Czułe zbliżenia

Minęły już czasy, gdy trzeba było przekonywać o słuszności zamiany tradycyjnego aparatu na cyfrowy. Teraz zastanawiamy się tylko, czy już czas zmienić starą cyfrówkę na nową. Warto, bo nowe modele są coraz czulsze i miewają imponujący zoom.


Minęły już czasy, gdy trzeba było przekonywać o słuszności zamiany tradycyjnego aparatu na cyfrowy. Teraz zastanawiamy się tylko, czy już czas zmienić starą cyfrówkę na nową. Warto, bo nowe modele są coraz czulsze i miewają imponujący zoom.

Producenci kuszą kolejnymi milionami pikseli, wbudowanym stabilizatorem obrazu lub pokaźną kolekcją "iksów" określających zoom. Czy warto odświeżać sprzęt fotograficzny? Jeśli pamięta czasy, gdy królowały aparaty z matrycą 3 czy 4 MP, bez wątpienia tak. Odczujesz wyraźną różnicę, zwłaszcza fotografując w wyższej czułości i ze stabilizacją.

Kochamy zbliżenia

#Zdjęcia wykonane kompaktem Canon PowerShot G7 przy różnych ustawieniach czułości#
Czułe zbliżenia

ISO 1600

Czułe zbliżenia

ISO 800

Czułe zbliżenia

ISO 400

Czułe zbliżenia

ISO 200

Czułe zbliżenia

ISO 80

Arystokracja cyfrowych kompaktów to aparaty z obiektywem o szerokim zakresie ogniskowych. Ta klasa cyfrówek ma szansę oprzeć się konkurencji wciąż taniejących lustrzanek. Kompakty pozwalające na duże zbliżenia są tańsze od aparatów SLR, nie wymagają dodatkowych obiektywów, jeśli mają "łowić" to, co znajduje się daleko (np. dziko żyjące zwierzęta czy ptaki). A to sporo kosztuje i... waży, co dla fotoamatora ma znaczenie.

Aby "łapać", nie podchodząc i nie płosząc, najlepiej wybrać stosunkowo niedrogi kompakt z tzw. super-zoomem. Jest uniwersalny - na ogół wystarczą 2 sekundy, żeby przejść od fotografowania szerokiego planu do zbliżeń detali. To niezwykle ułatwia fotografowanie przyrody - przechadzając się po parku, rejestrujemy krajobraz, a gdy zauważymy oddalone o kilkanaście metrów zwierzę, mamy szansę na wykonanie zbliżenia bez ryzyka wystraszenia go zmianą obiektywu lub głośno trzaskającym lustrem aparatu SLR.

Aparaty wyposażone w "superzoom" polubiliśmy wyjątkowo. W Polsce sprzedaje się ich zaskakująco dużo, niektóre cieszą się u nas większą popularnością niż w Europie Zachodniej (gdzie w rankingach bestsellerów królują, oczywiście, modele najtańsze). Co ciekawe, producenci aparatów cyfrowych zaczynają nas postrzegać jako "naród profesjonalistów". Tak podczas rozmowy półżartem wyraził się jeden z przedstawicieli Sony. Skoro już kupujemy aparat cyfrowy, chcemy, żeby spełniał wszystkie nasze oczekiwania. Duży w stosunku do zarobków wydatek musi być uzasadniony odpowiednią funkcjonalnością urządzenia. Mamy wymagania, dlatego chętnie płacimy za zaawansowane modele.

W relacji z testu przedstawiamy trzy modele aparatów pozwalających na duże zbliżenia, m.in. najnowszy hit Olympusa - kompakt z 18-krotnym zoomem.

Zawsze stabilnie, zawsze pewnie

Czułe zbliżenia

Olympus SP-550UZ - kompakt z zoomem 18x.

Trudno polubić "długooką" cyfrówkę, jeśli nie jest wyposażona w system stabilizacji obrazu. Na szczęście minęły czasy, kiedy stabilizator montowano tylko w najdroższych modelach. Udogodnienie to zaczęło się rozpowszechniać w cyfrówkach średniej klasy od momentu wprowadzenia na rynek niedrogich "superzoomów" Koniki Minolty z serii Z, które w większości dysponowały funkcją Anti-Shake. Czas na kolejny krok - stabilizator obrazu może się przydać nie tylko w aparacie z imponującym zoomem. Także znacznie uboższe optycznie cyfrówki mogą sporo dzięki niemu zyskać. Stabilizator znajdziesz już w tanich modelach Panasonica i Nikona, a także w slimach Sony i zaawansowanym Canonie z serii G. Miejmy nadzieję, że stanie się wkrótce obowiązującym standardem, tak jak w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku wyświetlacz LCD.

Upadek rasowych kompaktów

Ostatnio trudno się oprzeć wrażeniu, że kończy się już czas solidnych, dobrze wyposażonych aparatów kompaktowych. Ich miejsce zajmują głównie tanie lustrzanki, których ceny dawno już zrównały się z cenami kompaktów dla wymagających. Jeden z najciekawszych modeli - Sony DSC-R1, z wysokiej jakości obiektywem Carl Zeiss - firma przestała produkować niedługo po wprowadzeniu na rynek swojej pierwszej lustrzanki (Alpha 100). Także Canon i Nikon nie rozwijają i nie promują aparatów tej klasy. Powód jest oczywisty - klientów kupujących dotąd zaawansowane kompakty warto przekonać do lustrzanki, co w rezultacie da firmie większe zyski (sprzedaż obiektywów, lamp błyskowych i innych akcesoriów).

Nieliczne już na rynku kompakty, które funkcjonalnością miały dorównywać średniej klasy lustrzankom, nie imponują. W naszym teście przyjrzeliśmy się najnowszej konstrukcji Canona z serii G. Ta wersja sztandarowego kompaktu oferowanego przez lidera rynku cyfrówek bardziej rozczarowuje niż zachwyca, ale o tym na następnych stronach.

Należy zauważyć, że stabilizatory stosuje już coraz więcej producentów cyfrówek. Systemy mechanicznej czy optycznej stabilizacji obrazu można już znaleźć w aparatach Pentaksa, Kodaka czy Olympusa.

Czułe kompakty

Jednym z podstawowych atutów cyfrowej lustrzanki jest możliwość rejestrowania przyzwoitych zdjęć przy wyższej czułości np. rzędu ISO 400 czy 800. Wiąże się to głównie z dużą powierzchnią stosowanych w SLR matryc - większy przetwornik lustrzanki lepiej radzi sobie z rejestracją światła o niskim natężeniu. Malutkie sensory w aparatach kompaktowych znacznie mniej "czysto" odwzorowują słabo oświetloną scenę przy krótkim czasie ekspozycji. Na szczęście konstruktorzy się nie poddali i dopracowują swoje systemy redukcji szumów. Są już na tyle skuteczne, że najnowsze kompakty, choć nie dorównują (i zapewne nigdy nie dorównają) lustrzankom pod względem niewrażliwości na słabe światło, coraz częściej pozwalają na wykonanie znośnej jakości fotografii przy podwyższonej czułości. Z naszych testów wynika, że niektóre modele radzą sobie z rejestracją obrazu przy ustawieniu czułości nawet do ISO 400. To maksimum - ustawienia powyżej ISO 400 (są kompakty pozwalające nawet na ISO 3200) powodują powstanie zbyt mocnych szumów. Obok przedstawiamy zdjęcia wykonane kompaktem Canon G7 przy różnych ustawieniach czułości. Fotografie znajdują sie z innymi zdjęciami testowymi na naszej płycie.

Dla każdego coś dobrego

Czułe zbliżenia

Canon PowerShot A640 dysponuje 10 -milionową matrycą i odchylanym ekranem LCD .

Do naszego laboratorium trafiło kilkanaście aparatów cyfrowych. Wybraliśmy spośród nich 13 modeli, po kilka w trzech grupach cenowych: cztery aparaty kosztujące poniżej 1000 złotych, sześć średniej klasy (1000-1500 zł) i trzy drogie (1500-2000 zł). Masz dzięki temu do wyboru bardzo różne konstrukcje - od kieszonkowych klasy slim po modele wyposażone w superzoomy.

Waga lekka

Nikon Coolpix L5 został zwycięzcą w kategorii aparatów najtańszych. Sukces zawdzięcza głównie wysokiej ocenie za możliwości - został wyposażony w pięciokrotny zoom optyczny oraz stabilizator obrazu. Producent najwyraźniej opracował nową strategię - podwyższa wartość tanich modeli, stosując w nich technologię zarezerwowaną dotąd dla urządzeń najwyższej klasy. Pod względem jakości obrazu Coolpix L5 nie zachwycił - wypadł słabiej od dwóch innych tanich modeli, Sony W55 i Pentaksa.