Bulletstorm, czyli zabijaj z pomysłem - recenzja

Bulletstorm - Czasem mam wrażenie, że Trishka chce mnie zabić...

Bulletstorm

Plusy:

- Satyra gatunku FPS, na konwencji nie pozostawiająca suchej nitki,

- świetna fabuła,

- rewelacyjny voice-over,

- spolszczenie kinowe,

- tryb Echo.

Minusy:

- Lekkie graficzne niedoróbki,

- momentami bugi,

- niektórych skillshotów wykonanych poprawnie system nie zalicza od czasu do czasu.

NASZA OCENA: 9/10

Bulletstorm - Skala? Zapomnijcie. Nie ma, że za duże.

Tryb dla wielu graczy przypomina nieco tryb Firefight znane z Halo. Czterech (lub mniej) graczy staje naprzeciw kolejnych fal przeciwników, których należy zabić "umiejętnie" osiągając odpowiedni, wymagany przez R. Lee Ermeya wynik. Pamiętacie sierżanta z Full Metal Jacket? To właśnie on wydziera się w trybie multiplayer "I give you ammo, you give me dead bodies!" Rozgrywka nabiera dodatkowej głębi, jakbyśmy znajdowali się w obozie szkoleniowym Dead Echo, co w znacznym stopniu wspomaga powiązanie Anarchii, czyli trybu dla wielu graczy z kampanią. Drugą, również ciekawą opcją rozgrywki, w pewnym sensie multiplayer, jest tryb Echo. Polega on na współzawodnictwie z innymi graczami na świecie, bądź z przyjaciółmi za pomocą wspólnej tablicy wyników. Tego typu rozwiązania znamy również z różnego rodzaju gier wyścigowych, gdzie musimy uzyskać najwyższą możliwą ilość punktów za daną trasę. W tym wypadku otrzymujemy grę "pociętą" na odcinki specjalne, gdzie po prostu musimy uzyskać najwyższy możliwy wynik. Wielu krytyków narzeka, że nie ma tutaj klasycznego trybu dla wielu graczy, gdzie możemy postrzelać do inteligentnego przeciwnika. Moim zdaniem nie jest to wada, tego typu rozwiązanie potęguje satyryczne podejście autorów do tematu. W końcu chodzi o zabawę, nie o stres.

Gra posiada również pewne niedoróbki, więc niech nie będzie to tylko i wyłącznie pieśń pochwalna. Grając na Xbox 360 nie natknąłem się na nic poważnego, poza kilkoma graficznymi wadami, które w gruncie rzeczy nie przeszkadzają, jeżeli nie zwraca się specjalnej uwagi na nie. W wersji na PC niestety natknąłem się na poważny bug. W jednym z rozdziałów drugiego aktu Trishka i Ishi zostali w korytarzu zabawiając się delikatną rozmową. Założyłem, że tak właśnie ma być. Po chwili Gray porozmawiał trochę ze sobą, ale przecież to kosmiczny pirat, więc może i do siebie gadać, bo dlaczego nie? Ale potem utknąłem, otóż gra nie chciała ruszyć dalej bez wcześniej wspomnianych kontrolowanych przez komputer przyjaciół. No cóż, musiałem odwołać się do restartu rozdziału, co najpierw mnie zirytowało. Potem, gdy okazało się, że mam wyższy wynik punktowy, stwierdziłem, że sprawy przybrały nienajgorszy obrót. Najwyraźniej, jak człowiek irytuje się, osiąga lepsze wyniki w "umiejętnym zabijaniu".

Zobacz również:

Po graniu w Bulletstorm, gdy wrócimy do naszych głównych tytułów multiplayer, jak Modern Warfare 2, pierwszym odruchem będzie chęć kopnięcia przeciwnika i oddania kilku strzałów w miejsce, gdzie kończą się plecy. Panowie z People Can Fly udowodnili, że ludzie mogą latać. A tego typu latanie trafi z pewnością w gusta wielu fanów gier FPS na świecie. Gra po prostu należy do tych, które trzeba koniecznie posiadać w swojej kolekcji, a zarazem staje się jednym z kandydatów do gry roku 2011. Nadęciu i patosowi mówimy nie! Panie Chmielarz, dziękuję i proszę o więcej!