanie, że nowe Radeony nadają się do przeliczania oddziaływań fizycznych w grach (patrz artykuł: "Computex 2006: Radeon w roli dopalacza fizyki - to już dobrze działa").

Tymczasem AGEIA dość ostro zaatakowała propozycję kanadyjskiego giganta. Przedstawiciele firmy nie krytykowali nawet liczby kart (trzy Radeony to spory wydatek, przy dwóch wydajność może być ograniczona), ale podkreślili, że mówienie o wydajności w przetwarzaniu "fizyki" przez samo podanie mocy obliczeniowej GPU jest niezbyt rozsądne. Można je bowiem porównać do stwierdzenia "mój samochód ma więcej kół, dlatego pojedzie szybciej".

Zdaniem AGEI układy graficzne powinny być stosowane do tego, do czego je zaprojektowano, czyli przetwarzania grafiki. Któż bowiem - pada retoryczne pytanie - zrezygnowałby z wysokiej wydajności na rzecz niższej liczby klatek i kiepskiej, obliczanej przy okazji "fizyki"?

Szefowie firmy nie chcą zostawić żadnych wątpliwości: "AGEIA już jest na rynku, Radeony tylko mają potencjał. Deweloperzy rozwijają produkty z myślą o PhysX, a technikami ATI nikt się nie interesuje" (parafraza).