Chorzów: informatyk zastawia policyjne komputery w lombardzie

Podczas przeprowadzonej w chorzowskiej Komendzie Policji inwentaryzacji wyszło na jaw, że brakuje różnego rodzaju sprzętu elektronicznego o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych - pisze Gazeta Wyborcza Katowice. Okazało się, że został on zastawiony w kilku lombardach przez...policyjnego informatyka.

Wśród zaginionego sprzętu znalazły się komputery, aparaty cyfrowe, rzutniki, czytniki kart pamięci oraz kilkanaście krótkofalówek. Policjantom udało się ustalić, że część z zaginionych urządzeń znalazła się w kilku chorzowskich lombardach. Co najciekawsze, po przeanalizowaniu zabezpieczonych dokumentów okazało się, że za wszystko odpowiada ich znajomy, który pracuje w komendzie na stanowisku informatyka.

Podejrzanemu nie przedstawiono jeszcze zarzutów. Przychodzi on do pracy, ale został już odsunięty od wykonywania obowiązków służbowych. Musi czekać, aż do rąk prokuratorów trafią wyniki kontroli, która została właśnie wszczęta w chorzowskiej komendzie i zakończy się najprawdopodobniej za kilkanaście dni.

Dlaczego kradł?

Są dwie wersje - pierwsza mówi o jego uzależnieniu od hazardu, natomiast druga zakłada, że potrzebował on pieniędzy na leczenie swojego chorego dziecka.

Podinspektor Krzysztof Szymonek, zastępca komendanta miejskiego w Chorzowie przyznaje, że cała sprawa jest wstydliwa dla policji, natomiast zdaniem Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach, "wystawia ona policję narzekającą na brak sprzętu na pośmiewisko. Pokazuje bowiem, że nie potrafimy upilnować już tego, co mamy".

Na koniec warto wspomnieć, że policja ma również nadzieję, iż informatyk nie handlował informacjami z policyjnych baz danych.