Cyfrowy klaps

Jeśli w tej chwili zajmujesz się cyfrową edycją wideo, potrzebujesz dodatkowego sprzętu, szczególnie gdy walczysz z czasem i terminami. W innym przypadku programy do DV zaspokoją wszystkie twoje potrzeby. Wkrótce zaś tradycyjne komputery osiągną taką wydajność, iż jakiekolwiek wspomaganie stanie się po prostu zbyteczne, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczysz na zakup najlepszej kamery. To ważne - marnej jakości filmowi nie pomoże najlepszy nawet program.

Miniaturowy Sony PD100 z progresywnym skaningiem i trybem szerokokątnego filmowania daje rewelacyjną jakość, niemal identyczną do obrazów kręconych Betą. Godne uwagi są także najnowsze kamery Canona. Przed zakupem upewnij się jednak, czy ma złącze FireWire (oznaczane czasem jako iLink) - inaczej przeżyjesz spore rozczarowanie, gdy po powrocie ze sklepu stwierdzisz, iż nowiutka zabawka nie potrafi porozumieć się z twoim komputerem.

Podsumowując, programy do edycji wideo są coraz tańsze, pozwalają obyć się bez dodatkowego sprzętu i zapewniają co najmniej telewizyjną jakość obrazu (jeśli oczywiście nie kręcisz jakimś rzęchem). Przyjrzyjmy się więc niektórym z najpopularniejszych edytorów.

Apple Final Cut Pro 1.0

SAD

tel. (022) 6516155

www.apple.com.pl

Cena: jeszcze nie ustalona

Bez wątpienia jest to najbardziej oklaskiwany i wielbiony program do obróbki DV w ostatnich latach. Trudno stwierdzić, czy dzieje się tak z powodu jego niewątpliwych zalet, czy - co bardziej prawdopodobne Đ fascynacji firmy Apple przyszłością grafiki cyfrowej.

Final Cut Pro (FCP) jest nadzwyczaj dobry. Apple stworzył program, który przy wsparciu właściwym sprzętem (czytaj Macintoshem) jest skierowany do wszystkich segmentów rynku: od telewizji do internetowego wideo. FCP reklamowany jest jako profesjonalny system pug-&-play do edycji wideo za jedną dziesiątą ceny konkurencyjnych aplikacji i jest to chyba odpowiedź, czemu tacy giganci, jak choćby Avid, zaangażowali się w wojnę cenową. FCP nie jest jednak uniwersalny, a ograniczone możliwości graficzne wskazują na dość mocne związanie programu z aplikacjami firmy Adobe. Użytkownik FCP nie może np. przerzucić fragmentu grafiki komputerowej do projektu jednym ruchem myszki - dość skomplikowana procedura wymaga korzystania z licznych okienek. Prościej i wygodniej mieć pod ręką kopię Adobe After Effects. Z drugiej strony, przenoszenie z Photoshopa warstw i innych obrazów jest wyjątkowo proste i sprawne. Podobnie jest z plikami wideo, których zwykłe przeciągnięcie do okna montażu (timeline) umożliwia natychmiastową edycję. Narzędzie do tworzenia napisów i tytułów nie jest mocną stroną programu i zmusza nas do kłopotliwego przeskakiwania do innych programów, np. skądinąd sprawdzającego się w tej dziedzinie Photoshopa.

Nie ma się jednak co zniechęcać - FCP jest naprawdę dobry, nieuczciwością byłoby jednak mówić o nim w samych superlatywach. Interfejs użytkownika jest na tyle rozbudowany, że aplikacja rozwija swe skrzydła na systemach dwumonitorowych, choć niektóre ciekawsze funkcje są dostępne z poziomu skrótów klawiszowych.

Okna Browser, Viewer i Canvas są raczej ściśnięte, jednak w prosty sposób możemy dopasować je do własnych potrzeb. Wygodne paski ekranu dają błyskawiczny dostęp do przeróżnych narzędzi oraz funkcji przydatnych podczas cyfrowej obróbki obrazu. Klasa FCP ujawnia się dopiero przy edycji i jest to cecha, dzięki której program utoruje sobie drogę do profesjonalistów. Aplikacja wspiera standardową edycję trzypunktową, a także edycję rozdzieloną (split edits) lub L-cuts, tak że każdy zaznajomiony z pracą w systemach typu Avid będzie czuł się jak u siebie w domu. Edycja audio odbywa się w oknie podglądu (viewer), co jest wygodniejsze od pracy z dźwiękiem w i tak zagraconym oknie montażu.