Analizy długodystansowca


A potem pojawił się łowca...

"Telefon zadzwonił na siedem miesięcy przed zmianą pracy" - wspomina Jarosław Oworuszko. "To był odpowiedni moment, ponieważ powoli zastanawiałem się nad szukaniem nowej firmy. Po 6 latach pracy w ABN AMRO trochę brakowało mi powietrza. Zauważyłem pewną powtarzalność w banku, trudno było mi znaleźć nowe wyzwania".

Czym kusił head hunter? Stanowiskiem dyrektora finansowego Leaseplanu, firmy zajmującej się leasingiem samochodów. "Z punktu widzenia analitycznego rynek CFM (Car Fleet Management) to w dużym stopniu niezaorane pole. Rynek szybko się rozrasta, nie ma historii, na podstawie której można by go sprognozować - opowiada - to ciekawsza praca niż w banku. Wystarczy zajrzeć do środka tego biznesu - ile tu jest zmiennych, ile rodzajów ryzyka, które trzeba brać pod uwagę, to niesamowite pole dla analityka z działu finansowego".

Na początku marca tego roku Jarosław Oworuszko mógł sam zacząć sprawdzać, jaki jest rynek leasingu. "Oczekiwania od mojej osoby są inne, niż w banku. To jest w końcu zarządzanie, w końcu mam wpływ na decyzje" - śmieje się.

Od razu dostrzegł różnice w stylu prowadzenia biznesu. "Bank to organizacja totalnie scentralizowana, gdzie decyzje zapadały poza Polską, natomiast Leaseplan jest niemalże zupełnie zdecentalizowany. Jest tylko kilka zasadniczych elementów, które narzuca nam centrala - choćby zasady raportowania korporacyjnego. Ale cała reszta - jak robimy proces kredytowy, analizy, jak sobie z tym radzimy, jak formułujemy umowy - to jest już nasz biznes. To jest piękne dla człowieka, który wychodzi z mocno scentralizowanej korporacji. Tu po prostu można odetchnąć. W korporacjach scentralizowanych decyzje podejmowane są wolniej. Wynika to z tego, że ludzie nie wiedzą do końca, komu podlegają, odpowiedzialność za podjęcie decyzji się rozmywa i długo trawa, zanim ustali się, kto jest władny podjąć konkretną decyzję. Tutaj czuję, że odpowiedzialność spoczywa na mnie. Po prostu siadamy, podejmujemy decyzję i ją realizujemy. Drugi problem, z którym borykają się silnie scentalizowane firmy, to asymetria bodźców. Nieproporcjonalność marchewki do kija jest bardzo duża, a to powoduje, że nikt nie chce podejmować wiążących decyzji, a jeśli nawet są podejmowane, to takie, które są w pierwszej kolejniości bezpieczne dla osoby je podejmujące, a niestety często nie takie, które sa optymalne dla właścicieli".

Zdrowy balans

W nowej firmie CFO na pewno nie zamierza się nudzić. Wie, co chce zmienić. "Szybko zrozumiałem, na czym ten biznes polega. Poznałem przede wszystkim najistotniejsze osoby, które są w moim dziale oraz całej firmie. Na czym się skupiam teraz? Na rozbudowywaniu informacji zarządczej w taki sposób, by mogła być wykorzystywana w takim samym stopniu zarówno przez sprzedawców, dział operacyjny, jak i zarząd. Czyli rozbudowywanie dostępu do właściwej informacji we właściwym czasie. To nie problem w systemach, ale w tym, że nie ma wystarczającej wiedzy i doświadczenia w analizowaniu danych i patrzenia na zależności, co może na co wpłynąć".

Nowa praca oznacza poświęcenie nieco większej uwagi i czasu, przynajmniej na początku. Jednak w tym wszystkim Jarosław Oworuszko musi wygospodarować czas dla rodziny - troje małych dzieci, żona pracuje na pełny etat. "Często jest tak, że muszę ustawiać dzień pracy w ten sposób, by odebrać dziecko z przedszkola". Zaangażowanie w pracę nie odbija się na rodzinie. "Trzeba zachować zdrowy balans. Do pełni szczęścia potrzebujemy razem z żoną spełnienia rodzinnego i zawodowego. Taka jest prawda - nie potrafiłbym żyć samą pracą, ani też samą rodziną".

Czy jest w tym wszystkim miejsce tylko dla niego? Pewnie coraz mniej, ale udaje się. "Jak mam czas, to biegam. Zawsze byłem związany ze sportem" - mówi skromnie maratończyk...