Cały wszechświat w zasięgu myszki


WorldWide Telescope

Cały wszechświat w zasięgu myszki

Program Google Earth po przełączeniu na widok nieba.

Serwis WorldWide Telescope jest odpowiedzią firmy Microsoft na usługę Google Sky. Można z niego korzystać również na dwa sposoby - bezpośrednio z poziomu przeglądarki (Web Client) lub za pośrednictwem instalowanego lokalnie programu (Windows Client). Ten drugi ma co prawda niebagatelne wymagania systemowe (patrz ramka), ale wynagradza to nowoczesnym interfejsem i dużą liczbą opcji konfiguracyjnych. Poza tym może w większym stopniu niż Google Earth działać autonomicznie, bez połączenia z Siecią - dlatego potrzebuje nawet 10 GB miejsca na dysku.

Zdjęcia prezentowane w WWT pochodzą nie tylko z teleskopów optycznych (czyli takich, które fotografują w świetle widzialnym), ale także z radioteleskopów i innych przyrządów rejestrujących promieniowanie elektromagnetyczne niewidoczne dla ludzkiego oka (np. podczerwień, ultrafiolet). Pod tym względem WWT jest bogatszy niż Google Sky, gdyż oferuje aż 15 różnych widoków - wybiera się je z rozwijanej listy w dolnym menu (Imagery). Możliwe jest także swobodne ustawianie przezroczystości nakładanych obrazów za pomocą suwaka Image Crossfade.

Cały wszechświat w zasięgu myszki

WorldWide Telescope prezentujący Saturna - jedno z wielu zdjęć z kolekcji planetarnej.

Zbiór fotografii wykorzystywanych w WWT jest ogromny, z pewnością większy niż ten dostępny w Google Sky. Microsoft określając jego wielkość wspomina o terabajtach, ale nigdzie nie podaje dokładnej wartości.

Zaskakujący jest brak suwaka do skalowania obrazu. Trzeba się domyślać, że funkcję zoomu przypisano do rolki myszy. Co jednak, jeśli ktoś ma mysz bez rolki? Nie udało się nam znaleźć informacji na ten temat.

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o danym obiekcie, wystarczy że wskażesz go myszą i klikniesz, przytrzymując klawisz [Shift]. W ten sposób wyświetlisz tzw. Finder Scope, czyli coś na kształt celownika z doklejonym okienkiem, w którym są szczegółowe dane, takie jak współrzędne położenia, klasyfikacja, źródło fotografii oraz cały szereg odnośników do zewnętrznych źródeł informacji. W sumie jednak Finder Scope zawiera mniej informacji i jest mniej przejrzysty niż dymki w Google Sky.

Cały wszechświat w zasięgu myszki

Aplikacje astronomiczne online - podstawowe parametry

Ciekawostką, która zainteresuje amatorów astronomii obserwacyjnej jest to, że WWT w wersji desktopowej umożliwia bezpośrednie sterowanie teleskopem.

Sporym minusem WWT jest powolność działania. Nawet na bardzo szybkim łączu internetowym (sprawdzaliśmy na łączu 250 MB/s - chyba dość szybkie? :-) ) reakcje na poruszenia myszą są wyraźnie opóźnione, a przy zmianie widoku lub kategorii trzeba czekać niekiedy kilkadziesiąt sekund na załadowanie danych. Kolejną wadą jest brak wersji polskiej. Biorąc pod uwagę, że w astronomii roi się od trudnej terminologii, stanowi to spore utrudnienie dla mniej doświadczonych użytkowników.

WikiSky

Cały wszechświat w zasięgu myszki

WikiSky - wskazanie obiektu na mapie powoduje wyświetlenie okienka z podstawowymi informacjami o nim. Po prawej stronie widać panel z najciekawszymi obiektami kosmicznymi.

Serwis WikiSky jest realizowany, podobnie jak Wikipedia, zgodnie z filozofią projektu otwartego - każdy użytkownik może zostać jego współautorem. Jeśli udało ci się zrobić jakieś ciekawe zdjęcie, możesz podzielić się nim z innymi, a jeśli dysponujesz odpowiednią wiedzą, możesz napisać osobny artykuł o dowolnym obiekcie.

Dostępne tu zdjęcia pochodzą głównie z SDSS (Sloan Digital Sky Survey) - jednego z bardziej ambitnych projektów mapowania kosmosu. Fundacja Alfreda P. Sloana dysponuje 2,5-metrowym teleskopem w obserwatorium w Nowym Meksyku, gdzie w ciągu kilku lat sfotografowano niemal milion galaktyk oraz ponad sto tysięcy kwazarów. Aktualnie w WikiSky możesz uzyskać dane dotyczące ok. pół miliona obiektów.

Cały wszechświat w zasięgu myszki

Finder Scope dostępny w WWT wygląda imponująco, ale jest niewygodny w obsłudze i wbrew pozorom zawiera mniej informacji niż jego dymkowy odpowiednik z Google Sky.

Wskazanie dowolnego ciała niebieskiego na mapie powoduje wyświetlenie okienka z podstawowymi informacjami o nim, takimi jak nazwa, gwiazdozbiór, do którego należy, położenie, odległość od Ziemi czy jasność obserwowana. Natomiast kliknięcie obiektu powoduje otwarcie osobnego okna (lub karty, w zależności od ustawień przeglądarki), w którym znajdziemy mnóstwo szczegółowych informacji i dodatkowych zdjęć. Podobna zasada obowiązuje dla najciekawszych obiektów zgrupowanych w prawym, rozwijanym panelu, tyle że okna z podstawowymi informacjami zawierają zdjęcie i zwykle dość obszerny opis.

Cały wszechświat w zasięgu myszki

Okno główne desktopowego klienta usługi WorldWide Telescope.

WikiSky działa szybko, porównywalnie z Google Sky, jednak nie ma wersji polskiej. Nie znajdziesz w nim także prezentacji Księżyca ani planet Układu Słonecznego. Jest natomiast wydzielona sekcja (dostępna po kliknięciu odnośnika The Collection) przedstawiająca kilkadziesiąt ciekawych obiektów (np. galaktyki, kwazary), jednak poza różnicami w szacie graficznej nie różni się niczym od pozostałej części serwisu, zatem trudno ją zaliczyć do prezentacji w pełnym tego słowa znaczeniu. Kolejnym minusem jest brak płynnego skalowania obrazu. Płynność przewijania wprawdzie istnieje, ale tylko teoretycznie - jego wykonanie pozostawia dużo do życzenia.

Naszym zdaniem

Z przedstawionej trójki najlepszy jest Google Sky. Co prawda ustępuje projektowi Microsoftu pod względem ilości dostępnych danych i wygląda najmniej efektownie, ale przebija rywali sposobem prezentacji i szybkością działania. Ważny jest również fakt, że jako jedyny jest dostępny w pełni po polsku.

Na drugim miejscu stawiamy WWT, który jest znakomity w warstwie wizualnej, ale sporo traci ze swojej atrakcyjności wskutek powolnego działania.

WikiSky, jak większość projektów otwartych, zapowiada się świetnie, ale ma braki, zarówno jeśli chodzi o interfejs, jak i o zasoby informacyjne.

Desktopowe programy astronomiczne

Fobos, jeden z księżyców Marsa, widoczny z wirtualnego statku kosmicznego w programie Celestia.

Jeśli w danym momencie nie masz dostępu do Internetu lub z różnych przyczyn chcesz się od niego uniezależnić, możesz skorzystać z programów astronomicznych instalowanych lokalnie na dysku. Przedstawiamy dwa najpopularniejsze.

Stellarium

Darmowy program do symulacji wyglądu nieba, czyli komputerowe planetarium. W podstawowej wersji zawiera dane dotyczące 600 tysięcy gwiazd, ale można także wykorzystać dodatkowe katalogi, których zawartość jest imponująca, obejmuje bowiem 210 milionów gwiazd. Ciekawą funkcją programu jest podróż w czasie - dzięki niej zobaczysz, jak gwiazdozbiory wyglądały na niebie kilka tysięcy lat temu, albo też jak będą wyglądać za kilka stuleci.

Celestia

Darmowy, trójwymiarowy symulator nieba (wykorzystuje biblioteki Open GL). Możesz poruszać się po Wszechświecie wirtualnym statkiem kosmicznym i oglądać różne obiekty z prawie dowolnej perspektywy. Program ma rzeszę zagorzałych fanów, którzy tworzą do niego różne dodatki. Uzbierało się tego już grubo ponad 10 GB, są dostępne pod adresem www.celestiamotherlode.net.

Fobos, jeden z księżyców Marsa, widoczny z wirtualnego statku kosmicznego w programie Celestia.