Apple iCloud to sprytna pułapka na piratów?

iCloud to bardzo interesujące rozwiązanie, które przygotowało dla swoich użytkowników Apple. Opis jego zalet warto jednak zakończyć legendarnymi już słowami "One more thing"...


Ostatnia konferencja Apple - przypomnienie

6 czerwca w San Francisco Apple rozpoczęło przeznaczoną dla deweloperów konferencję Worldwide Developers Conference (WWDC). Słynne "keynote", czyli wystąpienie otwierające konferencję, poprowadził oczywiście sam Steve Jobs, który zapowiedział, że będzie ona poświęcona oprogramowaniu.

Jak pamiętamy, Apple zaprezentowało na konferencji system Mac OSX Lion, który ma oferować 250 nowych rozwiązań. Jednym z nich jest...możliwość uruchomienia aplikacji w trybie pełnoekranowym!

Przedstawiło ponadto mobilny system iOS 5, który pojawiając się jesienią zaoferuje ponad 200 nowych rozwiązań, takich jak np. funkcja PC Free, czyli synchronizacja za pomocą WiFi oraz aktualizacja bez potrzeby podłączania do komputera (Over The Air).

Trzeba przyznać, że podczas prezentacji wspomnianych systemów często wiało nudą. Można było odnieść wrażenie, że prowadzący jakby na siłę przedłużali swoje wystąpienia. No i te kończące każdą część podsumowania, podczas których jeszcze raz zgromadzonym gościom "wbijano" do głowy to co było powiedziane pół godziny wcześniej...

Konferencję na szczęście uratowała jej ostatnia część, czyli prezentacja interesującego rozwiązania, jakim jest bardzo prosta w obsłudze usługa iCloud. Pozwala ona na przechowywanie materiałów (takich jak np. zdjęcia czy dokumenty) w "chmurze" (w usłudze iCloud, automatycznie dostaje się bezpłatnie 5 GB miejsca na serwerach Apple) oraz ich automatyczną synchronizację na wszystkich urządzeniach użytkownika.

Co ważne, wraz z podstawową usługą jaką jest iCloud otrzymujemy również możliwość skorzystania z nowego niezależnego od niej serwisu iTunes Match.

iTunes Match - na czym polega jego działanie?

Za 25 dolarów rocznie iTunes Match sprawdzi nasz komputer w poszukiwaniu utworów, które nie pochodzą z iTunes Store. Gdy je znajdzie i dodatkowo okaże się, że są one dostępne w bazie 18 milionów piosenek, jakimi dysponuje Apple, zostaną one automatycznie "przerobione" na pozbawione zabezpieczeń nagrania w jakości 256 kbps i formacie AAC. Co więcej, jak podkreśla Apple, cała operacja powinna trwać bardzo krótko.

Nowy serwis to bardzo dobre posunięcie ze strony firmy Apple, która będzie dzięki niemu miała możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy. Ponadto również użytkownicy w sumie za niewielką kwotę będą mogli uspokoić sumienie legalizując swoją piracką bibliotekę muzyczną. Część znanych komentatorów twierdzi nawet, że iTunes Match to rodzaj "amnestii dla piratów".

"One more thing"...

Wydaje się jednak, że opisując zalety nowego serwisu, warto wypowiedzieć na koniec legendarne już słowa Jobsa "One more thing"...

No właśnie, jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć. Jak już wcześniej napisaliśmy, serwis iTunes Match sprawdzi nasz komputer w poszukiwaniu "innych" utworów. Jak tego dokona? Otóż przeskanuje nasz dysk twardy, a zebrane w ten sposób informacje (czy tylko dotyczące plików muzycznych?) przechowa na swoich serwerach. Dzięki temu Apple będzie wiedziało, kto posiada (prawdopodobnie) pirackie pliki oraz kto się nimi dzieli. A przecież tego typu informacje z pewnością będą w kręgu zainteresowań organizacji RIAA i innych instytucji stojących na straży praw autorskich należących do branży muzycznej.

Ponadto dzięki samej usłudze iCloud, Apple może dowiedzieć się np. który plik umieszczony w "chmurze" został pozyskany nielegalnie. Wyobraźmy bowiem sobie następującą sytuację: użytkownik iTunes kupuje legalnie naznaczony "znakiem wodnym" plik muzyczny. Następnie dzieli się nim ze znajomym, który umieszcza go w "chmurze" iCloud. Apple będzie więc w stanie stwierdzić, który użytkownik posiada kopię piracką i który nielegalnie ją udostępnił.

Oczywiście większość osób związanych emocjonalnie z Apple z pewnością jest zdania, że ich ukochana firma nie mogłaby zrobić nic złego swoim klientom. Czy jednak faktycznie jest to niemożliwe? Apple jest przecież obecnie największym na świecie sprzedawcą muzyki, więc raczej nie będzie broniło za wszelką cenę piratów.

Trzeba też zaznaczyć, że firma z Cupertino nie jest święta i dbając o swoje interesy może poświęcić swoich użytkowników. Gdyby tak nie było, po co np. pracowała nad systemem, który pozwalałby na blokowanie aparatów iPhone'a, aby ich właściciele nie mogli wykonywać zdjęć ani nagrywać filmów podczas koncertów?

_________

Apple prawdopodobnie "dogadało" się z czterema największymi wytwórniami muzycznymi płacąc im dziesiątki milionów dolarów. Czy jednak oznacza to, że pozyskane przez iTunes Match dane są w 100% bezpieczne i nie ma zagrożenia, aby kiedykolwiek zostały wykorzystane przeciwko osobom legalizującym swoją piracką muzykę? Jak sądzicie, czy jakiekolwiek obawy w tym zakresie są w ogóle uzasadnione?