Chrome OS już tu jest: nazywa się Opera 11


Jak zdefiniować OS?

Sundar Pichai (wiceprezes Google ds. rozwoju Chrome OS) mówi, że istotą prac nad tym oprogramowaniem jest dążenie do "zdefiniowania na nowo systemu operacyjnego w erze Internetu".

"W 2004/2005 r. mieliśmy produkt, będący czymś w stylu Chrome OS" - przypomina S. Baberowski. "Opera Platform był systemem dla urządzeń mobilnych opartym na przeglądarce. Po włączeniu telefonu uruchamiała się przeglądarka. Wtedy rynek nie był na to gotowy i projekt nie doczekał się realizacji komercyjnej."

Chrome OS to nic innego, jak przejmowanie funkcji systemu przez przeglądarkę. Produkt ten ma konkurować z Windows na rynku netbooków, laptopów czy tabletów; będzie systemem, pod kontrolą którego wymienione urządzenia mają działać bez konieczności odwoływania się do Windows czy innego "pełnoprawnego OS-u".

Komentarz

Szanująca się przeglądarka internetowa jest dostępna na więcej niż jedną liczącą się platformę systemową, a więc Windows, Linux i Mac OS X. A jak sugerują niektóre opinie internautów, nie są oni przesadnie chętni do porzucania dotychczas używanego OS-u na korzyść nowego, w dodatku o ograniczonej funkcjonalności.

Do tego dochodzi kwestia kontroli nad danymi i plikami. Chrome OS, jako system "webowy", ma mocno korzystać z cloud computingu; użytkownik będzie mógł przechowywać swoje dokumenty "w chmurze", czyli na zewnętrznych serwerach. Wysyłanie plików w "świat" to wymóg, który osobom ceniącym sobie prywatność może się nie spodobać.

"My tworzymy przeglądarkę, która w sposób naturalny - poprzez rozwój samej Sieci - dojrzewa do tego by stać się systemem operacyjnym" - podkreśla Opera Software. A zatem - czy warto tworzyć system oparty na przeglądarce internetowej skoro w zasadzie przeglądarka staje się OS-em?