Assassin's Creed: Unity - rewolucja w Paryżu. A w grze?

Zawodzi jednak SI. Tu nawet nie trzeba tego opisywać, ponieważ na YouTube pojawił się wysyp filmików ukazujących dziwaczne zachowania wrogów Arno, a także i otoczenia - można spokojnie rozprawić się z kilkoma osobami na ruchliwej ulicy, a przechodnie i kupcy nie zauważą nawet, że tuż koło nich toczy się walka na śmierć i życie. Od czasu zdarza się także zobaczyć strażnika, który potknie się o martwe ciało i... spokojnie idzie dalej, nie zainteresowawszy się nawet zwłokami. Psuje to mocno ogólną przyjemność z rozgrywki. Jakby dla odmiany silniejsi przeciwnicy mogą powalić Arno jednym celnym atakiem, a broń naszego asasyna nie wyrządza im dużych szkód.

W Assassin's Creed: Unity znacznie ciężej o gotówkę, niż miało to miejsce w poprzednich odsłonach serii. Jeżeli człowiek chce zainwestować w lepszy sprzęt, czego go sporo łażenia i wykonywania misji pobocznych. Można jednak znacznie ułatwić sobie start i od razu zacząć z dobrym sprzętem, jednak trzeba dodatkowo zapłacić - prawdziwymi pieniędzy. Tak, tak, Ubisoft wprowadził opcję znaną jak dotąd tylko z gier mmo, czyli możliwość wykonania mikrotransakcji. Na szczęście nie wprowadzono od razu modelu "pay to win", gdzie bez dodatkowo płatnych elementów nie da się ukończyć zabawy, jednak można zadać sobie pytanie - skoro płacę za grę, dlaczego inni mają mieć lepiej? Jest to zabieg wykonany dość bezczelnie po to, aby wyciągnąć od graczy dodatkowe pieniądze i należy go policzyć Ubisoftowi na minus.

Jak pamiętamy z poprzednich części, a sama nazwa "asasyn" obowiązuje, skradanie się i cicha eliminacja to główna siła kierowanej postaci. Nieco kuriozalnym rozwiązaniem okazało się wprowadzenie wabika, którym Arno odwraca uwagę lub zwabia postacie. Otóż nie jest to gwizdnięcie, brzęcząca moneta czy rzucony przedmiot, ale... fajerwerki. Asasyn dysponuje zarówno gadżetami swojej profesji - jak mała, noszona na nadgarstku kusza, jak też i tradycyjnymi broniami - szpada, buława, pałka, itp, nie brak także muszkietu czy pistoletu. Wracając do wspomnianej kuszy, wprowadzono specjalny rodzaj bełtu - po trafieniu w przeciwnika sprawia on, że ten wpada w morderczy szał. Można to wykorzystać do wywoływania zamieszania - gdy straże rzucą się na siebie, asasyn może łatwiej prześliznąć się niezauważony.

W Assassin's Creed: Unity pojawiają się elementy znane jak dotąd z produkcji RPG. Arno zdobywa tzw. "punkty kredo" za wykonywanie misji w stylu skrytobójcy. Może wydawać ja na odblokowywanie kolejnych umiejętności lub też inwestować w ulepszenia posiadanego pancerza. Jako że do głównego wątku fabularnego dobrze mieć jak najwięcej zdolności, warto wykonywać zadania poboczne, dzięki czemu zdobywa się punkty. Te zaś misje potrafią czasem zainteresować bardziej niż główna fabuła - wymagają eksploracji metropolii, skradania się, dokonywania przekupstwa oraz używania przez gracza szarych komórek. Do tego dochodzą zadania losowe - na przykład pochwycenie złodzieja czy ocalenie obywatela przed pewną śmiercią.