Czy Apple powinno podążyć za Google i ujawnić wygląd iPhone 11?

Wystarczy potwierdzić informacje, które już znamy.

Mamy dopiero czerwiec, a wszyscy już szykują się do gorących premier, które czekają nas dopiero jesienią. Apple odsłoniło już iOS 13, pod kontrolą którego będą pracowały nowe modele iPhone'a, ale to Google wykonało bezprecedensowy ruch. Wyszukiwarkowy gigant postanowił zaprezentować wygląd tylnego panelu Google Pixel 4 na ponad trzy miesiące przed jego premierą.

Źródło: macworld

Źródło: macworld

Dlaczego tak się stało? Wszyscy doskonale wiemy, że premiera następnej generacji Pixeli planowana jest na październik, a na kanale YouTube Unbox Therapy pojawiły się filmy z metalowym modelem nowego urządzenia. Rozwiało to wszelkie plotki o nowym Pixelu. W związku z tą sytuacją Google zdecydowało się na nietypowy ruch, który zdziwił wiele osób zajmujących się nowymi technologiami. Gigant oficjalnie pokazał wygląd tyłu nowego modelu.

Wbrew pozorom to inteligentne i bardzo przemyślanie posunięcie. Twórcy flagowych modeli od zawsze zmagają się z problemami utrzymania ich w tajemnicy aż do czasu oficjalnej prezentacji, co rzadko się udaje.

Odkąd w 2010 roku inżynier Apple przypadkowo pozostawił prototyp iPhone'a 4 w barze w Redwood City przecieki stały się intratnym biznesem, na którym można zarobić całkiem sporo pieniędzy. W końcu ludzie interesują się tym, co znajdą w sklepach za kilka miesięcy.

Źródło: macworld

Źródło: macworld

Prowadzi to jednak nieuchronnie do wielu rozczarowań. Czy to w momencie, kiedy przecieki okazują się nie tym, czego oczekiwaliśmy, czy też w momencie, kiedy okazuje się że finalnie urządzenia wygląda zupełnie inaczej, niż na renderach krążących w sieci na kilka miesięcy przed premierą. Dodatkowo premiera urządzenia, o którym zainteresowani wiedzą prawie wszystko nie jest tak uroczysta, jak chciałby producent.

Przecieki w dużej mierze skupiają się na wyglądzie nowych urządzeń. To pierwsze na co patrzy potencjalny kupujący, który nie jest związany z technologiami, a po prostu chce wymienić smartfona.

W tym momencie możemy przejść do ruchu, na jaki zdecydowało się Google. W zeszłym roku zaprezentowano Pixel'e 3, o których praktycznie wszystko wiedzieliśmy już przed premierą, dlatego oficjalna prezentacja była jedynie formalnością.

Również w przypadku nowych modeli iPhone'a znamy część kluczowych funkcji jeszcze przed premierą. Co więc złego w oficjalnym potwierdzeniu tego, co i tak wiemy?

Źródło: macworld

Źródło: macworld

Nie jest tajemnicą, że Apple w chwili obecnej nie skupia się już tylko i wyłącznie na sprzęcie. Marcowa konferencja oraz WWDC 2019 jasno pokazują, że firma zamierza skupiać się na wszelkiego rodzaju usługach, aby znacznie bardziej rozbudować i tak wszechstronny już ekosystem, na który składa się zarówno warstwa sprzętowa, jak i oprogramowanie.

Jeżeli Apple zdecydowało by się na prezentacje oficjalnego przecieku iPhone'a 11 w lecie zapewniłoby sobie świetne działania marketingowe w sieci. Każdy szanujący się portal na bieżąco śledzi poczynania giganta z Cupertino, więc firma mogłaby łatwo zapewnić sobie szum medialny. Nie sądzimy, aby zaszkodziło to sprzedaży, a osoby, które liczyły na to, że finalnie urządzenie będzie wyglądać zupełnie inaczej mogłyby szukać alternatyw. W tej sytuacji osoby, którym spodobał się nowy model z niecierpliwością czekałby na premierę, aby jak najszybciej je zakupić.

Google oficjalnie potwierdzając plotki o Pixel 4 zmienił nieco zasady gry. Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy do corocznego cyklu wydawniczego nowych flagowców. W ciągu tego czasu co chwilę otrzymywaliśmy informacje na temat nowych funkcji, a sami producenci robili sobie z nich żarty na scenie. Już od jakiegoś czasu element zaskoczenia całkowicie zniknął, a premiery są tylko formalnym potwierdzeniem informacji, które znamy już od jakiegoś czasu. Wydaje się, że Google chyba jest już lekko znudzone tym faktem i postanowiło ujawnić rąbka tajemnicy już przed premierą. W chwili obecnej wszyscy zastanawiają się jaką kluczową nowość przyniesie Pixel 4?

Teraz, gdy Pixel 4 zadebiutuje w październiku wszyscy skupimy się nie na wyglądzie, który już znamy tylko na funkcjach. Specyfikacja techniczna aparatu będzie ważniejsza od jego konstrukcji.

Źródło: macworld

Źródło: macworld

Zaprezentowanie wyglądu nowego urządzenia jakiś czas przed premierą pozwala konsumentom na przyzwyczajenie się do niego. Nie da się zaprojektować telefonu, który będzie idealny dla każdego, ale po pewnym czasie przyzwyczajamy się do tego, jak wygląda.

iPhone 11 ma mieć kwadratowy układ kamer. Gdybyśmy już dziś wiedzieli, że faktycznie we wrześniu zobaczymy iPhone'a z kwadratowymi obiektywami podczas premiery moglibyśmy skupić się na istotnych parametrach technicznych, a nie tylko wyglądzie, który jako pierwszy rzuca się w oczy.