Android Market i fragmentacja

Android znów ma kłopoty z rozdrobnieniem. Tym razem chodzi o dużą liczbę sklepów z aplikacjami, która może skomplikować poszukiwanie konkretnej gry lub usługi. Dyskusja na ten temat to jedna z głównych części konferencji Appnation.

- Czy wiele sklepów z aplikacjami zaszkodzi Androidowi? - oto jedno z podstawowych pytań, które zadają sobie twórcy aplikacji i eksperci w dziedzinie mobile.

Jeden Market, czy sto marketów?

Swoje 'android markety' i app store'y posiadają m.in. GetJar, Opera, Amazon i Barnes & Noble. Ich duża liczba staje się kłopotliwa, bo często różnią się w ofercie jak sklepy spożywcze w naszej okolicy. To jasne, wszystkie oferują Coca-Colę, ale trudno odnaleźć w nich produkty mniej znanych firm.

Podobnie jest z klonami Android Market. Aplikacje dużych firm jak Rovio, twórcy gry Angry Birds, będą dostępne na wszystkich platformach. Niezależny deweloper wybierze z kolei jedno miejsce, w którym spróbuje się przebić.

Oczywiście, może być to pewną zaletą. Nieznana gra będzie mieć kłopoty w Markecie, ale kto wie - może stanie się najpopularniejszym programem w jakimś zewnętrznym sklepie, np. w Chinach.

Rozdrobnienie to kłopoty

W marcu 2011 r. poinformowaliśmy, że Google musiało usunąć około 50 aplikacji z Android Market, ponieważ były one zainfekowane złośliwym oprogramowaniem. Obecnie kłopoty są większe, bo firma nie będzie kontrolować wszystkich powstających sklepów. Nie wszystkie będą też sprawdzać aplikacje przed ich wprowadzeniem do sprzedaży.

Konferencja Appnation w San Francisco przyniosła wiele ciekawych wniosków. Deweloperzy uważają, że najważniejsze wyzwanie to ułatwienie poszukiwań klientom. Porównywano m.in. model sprzedaży Androida i App Store dla iOS. Do ciekawych zaliczyliśmy wystąpienie Tripa Hawkinsa, twórcy Digital Chocolate, który stwiedził, że prostota i wygoda są najlepszym sposobem, by dotrzeć do klienta.

Taką prostotę udostępnia App Store. Oby Google przemyślało te wnioski i nie zmuszało klientów do skakania po sklepach internetowych.