Błąd na błędzie, czyli wybory po polsku


System napisany w trzy tygodnie

Sprawa zrobiła się głośna, coraz częściej mówi się kompromitacji PKW oraz dostawcy systemu informatycznego. Na jaw zaczęły też wychodzić coraz ciekawsze informacje. Przede wszystkim okazało się, że ów system powstał dosłownie na kilkanaście tygodni przez wyborami i został przygotowany przez łódzką firmę Nabino, która zresztą jako jedyna wystartowała w przetargu zorganizowanym przez Komisję. I w tej sytuacji wygrała go w cuglach, zobowiązując się jednocześnie do zrealizowania w niewiele ponad 3 miesiące projektu dla PKW, którzy przewidywał przygotowanie (lub przeprowadzenie):

  • modułu kalkulatora wyborczego dla obsługi obwodowej komisji wyborczej w wyborach samorządowych,
  • modułu kontroli spływu protokołów wyników głosowania w obwodzie,
  • modułu przyjmowania danych elektronicznych z protokołów wyników głosowania w obwodzie przesłanych przez moduł kalkulator wyborczego,
  • modułu obsługi organu wyborczego (terytorialnej komisji wyborczej, komisarza wyborczego i Państwowej Komisji Wyborczej) na obszarze właściwości organu,
  • modułu ustalania wyników głosowania i wyników wyborów,
  • oprogramowania do zarządzania uprawnieniami do obsługi informatycznej wyborów w oparciu o bazę LDAP udostępnioną przez Zamawiającego,
  • oprogramowania obsługi infrastruktury klucza publicznego w zakresie wystawiania i udostępniania certyfikatów,
  • systemu pobierania danych o komitetach wyborczych, listach kandydatów i kandydatach oraz obwodach, okręgach i składach komisji z serwisów udostępnionych przez Zamawiającego,
  • wykonanie eksportu danych, zapewniający przeniesienie danych dotyczących komitetów wyborczych, list kandydatów i kandydatów, obwodów głosowania, okręgach wyborczych i wyników głosowania, wyników podziału mandatów do archiwum (zaimplementowanego jako relacyjna baza danych),
  • wykonanie modułu obsługi wprowadzenia, przyjmowania danych o liczbie wyborców, którzy wzięli udział w głosowaniu w trakcie głosowania, nadzoru nad przekazywaniem, kontroli poprawności,
  • przeprowadzenie szkolenia użytkowników zamawianego oprogramowania,
  • administrowanie infrastrukturą teleinformatyczną w siedzibie Zamawiającego i w zewnętrznym centrum przetwarzania.

(cytujemy za oficjalną dokumentację przetargową).

Dziecko przetargu i kompromisu

Koszt zrealizowania tego projektu ustalono na ok. 430 tys. złotych – kwotę, która być może na pierwszy rzut oka może wydawać się spora, ale tak naprawdę w przypadku tak złożonego i (nie bójmy się wielkich słów) krytycznego dla funkcjonowania państwa projektu jest co najwyżej zabawna. Przypadek ten obnaża idiotyczne zasady organizowana przetargów przez polskie instytucje państwowe – na zdrowy rozum ten przetarg powinien zostać unieważniony i przeprowadzony ponownie, bo każdy kto miał chociaż ogólną wiedzę o tworzeniu i administrowaniu takimi rozwiązaniami, wie doskonale, że po pierwsze: wartość projektu powinna być wielokrotnie wyższa, po drugie zaś: czas potrzebny na jego stworzenie i odpowiednie przetestowanie powinien być znacznie, znacznie dłuższy niż kilkanaście tygodni.

Efekt jest taki, że PKW korzysta obecnie z zdecydowanie niedoskonałego (delikatnie rzecz ujmując) systemu, który w kluczowych momentach nie był w stanie przetworzyć ogromnej liczby nadsyłanych protokołów i regularnie odmawiał posłuszeństwa – co zaowocowało żenującym spektaklem, polegającym na kolejnych opóźnieniach i dziwacznym tłumaczeniu tychże. Nie odmawiamy jego twórcom dobrych intencji i szczerych chęci wypełnienia kontraktu – praktyka jednak pokazała, że system nie był w stanie poradzić sobie z zadaniem, które przed nim (oraz jego twórcami) podstawiono.