Bliskie spotkania trzeciego stopnia


Krótka droga do chwały

Prawdziwa historia kart graficznych 3D zaczyna się pod koniec 1996 r., kiedy miłośnicy komputerów po raz pierwszy usłyszeli nazwę 3dfx. Nieznana i zupełnie lekceważona przez wielkich tego rynku, Matroxa i S3, wypuściła produkt, który na zawsze odmienił oczekiwania graczy wobec możliwości ich komputerów. Voodoo I nie było samodzielną kartą graficzną. Należało zainstalować ją w oddzielnym slocie i zewnętrznym kablem połączyć z kartą. Jak na dzisiejsze czasy, możliwości Voodoo przedstawiają się nadzwyczaj skromnie Đ trudno się zachwycać maksymalną rozdzielczością 640x480 czy pojedynczym układem teksturowania, ale wówczas była to prawdziwa sensacja, zwłaszcza że nawet niezbyt silny komputer mógł nagle generować trójwymiarowy obraz doskonałej jakości.

3dfx, działając na rynku bez jakiekolwiek konkurencji, błyskawicznie zdobył olbrzymią popularność. Nic więc dziwnego, że wkrótce powstała nowa, udoskonalona wersja procesora, który zdążył w tzw. międzyczasie przejść do legendy. Voodoo II okazało się kolejnym hitem. Podwójna jednostka teksturowania, więcej pamięci, wyższe częstotliwości pracy i wreszcie możliwość pracy w tandemie - dzięki tym cechom karty oparte na chipie Voodoo II oferowały niewiarygodną wydajność. Konkurencja zaś dopiero nieśmiało informowała o swoim istnieniu. Swoje produkty zaczynała promować Nvidia, ale Riva TNT, mimo wszystko, przegrywała z Voodoo II.

Wtedy stało się coś dziwnego. 3dfx nagle zwolnił, jakby konstruktorom wyczerpały się pomysły, zaś konkurencja wyraźnie przyśpieszyła. Pojawiło się Voodoo Banshee - okrojona i niezbyt szybka odmiana Voodoo II, która nigdy nie zdobyła powszechnego uznania. Także ostatni produkt okazał się niewypałem Đ Voodoo III pod względem architektury wewnętrznej niewiele się różni właśnie od Voodoo Banshee. Oczywiście, jest dużo bardziej wydajne, co wynika chociażby z zastosowania wyższego taktowania, ale zabrakło bardzo wielu istotnych funkcji. Nie ma 32-bitowego koloru w grafice 3D, brakuje teksturowania AGP czy wreszcie obsługi dużych tekstur.

Firma dużo straciła, prowadząc arogancką politykę informacyjną, zmierzającą do udowodnienia, że oczywiste wady najnowszego produktu są w gruncie rzeczy zaletami. Ostatnim błędem było zapewne odebranie zewnętrznym producentom praw do produkcji kart z chipami sygnowanymi przez 3dx. Dziś karty takie może wytwarzać jedynie meksykańska firma STB, wykupiona przez 3dx.

Tymczasem prawdziwą karierę robią karty graficzne oparte na procesorach Nvidii. Już pierwsza wersja Rivy TNT pokazała, że konstruktorów Nvidii stać na wiele. TNT2 stała się natomiast największym przebojem rynkowym ostatnich miesięcy. Oferowana jest w kilku wersjach różniących się wydajnością i ceną, od modeli prostych, po niezwykle potężne (wersja Ultra). Oferuje większość znanych dziś funkcji 3D, wykorzystuje wszystkie udogodnienia wynikające z architektury AGP.

Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że Nvidia zdominowała rynek kart graficznych. Sytuacja wygląda wręcz odwrotnie Đ do gry powracają starzy potentaci. Matrox święci triumfy ze swoim najnowszym procesorem G400 Max, który oferuje niespotykaną do tej pory jakość obrazu. S3 wypuściło serię kart opartych na procesorach Savage. Wersja Savage4 Pro pod względem wydajności tylko minimalnie ustępuje TNT2. Do końca roku powinny się pojawić karty oparte na najnowszych procesorach S3 2000 i 2000+. Produkcją wydajnych kart coraz poważniej interesuje się ATI, znana z tanich kart montowanych w gotowych zestawach komputerowych. Do walki włączają się karty z procesorem Permedia 3. Na razie jedynie Intel ogłosił, że wycofuje się z walki na rynku kart 3D. Voodoo zapowiada powrót w wielkim stylu Đ najnowszy chip nazywa się Napalm i ponoć będzie oferował wydajność wyższą niż GeForce 256 - jeden z najbardziej tajemniczych układów ostatnich miesięcy. Niestety, 3dfprzełożył premierę swojego najnowszego produktu na pierwszy kwartał przyszłego roku, tłumacząc się koniecznością dopracowania niektórych szczegółów technicznych.

Krótki kurs przetrwania

Decydując się na zakup karty 3D, warto jej możliwości rozpatrzyć pod kątem poniższych uwag. Są to swoiste zalecenia pokazujące, czego powinniśmy oczekiwać od nowoczesnych konstrukcji.

Rendering 32-bitowy

Bliskie spotkania trzeciego stopnia

Punkty umieszczone w trzech wymiarach stanowią podstawę dla stworzenia [...]

Miłośnicy kart Voodoo przez pewien czas próbowali dowodzić, że rendering 16-bitowy w gruncie rzeczy w niczym nie ustępuje wersji 32-bitowej, ale praktyka szybko zweryfikowała te zapewnienia. Grafika 3D w 32-bitowym kolorze wymaga wprawdzie od procesora olbrzymiej mocy obliczeniowej, ale najnowsze chipy są w stanie sprostać temu wyzwaniu, zaś o efektach łatwo przekonać się, uruchamiając gry w rodzaju Unreal Tournament bądź Quake 3 w obydwu trybach. Optymalne efekty uzyskuje się w sytuacji, gdy 32-bitowy kolor zostanie połączony z 32-bitowym Z-buforem.

Obsługa dużych tekstur

Zwiększanie poziomu realizmu wymaga, między innymi, stosowania coraz większych tekstur, które mogą lepiej oddawać cechy tworzonego środowiska. Tutaj się ujawnia kolejna słabość kart opartych na procesorze Voodoo 3. Potrafią obsłużyć tekstury o maksymalnych wymiarach 256x256 pikseli, podczas gdy wśród innych kart standardem staje się obsługa tekstur aż do 2048x2048 pikseli, przy czym niektóre z nich radzą sobie z teksturami innymi niż kwadratowe.