Cyfrowy tygiel współczesnego maga


Cyfrowy tygiel współczesnego maga

Najsłynniejszy film z efektami specjalnymi z epoki początków kina: Wyprawa na Księżyc Georgesa Mřliesa.

W 1899 roku Mélies realizuje minutowy film Sztukmistrz, gdzie wykorzystuje tę przypadkiem odkrytą technikę: na ekranie widzimy, jak tytułowy sztukmistrz znika, za chwilę jednak powraca, zamienia się w swą asystentkę, ta zaś w konfetti. Banalne? Jak każdy pierwszy krok. Do największych osiągnięć Mélies w zakresie efektów specjalnych należy zaliczyć 14-minutowy film Podróż na księżyc ("Le Voyage dans la lune") z 1902 roku, przedstawiający wyprawę na Księżyc i walkę z tamtejszymi, owadopodobnymi mieszkańcami. Dodajmy, że był to także film "kolorowy", z ręcznie malowanymi klatkami. Zainteresowanie efektami nie było dla Mřliesa szczęśliwe. Choć zrealizował sporo filmów, w 1914 roku bankrutuje i koniec życia spędza w zapomnieniu, jako sprzedawca zabawek w przydworcowym kiosku (i to mimo faktu, że w 1931 roku otrzymał Legię Honorową). Niespełna sto lat później jeden Titanic, który mógł powstać wyłącznie dzięki efektom specjalnym, przyniósł grubo ponad miliard dolarów wpływów. Ot, ironia historii - lub przekleństwo pionierów.Podstawowe techniki związane z efektami specjalnymi współczesnego kina mają więc długi rodowód. Nihil novi - i rzeczywiście, jak przekonamy się za chwilę, współczesne cyfrowe efekty specjalne w wielu przypadkach opierają się na technikach wynalezionych przez prekursorów kina.

Kompozycja

W 1903 roku dochodzi do z pozoru drobnego, lecz w dłuższej perspektywie bardzo istotnego wydarzenia. Edwin Porter w filmie The Great Train Robbery używa specjalnej maski namalowanej na szklanej płycie, którą umieszcza przed obiektywem kamery. W ten sposób powstała pierwsza kompozycja: w oknie stacji pojawił się namalowany pociąg. Parę lat później, w 1907 roku, wykorzystano technikę malowania na szkle do uzupełniania dekoracji: odpowiednio przygotowana maska przed kamerą przysłaniała niepożądane fragmenty obrazu. Pionierem tej techniki był Norman Dawn, który użył jej w filmie The Missions of California.

Cyfrowy tygiel współczesnego maga

Specjaliści z Industrial Light & Magic filmują na niebieskim tle eksplozję użytą później w Gwiezdnych wojnach.

Współcześnie kompozycja jest podstawowym narzędziem tworzenia efektów specjalnych. Ujęcia składane są z dziesiątek warstw, z których każda zawiera tylko pewien fragment obrazu. Technika ta przydaje się przy pracy z tradycyjnymi materiałami filmowymi (2D), o jej wyjątkowej wygodzie można się jednak przekonać zwłaszcza w przypadku ujęć wymagających obecności zaawansowanej grafiki 3D. Normą wówczas jest umieszczenie na odrębnych warstwach cyfrowych postaci, dekoracji oraz wszelkiego rodzaju efektów, w rodzaju mgieł czy kurzu. Choć łączny czas generowania poszczególnych warstw jest zwykle dłuższy od czasu generowania pojedynczej klatki, zalety są oczywiste. Gdy wszystko jest rozbite na warstwy, grafik ma znacznie więcej swobody twórczej. Przykładowo: delikatna zmiana koloru mgły wymagałaby wygenerowania całej sceny na nowo. Przy długim czasie renderowania złożonej pod względem budowy i efektów klatki, dużych rozdzielczościach kinowych (2048 lub 4096 pikseli szerokości obrazu) i sporej liczbie klatek w każdym ujęciu, taka drobna poprawka może oznaczać nawet kilka dni renderowania potężnych systemów komputerowych. Tymczasem grafik, korzystając z odpowiedniego programu do kompozycji, może zmienić kolor w kilka lub kilkanaście minut - i to we wszystkich kilkudziesięciu czy kilkuset klatkach. Innym zyskiem jest możliwość łatwego wprowadzania lub usuwania postaci bądź obiektów do sceny oraz modyfikowanie położenia i/lub sposobu przemieszczania się poszczególnych elementów. Niezwykle istotna jest również możliwość szybkiego uzgadniania kolorystyki różnych warstw, gdyż w praktyce (zwłaszcza w przypadku ujęć filmowanych na otwartej przestrzeni) nigdy nie mamy dwa razy takich samych warunków oświetleniowych i pod względem oświetlenia i koloru nawet studyjne ujęcia z tej samej kamery często pasują do siebie jak pięść do nosa. Możliwości dwuwymiarowej kompozycji wyjątkowo ładnie zaprezentował w 1994 roku Forrest Gump. Wszyscy pamiętamy Gumpa ściskającego dłoń prezydenta Kennedy'ego. To właśnie efekt kompozycji materiału archiwalnego ze współcześnie sfilmowanymi kadrami.

Kamienie milowe współczesnych efektów specjalnych

1988

Willow

Wiedźma przemieniająca się w zwierzęta - morfowanie trafia na duży ekran.

1988

Kto wrobił królika Rogera?

Zrealizowana tradycyjnymi technikami kompozycja rzeczywistych ujęć z bohaterami kreskówek.

1989

Otchłań

Podmorska obca forma życia. Pierwszy przypadek, gdy efekt wygenerowany komputerowo gra rolę jednego z bohaterów.

1990

Total recall

Całkowita klapa techniki przechwytywania ruchu.

W scenie, gdy Schwarzenegger przechodzi przez urządzenie rentgenowskie, źle przeprowadzona sesja mo-cap uniemożliwia animację. Szkielet aktora animowano ręcznie, ledwo zdążając przed premierą.

1991

Terminator 2

Robot z ciekłego metalu. Wielki triumf cyfrowych efektów specjalnych.

1993

Park jurajski

Dinozaury podbijają serca widzów, serca animatorów podbija opracowana specjalnie do tego filmu technika animacji zwana kinematyką odwrotną (inverse kinematics).

1994

Forrest Gump

Gump z Kennedym: kompozycje materiałów archiwalnych ze współcześnie sfilmowanymi. Wirtualne usunięcie nogi jednego z aktorów.