Chiny szykują własną, państwową kryptowalutę

Władze Chin zleciły Ludowemu bankowi Chun stworzenie własnej kryptowaluty. I jest ona już niemal gotowa.

Nie należy kojarzyć planów Chin z planowaną na przyszły rok kryptowalutą Libra, za którą stoi Facebook. Bank rozpoczął prace nad własną już kilka lat temu, a obecnie jeden z jego dyrektorów, Mu Changchun, potwierdza - a Bloomberg przekazuje światu - że jest ona już gotowa, aczkolwiek nie udziela żadnych konkretnych informacji na temat jej wprowadzenia, ani nazwy. A po co właściwie władzom Chin kryptowaluta? Jest ona pomyślana po to, aby umożliwić lepszy kontakt ekonomiczny z obszarami oddalonymi od głównych skupisk, czyli samotnymi wsiami w różnych zakątkach Kraju Środka. Ma to działać tak, że klienci będą instalować na swoich smartfonach lub komputerach wirtualny portfel, do którego będą mogli przenieś juany - zostaną one przeliczone na ilość kryptowaluty. W ten sposób pojawi się możliwość wykonywania różnego rodzaju płatności.

A ponieważ będzie to waluta państwowa, władze będą mieć oko na każdy transfer. Ponoć mają pojawić się ograniczenia co do maksymalnej ilości przelewanych pieniędzy przez użytkowników prywatnych. Informacji o kryptowalucie Mu udzielił podczas spotkania China Finance 40 Forum. Dodał, że dzięki temu ma zostać wzmocniona internacjonalizacja oraz poprawić się obieg wewnętrzny juanów. Nieoficjalnie mówi się, że będzie to od razu przeciwwaga dla mającego coraz większe wpływy dolara oraz "chińska odpowiedź" na Librę. Cóż, ciekawe, jak zostanie to rozwiązane i czy - w przypadku sukcesu - inne kraje także zdecydują się wprowadzić swoje własne kryptowaluty? Co zabawne, taka sytuacja zaprzeczyłaby ich podstawowym założeniom, czyli anonimowości.