Cyfrówka w batyskafie

W epoce cyfrówek fotografuje się szybciej, łatwiej i przyjemniej. Fotografowanie upowszechnia się, a wraz z nim także mniej konwencjonalne zastosowania aparatów. Są tacy, którzy umieszczają je w latających modelach samolotów lub instalują w mikroskopach. Najwięcej osób jednak zabiera je pod wodę.


W epoce cyfrówek fotografuje się szybciej, łatwiej i przyjemniej. Fotografowanie upowszechnia się, a wraz z nim także mniej konwencjonalne zastosowania aparatów. Są tacy, którzy umieszczają je w latających modelach samolotów lub instalują w mikroskopach. Najwięcej osób jednak zabiera je pod wodę.

Wiele firm (ostatnio także Casio i HP) oferuje wodoszczelne obudowy pasujące przynajmniej do kilku modeli swoich aparatów cyfrowych. Świadczy to o rosnącym zainteresowaniu nowym hobby, którym jest podwodna fotografia. Nic dziwnego, bo po pierwsze, jest to fascynujące, a po drugie - coraz tańsze. Prosty zestaw składający się z aparatu cyfrowego wraz z obudową do fotografii podwodnej kupisz już za niespełna 1000 zł (HP Photosmart R817). W wypadku zaawansowanych kompaktów same obudowy kosztują 1000-2500 złotych. W "batyskaf" można też wyposażyć lustrzankę, ale ta przyjemność jest już znacznie kosztowniejsza (ponad 6000 złotych).

Jeśli myślisz o wakacjach w Egipcie lub innym miejscu, gdzie można zanurzyć się w ciepłym i tętniącym barwnym życiem morzu, warto przynajmniej pomyśleć o takim zakupie. Przedtem jednak radzimy zapoznać się z kilkoma uwagami na temat sprzętu do podwodnej fotografii. Wybór odpowiedniego modelu nie jest prosty: albo inwestujemy niewiele i tyleż dostajemy w zamian, albo skusimy się na droższe rozwiązanie, które pozwoli na późniejszą rozbudowę.

<hr>

Najtańszy zestaw do fotografii podwodnej oferowany przez HP oraz bardziej zaawansowana obudowa Olympus PT-032 do aparatu mju 700.

<hr>

Tyły różnych obudów - prostszej Casio oraz bardziej rozbudowanej Olympusa, która ma osłonkę monitora LCD, przydatną na niewielkiej głębokości, gdzie dociera mocniejsze światło słoneczne.

Batyskaf od podszewki

Najczęściej spotykane obudowy przeznaczone do amatorskich aparatów kompaktowych są na ogół proste, przypominają przezroczystą mydelniczkę z kilkunastoma dziwacznymi przyciskami. Tak jak ona składają się z dwóch części połączonych z jednej strony zawiasem, z drugiej solidnym zatrzaskiem. Między nimi znajduje się niepozorny, ale niezmiernie ważny element - gumowa uszczelka (tak zwany o-ring), chroniąca umieszczony wewnątrz aparat przed zalaniem. Z przodu, w okolicy optyki z obudowy wystaje cylinder (zwany portem obiektywowym), w który wsuwa się obiektyw uruchomionego aparatu. Jest zakończony szklanym (w najtańszych modelach plastikowym) i na ogół płaskim deklem, będącym oknem, przez który obiektyw aparatu "widzi" podwodny świat. Nurek-fotograf może sterować zamkniętą w obudowie cyfrówką za pomocą specjalnych dźwigni i popychaczy, rozmieszczonych na całej obudowie w miejscach, gdzie w aparacie znajdują się przyciski. Fotografujący naciskając popychacz, powoduje przyciśnięcie odpowiadającego mu przycisku cyfrówki. Konieczność określonego rozmieszczenia poszczególnych popychaczy zawęża zastosowanie obudowy do jednego względnie kilku bliźniaczych modeli cyfrówek, różniących się np. tylko rozdzielczością matrycy.

Amatorskie obudowy do aparatów fotograficznych wykonuje się z wytrzymałego, odpornego na wysokie ciśnienie poliwęglanu. Są przezroczyste, dlatego podczas nurkowania szybko można zauważyć przeciekanie wody do wnętrza, jeśli do niego dojdzie. Bardziej skomplikowane i znacznie droższe modele obudów do aparatów fotograficznych wytwarza się także z aluminium.

Obudowa Ikelite do popularnej lustrzanki Nikon D70. Dwa charakterystyczne, umieszczone po bokach pionowe uchwyty służą do trzymania aparatu. Na nich montuje się lampy błyskowe. Port obiektywowy przedstawionej obudowy zakończony jest wypukłą szybą, co eliminuje efekt wydłużenia ogniskowej.
Dźwignia spustu migawki.
Złącze do zewnętrznej lampy błyskowej.
Pierścienie mocowane na obiektywie cyfrówki, służące do mechanicznego połączenia obiektywu z pokrętłem zmiany ogniskowej w obudowie.
Gumowy popychacz koła trybów aparatu. Lepszym rozwiązaniem, stosowanym w droższych modelach, byłby popychacz z kołem zębatym zsynchronizowanym z kołem trybów.
Widok obudowy do lustrzanki z tyłu. Po lewej stronie widać panel do sterowania zewnętrzną lampą błyskową - diody wskazują tryb pracy(TTL lub ręczny) oraz ustawioną siłę błysku.
Zatrzask obudowy.