Czy technologie nas ogłupiają?


Manualnie nie znaczy gorzej

Zakupy spożywcze trafiają pod drzwi mieszkania, podłogi same się czyszczą, mapy wypowiadają na głos jak - ulica za ulicą - jechać, żeby trafić do założonego celu. Udogodnienia zapewniane przez automatykę są nie do przecenienia. Jednocześnie eksperci zauważają, że powinniśmy zadbać o odpowiedni poziom stymulacji: jeśli praca jest za skomplikowana, wtedy czujemy się przeciążeni a nawet ogarnia nas panika, natomiast gdy wykonywana czynność jest zbyt łatwa, wówczas tracimy ochotę i robimy to od niechcenia. Jeśli masz korzystać z dobrodziejstw automatyki, warto wybierać te rozwiązania, które wymagają skupienia i stymulują umysł, ale nie są też przesadnie skomplikowane. Dla przykładu, Carr jest zdania, że systemy GPS są gorsze od map papierowych, ponieważ sprawiają, że nawigacja staje się zbyt łatwa, co osłabia nasze umiejętności orientacyjne. W jego opinii samochodowe nawigacje GPS w żadnym stopniu nie pogłębiają zaangażowania w otoczenie - często przegapiamy ważne sytuacje na drodze i tuż obok niej, ponieważ przechodzimy w tryb "lekkiego wyłączenia", wsłuchując się jedynie w komendy nawigacji GPS, aby trafić do celu w jak najkrótszym czasie. Dlatego jeśli nie musisz za wszelką cenę dojechać w wyznaczone miejsce bardzo szybko, jak np. kurierzy, to od czasu do czasu możesz spróbować dojechać bez pomocy GPS-a, korzystając ze zwykłej mapy. Według Carra, gdy tylko trafisz na miejsce, od razu poczujesz satysfakcję, że udało ci się dojechać bez pomocy GPS-a.

Czy technologie nas ogłupiają?

Inteligentne domy opierają się na automatyce i w dużym stopniu poprawiają komfort życia.

Kolejnym przykładem są samochody autonomiczne. Wizja roztaczana przez producentów - siedzisz wygodnie w fotelu, czytasz gazetę, odpisujesz na e-maile, albo po prostu śpisz, podczas gdy samochód sam jedzie do wyznaczonego miejsca - zdecydowanie robi wrażenie. Ford, Mercedes-Benz, Audi, Nissan, BMW, a nawet Google pracują nad autonomicznymi pojazdami. Auto ostatniej z wymienionych korporacji przedstawia się bardzo ciekawie: nie ma kierownicy, drążka zmiany biegów, czy też pedału hamulca i gazu. Pasażer jedynie wciska przycisk "start", aby rozpocząć podróż, albo "e-stop", by zatrzymać samochód. Pełna automatyka.

Zobacz również:

Część producentów decyduje się z kolei na samochody ułatwiające prowadzenie, ale nie do końca wykluczające rolę kierowcy - przykładowo Ford w projekcie Automated Fusion Hybrid Research Vehicle stawia na zautomatyzowany pojazd z systemem mogącym tworzyć 360-stopniowy i trójwymiarowy widok na okolicę, wraz z możliwością komunikowania się z innymi pojazdami, ale w razie niespodziewanej sytuacji kontrolę nad nim ma przejmować kierowca. Tutaj jednak ponownie pojawia się aspekt przyjemności czerpanej z prowadzenia samochodu. Co oczywiste, są osoby, które chętnie przesiadłyby się do samoprowadzących się aut, ale większość z nas wciąż odczuwa radność z prowadzenia, a niektórzy nawet nie wyobrażają sobie, by mogli kupić samochód z automatyczną skrzynią biegów.

Duże korporacje, będące źródłem wielu miejsc pracy, niespecjalnie przejmują się jednak teoriami propagowanymi przez takich ekspertów jak Carr. Google, dla przykładu, przejęło już osiem firm związanych z zaawansowaną robotyką, a szefem nowo powstałego działu został Andy Rubin, "ojciec" systemu Android. Wśród przejętych firm jest m.in. Industrial Perception, która stworzyła systemy wizyjne i specjalne zmechanizowane ramiona do załadunku i rozładunku ciężarówek, czy też Bot & Dolly, czyli twórcy zrobotyzowanych systemów kamer, które były używane przy tworzeniu efektów specjalnych w filmie "Grawitacja". Choć plany Google'a pozostają niejasne, analitycy sugerują, że firma chce stworzyć maszyny do zadań przemysłowych i pracy w fabrykach, gdzie zautomatyzowane sprzęty pomagałyby np. w montażu urządzeń elektronicznych. Google już kilka razy informowało, że kieruje się wizją zakładającą, że technologie powinny być wdrażane w miarę możliwości wszędzie tam, gdzie mogą uwolnić ludzi od zadań powtarzalnych i wymagających dużego wysiłku.

Czy technologie nas ogłupiają?

Domowa automatyka: użyj gadżetu WeMo Switch, usługi online IFTTT oraz bezpłatnej aplikacji Wemo iPhone App, aby każdego ranka automatycznie uruchamiał się czajnik podgrzewający wodę na herbatę.

Apple również postawiło na automatykę, wydając ponad 10 mld dol. na zaawansowane roboty produkcyjne, które zajmują się składaniem iPhone'ów i iPadów. Z kolei Amazon przejął za 750 mln dol. firmę Kiva Systems, słynącą z robotów kołowych, wykorzystywanych w dużych magazynach w celu uproszczenia i przyspieszenia procesu kompletacji zamówień.

Nadążyć za automatyzacją

Jeśli zbierzemy wszystkie ostatnie osiągnięcia automatyki, można wywnioskować, że maszyny mogą już nie tylko wykonywać prace zarezerwowane dla pracowników fizycznych, ale coraz częściej - ze względu na technologie zbliżone w działaniu do ludzkiego mózgu - realizować zadania pracowników umysłowych. I choć większość ekonomistów dotychczas przekonywało, że technologie stworzą tyle samo miejsc pracy, ile zniszczą, obecnie coraz więcej osób nie ma już co do tego pewności. W ubiegłym roku Lawrence H. Summers, były sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych, powiedział że przestał wierzyć, iż automatyka zawsze będzie tworzyć nowe miejsca pracy. Erik Brynjolfsson, ekonomista z M.I.T., dodał, że problemy z zatrudnieniem wynikające z coraz lepszej automatyki będą stanowić największe wyzwanie dla ludzi w ciągu kolejnej dekady.

Ale automatyka ma również dobre strony. Dla przykładu, Kavita Mariwalla, dermatolog z Long Island, doskonale wie, jak leczyć trądzik, oparzenia i wysypki, ale gdy przyszedł do niej pacjent z rzadką chorobą skóry i miała problem z diagnozą, skorzystała z pomocy technologii. Mariwalla zalogowała się do dostępnej w sieci bazy informacji medycznych i poprosiła komputer o pomoc. Po kilku sekundach znała już nazwę leków, dzięki którym jej pacjent będzie mógł wyzdrowieć. System używany przez Mariwallę zawiera wiedzę na temat 13 mln pacjentów, zebraną od ponad 4000 specjalistów. Człowiek nie byłby w stanie przeanalizować takiej ilości danych, a następnie wskazać podobne zależności i na tej podstawie opracować konkretne zalecenia.

Czy technologie nas ogłupiają?

Pojazd o prędkości maksymalnej 40 km/h wygląda jak ultrakompaktowy Fiat 500 albo Smart i nie ma kierownicy, drążka zmiany biegów, czy też pedału hamulca i gazu. Tak Google wyobraża sobie samochód autonomiczny.

Niektórzy eksperci sugerują też, że wiele osób nie znajduje zatrudnienia, ponieważ nie wykazuje wystarczających chęci, aby nadążyć za automatyką. Kiedy więc w zeszłym roku przeprowadzono badanie wśród bezrobotnych Amerykanów w wieku 25-54 i aż 37 proc. z nich przyznało, że nie znalazło pracy, ponieważ nie potrafiło obsługiwać odpowiednich narzędzi technologicznych, szybko pojawiły się stosowne wnioski. Wiele osób ma braki w edukacji, czy też nie ma umiejętności potrzebnych do wykonywania danego zawodu, ponieważ nie znalazło czasu lub ochoty, aby to nadrobić – automatyka ponosi tutaj tylko częściową winę. To dlatego Lawrence H. Summers uważa, że rozwiązaniem problemu z zatrudnieniem nie jest próba powstrzymania zmian wywoływanych przez technologie, lecz zmiana nastawienia, że wszystko będzie w porządku i rynek sam się o nas zatroszczy. Należy nie tylko obserwować zmiany zachodzące wokół nas, ale też umieć się do nich dostosowywać.