Dane odzyskane z DVD pomogły w skazaniu gwałciciela

Odzyskanie danych ze śledztwa zapisanych na płycie DVD okazało się kluczowe w sprawie przeciwko mężczyźnie oskarżonemu o zgwałcenie trzech kobiet.

41-letni obecnie Michael Barnes, skazany już wcześniej za porwanie, stanął przed sądem w kalifornijskim Santa Cruz za gwałt na kobiecie, jakiego dopuścił się przebywając na warunkowym zwolnieniu.

Co istotne, oskarżenie przeciw niemu skierowały trzy kobiety, jednak zeznania jednej z nich przyjęte przez policję, nie mogły zostać wykorzystane jako dowód w sprawie. Nagranie z zeznaniem ofiary zostało zapisane na nośniku DVD, jednak nie można było ich odczytać. Jak się później okazało, wideo z przesłuchania nigdy nie było uszkodzone - problem stanowiła jedynie sekcja wejściowa płyty, zawierająca odwołania do zapisanych na dysku ścieżek. Dlatego próba odtworzenia materiału w dowolnej standardowej aplikacji nie przynosiła rezultatów.

Sędzia orzekający w procesie zadecydował, że pokrzywdzona, której zeznania przepadły, nie może składać wyjaśnień w czasie rozprawy. Stało się tak dlatego, gdyż policja wycofała zeznania ofiary po tym, jak okazało się, że w czasie procesu zamierza ona przedstawić wersję wydarzeń inną od tej, jaką przedstawiła w czasie policyjnego przesłuchania. Obrońcy oskarżonego mogli zaś wykorzystać to jako dowód uniewinniający Barnesa.

Wskutek tego oskarżyciel nie dysponował wystarczająco mocnymi argumentami, aby udowodnić Barnesowi popełnienie wielokrotnych gwałtów.

Odzyskanie nagrania z przesłuchania (zapisanego początkowo na taśmie VHS w listopadzie 2006 r. a następnie nagranego na DVD) stało się więc kluczowe. Dwie lokalne firmy z Santa Clara, zajmujące się odzyskiwaniem danych, uznały zadanie za przerastające ich możliwości. Płyta trafiła jednak do należącej do koncernu Seagate spółki i365 (utworzonej we wrześniu br.), a konkretnie do oddziału Seagate Recovery Services. Po bliższej analizie nośnika okazało się, że uszkodzony jest wejściowy sektor nośnika (tzw. lead-in section), tworzony w momencie rozpoczęcia nagrywania. SRS wydzieliło obraz danych z płyty, co umożliwiło odtworzenie materiału.

Na taki dowód prawnicy Barnesa nie znaleźli skutecznej obrony. Mężczyzna przyznał się do winy. 5 grudnia sąd skazał go na 24 lata więzienia.