Corel Linux wchodzi do gry


Uproszczenie administrowania

Corel Linux wchodzi do gry

Przydzielanie wolnego miejsca na instalację Corel Linuksa.

Uproszczenie administrowania systemami uniksowymi jest niezwykle trudne, ponieważ cała ich tradycja to enigmatyczne narzędzia uruchamiane z linii poleceń, które z kolei są nie do zaakceptowania dla przeciętnego użytkownika komputera. Na szczęście, dzięki wybraniu środowiska KDE, Corel miał znacznie ułatwione zadanie. Dużą uwagę poświęcono zarządzaniu pakietami z oprogramowaniem. Corel Linux zawiera całkiem nowe narzędzie Get-It, zaawansowany menedżer pakietów. Jest to rozbudowana nakładka na tradycyjne, znakowe narzędzia do administracji pakietami w dystrybucji Debian - dpkg, dselect i apt-get.

Do korzystania z Get-It nie jest potrzebna wiedza o zarządzaniu pakietami, dobrze zorganizowano wyświetlanie informacji o programach (specjalne okienko w dolnej części głównego okna, przypominające banner reklamowy ze stron WWW).

Dostępne są dwie karty

- Current Software Profile (oprogramowanie zainstalowane w systemie) i Available Software (programy dostępne do instalacji) - nowe pakiety instalujemy jednym kliknięciem myszy. Jako źródło nowych pakietów można określić ścieżkę do CD-ROM-u, twardego dysku bądź bezpośrednio adres w Internecie.

Drugi element mający ułatwić zarządzanie systemem to program Event Viewer - przeglądarka zdarzeń. Koncentruje on w jednym oknie informacje ze wszystkich systemowych rejestrów zdarzeń (log files). Wszystkie dane można w dowolny sposób filtrować, decydując, jakiego typu informacje będą wyświetlane. Taki "przefiltrowany" obraz zdarzeń w systemie można zachować w pliku. Podsumowując, Event Viewer pozwala łatwo dotrzeć do ważnych informacji diagnostycznych, czego początkujący zazwyczaj nie potrafią. Każdy administrator doceni również rozbudowany przez Corela program KDE User Manger - tworzenie, usuwanie i przydzielanie uprawnień użytkownikom stało się banalnie proste.

Uproszczenie pracy z systemem

Corel Linux wchodzi do gry

Ekran logowania do systemu.

Pierwszym zauważalnym uproszczeniem w pracy z systemem jest sposób jego uruchamiania - od początku praca przebiega w trybie graficznym. Po uruchomieniu komputera pojawia się ekran powitalny z menu pozwalającym wybrać jeden z pięciu trybów pracy: Corel Linux (podstawowy), Linux - VGA mode (to podobieństwo do Windows NT), Linux - Console (tylko linia poleceń), Linux - Debug (linia poleceń bez uruchamiania serwerów), Linux - expert (linia poleceń). Po wybraniu podstawowego trybu pracy ładowane jest jądro systemu, a następnie ukazuje się okno, w którym użytkownicy KDE rozpoznają program kdm (KDE Desktop Manager), a użytkownicy Windows - okno logowania z Windows NT. Ciekawostką jest możliwość logowania się w określonej domenie Windows NT, co pozwala na automatyczne przyłączenie do zasobów serwera Windows NT.

Jak już wspominaliśmy, standardowym środowiskiem pracy jest KDE - chociaż zachowano swobodny dostęp do konsoli znakowej - można się na nią w każdej chwili przełączyć.

Corel dokonał tylko kilku kosmetycznych zmian - przede wszystkim znacznie podniesiono estetykę menu programów KDE, powiększając wszystkie ikony w menu i na pasku zadań. Znacznie rozbudowano również standardowy menedżer plików z KDE (KFM) i nazwano go Corel File Manager. Program przypomina teraz Eksplorator Windows, operując w podobnej, rozwijanej hierarchii kilku głównych obiektów - Desktop (obiekty na biurku), My Home (zawartość lokalnego dysku), Windows/NFS Network (otoczenie sieciowe Microsoft Networks/NFS). Oczywiście program obsługuje przeciąganie i upuszczanie obiektów - również na desktop - pozwala na wygodną konfigurację opcji wyświetlania obiektów i proste udostępnianie katalogów w sieciach Microsoft Networks (szczegóły poniżej).

Dość oryginalnie rozwiązano uciążliwy dla początkujących problem instalowania dyskietek i CD-ROM-ów, wykorzystano program automonter, który "montuje" dyski w miarę potrzeb - np. gdy użytkownik kliknie ikonę CD-ROM na biurku lub jakiś program odwoła się do dyskietki. Program sprawdza również automatycznie co kilka sekund, czy do napędu nie włożono nośnika. Jest to rozwiązanie pośrednie między stosowanym w Windows (brak jawnego instalowania) a w MacOS (natychmiastowe montowanie po włożeniu nośnika). Oczywiście, można dyski instalować samodzielnie - chociażby klikając ikonę dysku na biurku.