Cryptopia - miliony w kryptowalucie zniknęły, policja wkracza do akcji

W Christchurch (drugie co do wielkości miasto w Nowej Zelandii) policja wkroczyła do biura firmy Cryptopia, zajmującej handlem kryptowalutą. Powód?

Nowozelandzka giełda kryptowalut Cryptopia zajmowała się handlem środkami powierzanymi przez klientów. 14 stycznia miało miejsce włamanie, na skutek którego zniknęły środki o wartości 3,6 miliona dolarów - miały składać się na nią jednostki Ethereum oraz token ERC20 - Centrality (CENNZ). Cryptopia poinformowała o tym wczoraj, dodając, że po wykryciu włamania giełda natychmiast przeszła w "tryb konserwacji", czyli przestała być dostępna. Miało to trwać do momentu, gdy luka nie zostanie wykryta i naprawiona. Jednak dzisiaj policja wkroczyła do jej biur, które zostały zamknięte, zaś sprzęt komputerowy został zabezpieczony w celu śledztwa. W tym celu przybyli na miejsce śledczy z Welligton, jednak jak na razie oświadczyli jedynie, że dochodzenie jest w bardzo wczesnym stadium.

Pracownicy giełdy zostali przesłuchani przez policję na parkingu przed budynkiem, gdzie znajdują biura. Cryptopia poinformowała w mediach społecznościowych:

"Nie jesteśmy obecnie w stanie aktualizować środków klientów, teraz należy to do policji. Wszystkie sprawy są teraz w rękach służb porządkowych, a my na razie wstrzymujemy się od komentarza".

Cryptopia została założona w 2014 roku przez dwie osoby: Roba Dawsona i Adama Clarka. Od tego momentu po dzień dzisiejszy korzystały z niej dwa miliony użytkowników, którzy składali depozyty, a także obracali posiadanymi środkami. Wyciek 3,6 miliona dolarów to pierwsza tak duża afera związana z nią giełdą. Najnowsze doniesienia mówią o zamrożeniu 3,6 miliona w Etherum na innej giełdzie - Binanace. Są to prawdopodobnie środki skradzione na Cryptopii. Jeżeli ta informacja się potwierdzi, zostaną one zwrócone.