Aliens: Colonial Marines - zapowiedź

Ciemność, słyszysz tylko kapanie wody w oddalonym o wiele metrów korytarzu. Nagle do Twoich uszu dochodzi szmer dobiegający z góry. Odwracasz się, ale jest już za późno - jeśli będziesz miał szczęście, zginiesz szybko.

Aliens: Colonial Marines to shooter FPS, który może okazać się hitem na miarę największych. Atutem tej produkcji ma być niepowtarzalny klimat nawiązujący do kultowych produkcji z obcym w roli głównej. Zacznijmy jednak od początku.

Akcja Aliens: Colonial Marines rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach znanych nam z trzeciej odsłony filmu, tego w reżyserii Davida Finchera. Grupa żołnierzy Marines wyrusza na planetę LV-426 (znaną z drugiej części sagi) na pokładzie statku Sulaco i, jak nietrudno przewidzieć, zastaje tam niemały bałagan.

Chwila nieuwagi i... śmierć może być długa, powolna i bolesna.

Chwila nieuwagi i... śmierć może być długa, powolna i bolesna.

Szybko okazuje się, że miejsce to zamieszkane jest przez śmiertelnie niebezpiecznych obcych - żądne krwi ksenomorfy. Grupa śmiałków będzie więc musiała poradzić sobie w tym arcytrudnym środowisku, co nie jest proste.

Jak już wspomniałem wcześniej: atutem Aliens: Colonial Marines ma być klimat. Twórcy obiecują, że jedną z rzeczy jaka umożliwi stworzenie niepowtarzalnych wrażeń będą oryginalne i naturalnie brzmiące dialogi. Żołnierze będą przeklinać, panikować oraz wspierać się wzajemnie. Wszystko w zależności od sytuacji jaka powstanie na polu walki.

Czasem warto użyć niestandardowych metod walki.

Czasem warto użyć niestandardowych metod walki.

Aliens: Colonial Marines to także klimat tworzony przez grafikę, a w szczególności zabawę ciemnością. W większości lokacji, które przyjdzie nam przeczesać będzie ciemno i cicho niczym w grobie (po części to porównanie to jest w sumie jak najbardziej trafne).

Z drugiej jednak strony, grafika została wykonana z niesamowitą precyzją. Ukryte pod osłoną mroku ściany, szyby wentylacyjne czy też inne szczegóły otoczenia prezentują się oszałamiająco.

Dodatkowo, przez cały czas mamy uczucie osaczenia oraz wszechobecnego zagrożenia. W każdym momencie może się zrobić gorąco dosłownie z sekundy na sekundę. Obcy pojawiają się znikąd, a nam pozostaje liczyć na nasz dobry refleks lub... detektor ruchu.