Apple zatrudnia ekspertów od medycyny i... ma kłopoty z nazwą iWatch

Apple powiększyło grono pracowników o sześciu ekspertów z dziedziny biomedycyny. Nie są to pierwsi naukowcy tego typu w firmie, ale krok ten pozwala przypuszczać, że gigant z Cupertino ma zamiar wkroczyć na obszar "wearable".

Pierwszym krokiem ma być zapowiedziany już dawno temu iWatch, a w międzyczasie zatrudniono Michaela O'Reilly z Masimo Corp (firmy specjalizującej się w oksymetrii), a także Ravi Narasimhana z Vital Connect (producent urządzeń do pomiarów pracy organizmu, m.in. pracy serca). Nie ujawniono jeszcze nazwisk nowych "nabytków" Apple, wiadomo jednak, że są oni ekspertami w różnych dziedzinach biomedycyny.

Tymczasem iWatch może przestać być oficjalną nazwą inteligentnego zegarka. Otóż do sądu trafił pozew, złożony przez doskonale znanego, szwajcarskiego producenta zegarków - Swatch. Ma on w swojej ofercie model o nazwie... iSwatch. Zdaniem Szwajcarów nazwa produktu Apple jest zbyt zbliżona do nazwy ich produktu. Sąd został poproszony o rozstrzygnięcie, czy nazwa "iWatch" nie narusza praw związanych z zarejestrowanym znakiem towarowym "iSwatch". Warto przypomnieć, że dwa lata temu Apple zapłaciło 20 milionów dolarów firmie SBB (również ze Szwajcarii) za nielegalne skopiowanie wyglądu zegarów znajdujących się na stacjach kolejowych.