Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Coraz większa część naszego życia znajduje się na dyskach naszych komputerów oraz na serwerach firm które świadczą różne usługi internetowe. Tak, jak nie wyobrażamy sobie domu bez drzwi z zamkiem, czy nie pokazujemy obcym naszych dokumentów tak samo powinniśmy myśleć o cyfrowym życiu. Naruszenie bezpieczeństwa danych nieraz może okazać się bardzo kosztowne w całkiem wymierny sposób. Wystarczy przypomnieć sobie słynne ransomware’y Petya i WannaCry. Jak bronić się przed takimi zjawiskami jak szkodliwe oprogramowanie? Jak zachować bezpieczeństwo naszych danych? Nie na wszystkie te pytania da się odpowiedzieć jednoznacznie. Podstawową warstwą ochrony, poza zdrowym rozsądkiem użytkownika, naturalnie jest antywirus, a najlepiej pełen pakiet bezpieczeństwa.

Warto zaznaczyć, że żaden, nawet najlepszy pakiet bezpieczeństwa, nie zastąpi rozsądnego posługiwania się komputerem i dostępem do internetu. Bez wątpienia jednak może nieco pomóc. Dobrze jest jednak chronić system i nasze dane wielopłaszczyznowo, nie tylko z poziomu programu antywirusowego.

Nieraz można usłyszeć o tym, że klasyczne antywirusy odeszły już do lamusa, że wystarczy rozwiązanie wbudowane w system operacyjny. To nie do końca prawda. Chociaż rzeczywiście możliwości obrony przed złośliwym oprogramowaniem zaszyte w Windows 10 są, w porównaniu z poprzednimi wersjami systemu Microsoftu, bardzo rozbudowane i skuteczne, to bez wątpienia podnosimy poziom bezpieczeństwa inwestując w dobry pakiet oprogramowania ochronnego. Przykładem takiego rozwiązania może być oprogramowanie doskonale znanej na polskim rynku firmy Norton. Pakiet Norton 360 to jednak wyraźnie więcej niż tylko antywirus. To także VPN, manager haseł, kontrola rodzicielska, a nawet zautomatyzowany backup w chmurze. Nad takim rozwiązaniem warto się zastanowić z kilku powodów.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Przede wszystkim mamy tu jeden, spójny panel do zarządzania całym szeregiem funkcji. Zamiast dobierać rozwiązania od różnych dostawców, mamy całość w jednym miejscu, ze zunifikowanym interfejsem. Kompleksowość pakietu Norton 360 to jego druga, niezaprzeczalna zaleta - w jednym pakiecie mamy właściwie wszystko czego potrzebujemy. Co dokładnie? Elementy pakietu widać dobrze w głównym panelu oprogramowania:

Bezpieczeństwo urządzenia - to część odpowiadająca za kilka form zapewnienia bezpieczeństwa systemu. Mamy łatwo dostępne szybkie skanowanie oraz LiveUpdate - aktualizację pakietu za pomocą dosłownie jednego kliknięcia. To dość wygodne rozwiązanie, zwłaszcza, że jego dostępność niejako “na wierzchu” interfejsu sprawia, że o dokonaniu aktualizacji po prostu nie zapomnimy.

Mamy tu też dostępny szereg opcji skanowania. Można więc wybrać tzw. pełne skanowanie, wybrać ręcznie pliku lub foldery do skanowania. W tej zakładce przewidziano też dostęp do “sił specjalnych” pakietu: skanera Norton Power Eraser. To narzędzie sięga nieco głębiej niż zwykłe skanery antywirusowe. Usuwa liczne programy nie będące de facto wirusami, ale różnego rodzaju wątpliwym oprogramowaniem - od wtyczek wyświetlających reklamy, po “niewinne, darmowe oprogramowanie”, które zbiera i wysyła zdobyte dane na serwery producenta. Z tym narzędziem jednak trzeba nieco uważać - Norton Power Eraser może oznaczyć do usunięcia program, który nie stanowi zagrożenia, a jedynie wykazuje aktywności uznane za nieco podejrzane. Na szczęście zawsze istnieje możliwość cofnięcia zmian dotyczących skanowania.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

W tej zakładce znajdziemy także możliwość zbadania i poprawy wydajności komputera. Tak, to trochę mylące - kwestie związane z wydajnością w zakładce opisanej jako “Bezpieczeństwo”. Dostępne jest tu m.in. tzw. optymalizowanie dysku - czyli po prostu defragmentacja, której to wykonywania w przypadku nośników SSD raczej się nie zaleca. Pozostałe opcje są jednak w pełni użyteczne - “Czyszczenie plików” oznacza usuwanie pamięci podręcznej przeglądarki oraz zawartości systemowego kosza, a “Menedżer uruchamiania” pozwala szybko sprawdzić jakie oprogramowanie startuje wraz z systemem i pozwala edytować tę listę, wraz z tzw. opóźnionym startem. Jeśli zaś interesuje nas przegląd aktywności Norton360, możemy to zrobić za pomocą opcji “Wykresy”.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Secure VPN - tu nazwa zakładki tłumaczy wszystko. Wraz z pakietem Norton360 dostajemy opcję dostępu do VPN, a więc wirtualnej sieci prywatnej. Polega ona na tym iż łączymy się bezpośrednio z serwerem operatora danego VPN i dopiero stamtąd nawiązywane jest połączenie z wybraną usługą w sieci, witryną internetową etc. Wyraźnie zwiększa to bezpieczeństwo połączenia w przypadku źródeł sieci, których bezpieczeństwa nie możemy być pewni - np. publicznymi hotspotami Wi-Fi. Osobiście lubię czasem popracować z kawiarni, a VPN taką pracę czyni zdecydowanie bezpieczniejszą. Wszelkie nasze aktywności w sieci przechodzą bowiem przez serwer Nortona zlokalizowany… no właśnie - sami możemy wybrać gdzie. Dla usług, z którymi będziemy się łączyć, możemy być wówczas widoczni np. jako użytkownik z Australii, Brazylii czy Kanady.

Oczywiście daje to większe możliwości niż tylko zwiększenie bezpieczeństwa, bowiem niektóre usługi są dostępne wyłącznie na wybranych rynkach. Osobiście z VPN korzystam na wyjazdach zagranicznych… przynajmniej kiedy te jeszcze były normą. Dzięki temu mogłem być widziany nadal jako użytkownik z Polski dla używanych przeze mnie serwisów online, a przy tym podnosiłem nieco bezpieczeństwo połączenia. I tu ważna informacja dla graczy - VPN przy rozgrywce sieciowej lepiej wyłączyć, bowiem nieznacznie zwiększa on opóźnienie. Tym bardziej jeśli zdecydujemy się na lokalizację serwera gdzieś na drugim końcu świata.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Kopia zapasowa w chmurze - tu możemy skonfigurować nasz własny cloud-backup. Osobiście z tej funkcji nie korzystam, bowiem w domu trzymam własny NAS, ale dla zdecydowanej większości osób to rozwiązanie niemal doskonałe.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Jak mówi stare przysłowie “ludzie dzielą się na tych co robią backupy, i na tych którzy dopiero zaczną”. Lepiej zacząć od razu i nie czekać na motywację w postaci utraconych danych. Możemy wybrać, które foldery będą zabezpieczane poprzez przechowywanie ich kopii w chmurze Nortona.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

O aktualizowaniu stanu backupu nie trzeba nawet myśleć - oprogramowanie zrobi to według harmonogramu lub w sposób zautomatyzowany dobierze najlepszy moment do wykonania takiej operacji. Standardowo mamy dostępne 50 GB na nasze dane.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Dwie kolejne zakładki to Password Manager oraz Kontrola rodzicielska - opcje niewątpliwie przydatne, chociaż druga z nich ma sens wyłącznie w przypadku kiedy z tego samego komputera korzystają też dzieci. Manager haseł to osobna kwestia - bardzo przydatna jeśli mamy problem z zapamiętywaniem długich i złożonych haseł. A takie właśnie nie tylko warto, ale po prostu trzeba ustawiać. Co roku pojawia się raport najczęściej używanych haseł. Jeśli twoje hasło, drogi czytelniku, znajduje się na dowolnej pozycji na tejże liście, to proszę, zrób to dla samego siebie i skorzystaj z generatora i managera haseł. Rozwiązanie Nortona jest tu naprawdę przydatne.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Komputer, komputerem, ale co ze smartfonami? Statystyki nie kłamią - więcej korzystamy obecnie z naszych stale podłączonych do sieci smartfonów niż z tradycyjnych komputerów. Dlatego też bezpieczeństwo tych urządzeń jest nie mniej istotne. Niemal wszystkie funkcje, jakie mamy dostępne w wersji desktopowej, są dostępne w ramach tej samej licencji także na urządzenia mobilne. I przyznaję, to znakomity pomysł, zwłaszcza, że obejmuje backup. To dobry sposób by np. archiwizować zdjęcia z telefonu.

Norton Mobile ma oczywiście swoją specyfikę - część funkcji, jak Secure VPN, Password Manager czy Kontrola Rodzicielska, muszą być doinstalowane do podstawowej aplikacji. Mamy też interesującą funkcję App Advisor, która wymaga osobnej wzmianki. Otóż w sklepie Google Play znajdują się miliony aplikacji. Część z nich dość swobodnie traktuje kwestię bezpieczeństwa użytkownika, często będąc po prostu maszynkami do wyświetlania reklam, zbierania danych o użytkowniku i monetyzowaniu ich w kreatywny sposób. Co gorsze, czasem bywają to też aplikacje wprost szkodliwe. App Advisor pomaga w rozpoznaniu danej aplikacji, określeniu czy jest ona bezpieczna. Jak to działa? Otóż wystarczy wejść na stronę danej apki w sklepie Google Play, aby App Advisor podjął działanie. Na pasku u dołu ekranu wyświetli opinię czy aplikacja jest bezpieczna. Warto zwracać na to uwagę, bo w telefonach gromadzimy naprawdę kluczowe dane.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Wielu użytkowników zapewne doceni też możliwość blokowania połączeń z określonych numerów za pomocą aplikacji Norton Mobile. Osobiście mam zablokowane w ten sposób kilka dużych call-center, co zdecydowanie ułatwia życie - w końcu wymyślanie wyrafinowanych odpowiedzi odmownych na kolejne “superokazje” i “extraoferty” to wcale niełatwe zadanie. Skoro jesteśmy przy funkcjach specyficznych dla mobilnego oprogramowania Nortona, to warto wspomnieć też o wyszukiwarce Safe Search. Pozwala ona na wyszukiwanie haseł tak jak Google, z tą jednak różnicą, że poinformuje nas o tym, czy dany link jest bezpieczny.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Norton Mobile daje także ochronę z zakresu wykrywania i usuwania malware, oraz, co szczególnie istotne, bezpieczeństwa WiFi, do którego jesteśmy podłączeni. To ważne, zwłaszcza jeśli często podróżujecie lub pracujecie z różnych miejsc, korzystając z publicznego WiFi.

Jak zawsze w przypadku pakietów bezpieczeństwa działających w tle na naszym komputerze pojawi się pytanie o kwestię wydajności. Czy takie oprogramowanie spowalnia działanie systemu?

To jeden z mitów funkcjonujących na temat oprogramowania bezpieczeństwa. Wynika on z faktu, że przez wiele lat do codziennych zadań, takich jak przeglądanie internetu, odtwarzanie muzyki lub filmów, używaliśmy sprzętu znacznie słabszego niż dziś. Musiał on poradzić sobie jednocześnie z działaniem systemu operacyjnego i wszystkich jego funkcji, uruchamianych przez nas w danym momencie aplikacji, a także antywirusa który aktywnie skanował nośnik danych. Ten ostatni przez długi czas był głównie konstrukcją opartą o technologię talerzy magnetycznych, dziś całkowicie niemal wypartą przez wielokrotnie szybsze dyski SSD. Zmieniły się też procesory, które są w stanie przetwarzać dużo więcej wątków jednocześnie. Tym samym, oprogramowanie które aktywnie chroni nasz komputer wcale go nie spowalnia lub robi to w stopniu niedostrzegalnym bez zastosowania narzędzi diagnostycznych.

Mogę posłużyć się własnym przykładem. Na co dzień korzystam z laptopa Acer Swift 5, w wersji z procesorem core i5 8265U, 8GB RAM i dyskiem SSD M.2 NVMe. Dla mniej zorientowanych w sprzęcie komputerowym - to nie jest demon szybkości, za to bardzo lekki, energooszczędny laptop o raczej przeciętnej mocy obliczeniowej, za to ważący niespełna 1 kg. Zainstalowanie pakietu bezpieczeństwa Norton na dysku mojego komputera nie spowodowało żadnego wyraźnego spowolnienia podczas mojej codziennej pracy. Najczęściej wygląda ona w ten sposób, że mam jednocześnie otwarte wiele zakładek w przeglądarce. I mam naprawdę na myśli wiele przez dość duże W, bo mało kiedy schodzę poniżej 20. Część z nich działa aktywnie, np. odtwarzając muzykę czy wideo lub działając z komunikatorem. Zwykle mam też uruchomiony edytor tekstu. To oznacza, że do już działających wielu procesów dołączyłem kolejny. Działanie systemu, przeglądarki i dowolnych uruchamianych przeze mnie aplikacji nie zmieniło się jednak zupełnie.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?

Rzut oka w task manager i wszystko jasne - Norton nie tylko zużywa stosunkowo mało pamięci RAM ale też nie jest wymagający wobec procesora. Maksymalne obciążenie procesora, jakie zanotowałem przy wykorzystaniu Norton360 sięgnęło 11% podczas pełnego skanowania. Zasadniczo, jeśli posiadasz komputer nie starszy niż dwa-trzy lata, a w chwili zakupu nie była to najtańsza możliwa do zakupu jednostka - powinno być dobrze, a wpływ na wydajność pozostanie marginalny. Co innego wpływ na bezpieczeństwo.

Ostatecznie to właśnie ta kwestia jest kluczowa - chociaż uzyskiwana za pomocą szeregu rozwiązań. Dobrze, jeśli te są skupione w jednym, łatwym do zarządzania i konfiguracji panelu, oferując kompleksową ochronę. Oczywiście, w żadnym wypadku nie zastąpi ono zdrowego rozsądku użytkownika. Jeśli czytasz każdy mail od “nigeryjskiego księcia”, “prawnika wykonującego testament dalekiego krewnego, o którym nigdy nie słyszałeś” i klikasz w dowolny link jaki zostanie ci wyświetlony, to zapewne nie ma dla Ciebie ratunku. Jeśli natomiast posługujesz się siecią w sposób rozsądny i racjonalny, solidny pakiet bezpieczeństwa powinien wystarczyć do tego, aby czuć się w miarę bezpiecznym.

Pakiet antywirusowy Norton360 można kupić m.in. w tym sklepie.

Antywirus, VPN, ochrona dla telefonu? Dlaczego nie wszystko na raz?