Codename: Panzers Faza Druga - recenzja

Na dokładkę wiele misji zaplanowano tak, że wprowadzenie sił gracza rozwaliłoby scenariusz na strzępy, więc nagle trzeba operować zupełnie innymi jednostkami, bez względu na uzbierany prestiż i uciułane doświadczenie oddziałów.

Norma: pół kilometra domu na twarz

Skala w grze leży totalnie. Nie chodzi o rozmiary jednostek i budynków, te teoretycznie pasują do siebie... chodzi o coś bardziej złożonego. O skalę działań i pewne konstrukcje logiczne. Jeżeli w opisie czytamy, że działo ma zasięg 8km, a w praktyce sięga na odległość ośmiu... arabskich domów, to znaczy że jedna chałupa ma kilometr długości. A skoro do pojedynczego obiektu mieści się jeden oddział, który może składać się z pięciu strzelców, lub dwóch specjalistów, wychodzi na to, że w armii maksymalną i minimalną normą gęstości zakwaterowania w metrach kwadratowych jest... odpowiedzi prosimy nie nadsyłać, nagrodą niech pozostanie sam wynik.

Codename: Panzers Faza Druga - recenzja

Codename: Panzers Faza Druga

To tylko gra. Umowności nie kłułyby jednak aż tak bardzo w oczy, gdyby nie pseudorealizm i pozorowana wierność historyczna na każdym kroku. Co jednak począć, gdy w podręczniku do gry czytamy, że to pocisk wystrzelony z Shermana Firefly zniszczył czołg PzKpfw VI dowodzony przez Michaela Witmanna. Należy tu zaznaczyć, że analiza zniszczonego Tygrysa wykazała, że żadne z licznych trafień nie było powodem śmierci załogi - najprawdopodobniej eksplodował silnik, który już wcześniej sprawiał problemy. Podobną "dbałość o detale" można znaleźć w innych miejscach, zwłaszcza rozbrajają zapewnienia o historycznym rozmieszczeniu wojsk w scenariuszach kampanii, gdy pod Monte Cassino następuje atak Niemców na pozycje alianckie z kilku flank, dokonany głównie za pomocą Tygrysów i samobieżnych wyrzutni rakietowych Sd.Kfz.4/1 (przy okazji: w trakcie kampanii w samych Włoszech można zniszczyć spokojnie 1/10 faktycznej ilości tych wozów bojowych wykorzystanych w całej II Wojnie Światowej). Nie ma nic wspomniane, że to Polacy zdobyli klasztor, ale też i nie przypisuje się tego

Codename: Panzers Faza Druga - recenzja

Codename: Panzers Faza Druga

sukcesu nikomu innemu. Trzeba przyznać, że to spory postęp po pijakach i tchórzach, czyli Polaczkach z Fazy Pierwszej. Tym razem kozłem ofiarnym są Beduini - przedstawieni z rozmachem jako zacofani kretyni, lizusi i chciwcy. Podobnie jak Polska, kraje arabskie raczej jednak nie są głównym targetem dla CDV, więc wielkich strat koncern nie odnotuje.

Zresztą... "to tylko gra".

W krainie łatających trybików

Codename: Panzers Faza Druga - recenzja

Codename: Panzers Faza Druga

Rozgrywka w Codename Panzers, bez względu na Fazę, pozostaje prosta jak konstrukcja cepa. Dwie linie czołgów walą do siebie z dział, wspierane przez artylerię o śmiesznie krótkim zasięgu, a wszelkie uszkodzenia są w locie naprawiane przez wyspecjalizowane pojazdy. Ikonki trybików, płytek pancerza i czerwonych krzyżyków śmigają przez ekran na lewo i prawo, unosząc w dal jakąkolwiek namiastkę realizmu. Dzięki temu systemowi trzy Matildy II bez trudu rozłożą nawet i Tygrysa, chyba że wóz naprawczy zwariuje i mimo swego zasięgu postanowi wyjechać przed czołgi, do pierwszej linii (dzieje się to notorycznie). Pathfinding to w ogóle odrębna kwestia. Nie widać, by zbyt wiele poprawiono w tej kwestii od czasu Fazy Pierwszej, utrzymanie karnego szyku jednostek jest możliwe jedynie przy zastosowaniu aktywnej pauzy i ciągłym korygowaniu radosnej twórczości SI. Do tego dochodzą problemy z wyliczaniem dłuższych tras, gdy część jednostek nagle stwierdza, że nie jest w stanie gdzieś dotrzeć.

Taktyka SI pozornie jest w stanie zaskoczyć, lecz opiera się na kilku prostych algorytmach działania i już po pierwszych misjach łatwo się dostosować do posunięć komputerowych przeciwników. Jeśli mamy do czynienia z trybem defensywnym, spokojnie można ostrzeliwać jednostki spoza ich pola widzenia z gwarancją, że nie spróbują nawet zareagować. Inny przypadek to poszukiwanie wroga - wtedy wystarczy drobna prowokacja i nieprzyjaciel właduje się prosto na przygotowaną linię obrony. Jedyne co podnosi poziom emocji, to zdecydowana przewaga liczebna i technologiczna przeciwnika.

Potencjał zbyt dobrze ukryty

Mimo swych licznych wad gra nie jest totalnym niewypałem. Posiada pewien

potencjał, szkoda że tak słabo wykorzystany. Do znanej z Fazy Pierwszej metody oznaczania jednostek ukrytych w Mgle Wojny, lecz zachowujących się na tyle głośno, że jest znana ich pozycja (ikonki pojazdów kołowych i gąsienicowych, tudzież oddziałów pieszych) doszła kwestia misji nocnych, gdy zdradzić mogą włączone reflektory... lecz SI nie potrafi tego prawidłowo wykorzystać. Szkoda. Podobnie opcja zmieniania ustawienia pojazdu względem wroga (zwykle czołgi najmocniejszy pancerz mają od frontu, lecz z czasem może od zostać tak uszkodzony, że warto przestawić się bokiem) nie jest wykorzystywana przez komputerowych przeciwników.

Nie mieliśmy okazji sprawdzić dogłębnie opcji gry w kilka osób, ale wyglądała zachęcająco i nie nużyła od razu, co otwiera pewien potencjał - grając przeciwko człowiekowi można nieco więcej pokombinować przy doborze jednostek, a tworząc zespół warto zastanowić się nad podziałem funkcji poszczególnych graczy w formacji bojowej. Nowa opcja zrzutów zaopatrzenia też jest do wykorzystania jedynie w tym trybie.

Potężny marketing sprawił, że Codename: Panzers. Faza Druga wchodząc na rynek miało już doskonałe recenzje. Nie należy się tym sugerować. To po prostu nieźle wykonana gra posiadająca kilka niedociągnięć, lecz w dalszym ciągu warta uwagi, jeśli szuka się szybkiej, prostej taktycznej strategii czasu rzeczywistego, wolnej od zbierania surowców i wykonanej na porządnym silniku graficznym. Jest na co popatrzeć, jest czego posłuchać (choć jak na poziom CD Projektu lokalizacja nie powala na kolana), należy jednak całkowicie zapomnieć o aspiracjach historycznych autorów - jest to kłamstwo wierutne.

Wygląda też na to, że nie doczekamy się w Polsce zbiorczej edycji wszystkich Faz, bo zmienił się wydawca, co utrudnia złożenie "złotego pakietu".

Zagraliśmy i odstawiliśmy na półkę. Jeśli za pomocą dołączonego edytora ktoś stworzy ciekawe mody, może warto będzie kiedyś wrócić do gry.

Nie polecamy, nie odradzamy.