Amerykańskie kina nie są gotowe na wyświetlanie filmów 3D

Sukces Avatara sprawił, że wytwórnie filmowe chcą skorzystać z mody na "trójwymiarowość" i przygotowują nowe produkcje, których obejrzenie wymaga założenia okularów 3D. Nie wszystkie amerykańskie kina są jednak w pełni przystosowane do wyświetlania filmów tego rodzaju - zauważa YahooNews.

Już za kilkanaście dni widzowie w USA będą mogli zobaczyć choćby trójwymiarowe "Jak wytresować smoka" czy "Alicję w Krainie Czarów". Wersji 3D doczeka się też "Starcie Tytanów", którego premierę zapowiedziano na początek kwietnia. Sukces Avatara sprawił, że producenci liczą na duże zyski, pomimo niewystarczającej liczby kin, które mogą takie filmy wyświetlać.

Nie wszystkie kina w Ameryce Północnej są bowiem przygotowane na wyświetlanie filmów trójwymiarowych. Powodem jest niewystarczająca liczba ekranów dostosowanych do pokazywania filmów tego rodzaju. Według YahooNews pod koniec marca w USA i Kanadzie będzie ich nie więcej niż 4 tys., podczas gdy tradycyjnych ekranów jest około 10 tys. Dlatego, podobnie jak w to miało miejsce w przypadku "Avatara" równolegle z trójwymiarową wersją, do kina trafią filmy przygotowane w 2D.

Jeden z operatorów multipleksów w USA, firma Regal Entertainment Group do końca marca ma zamiar dysponować 527 trójwymiarowych filmów, co oznacza, że w trzech pierwszych miesiącach ich liczba zwiększyła się o 100. Koszt dostosowania jednego ekranu do wymogów filmów 3D to konieczność wydania około 70 tys. dolarów.

"Avatar" Jamesa Camerona, który zapoczątkował trójwymiarową modę już w pierwszych trzech dniach przyniósł jego twórcom 232 mln dolarów, w sumie ze sprzedaży biletów uzyskano już 2,4 mld dolarów.

źródło: YahooNews