Darkspore - niebezpieczne zabawy DNA (recenzja)

Darkspore to międzygwiezdna przygoda, w której tworzymy jedne potworki po to, by unicestwić inne. Brzmi niby banalnie, niby trochę bezbarwnie i nudnie. Jak jest w tym świecie naprawdę?

W znajdziemy parę plusów. Zacznijmy jednak od samego początku czyli od... instalacji. Już na samym starcie gra może nieźle wkurzyć. Niby nic wyjątkowego (jak na te czasy), bo trzeba zalogować się do swojego konta EA i zarejestrować zakupioną produkcję. No dobra, ale w moim przypadku trzy razy pojawił się jakiś bliżej niesprecyzowany błąd i wszystko się wywalało.

Pominę fakt, że jak już było OK, to nie mogłem się połączyć z serwerem. Pewnie przypadek i to akurat nie będzie ważyło na końcowej ocenie gry. Zresztą, twórców Darkspore i tak trzeba pochwalić za częste uaktualnienia, które pojawiają się czasem nawet dzień po dniu.

Przejdźmy jednak do samej gry, która rozpoczyna się od przedstawienia nam fabuły. Tu trzeba przyznać wprost: jest tragicznie. Historia jest tak skomplikowana, że sprawia wrażenie jakby wymyślano ją na godzinę przed premierą.

Darkspore - klimat i grafika to dwa znaczące plusy tej produkcji

Darkspore - klimat i grafika to dwa znaczące plusy tej produkcji

Protoplaści (tacy niby ludzie, ale trochę bardziej zaawansowani technologicznie) eksperymentowali na DNA i stworzyli strukturę, która była niestabilna. W wyniku tego eksperymentu powstały złe, podłe, złośliwe i wredne stworki zwane roboczo Darkspore. Te, szybko rozpleniły się po całym świecie i poczęły siać zniszczenie i robić bur... bałagan.

Gracz wciela się w protoplastę wybudzonego z kriogenicznego snu. Naszym zadaniem jest oczywiście zniszczyć wszystkie Darkspore. W tym celu przemierzamy galaktykę wzdłuż i wszerz, poszukując naszych wrogów. I to by było w sumie na tyle jeśli chodzi o warstwę fabularną.

W Darkspore odwiedzimy wiele różnorodnych planet. Od zimnych równin, po tropikalne puszcze.

W Darkspore odwiedzimy wiele różnorodnych planet. Od zimnych równin, po tropikalne puszcze.

Darkspore jest jednak typowym hack and slashem i nie o ciekawe historie tutaj chodzi. Ma być szybko, ma się dziać. I się dzieje, ale zanim przystąpimy do pierwszego starcia poznajmy tzw. bohaterów. Stworzenia te także powstały na drodze modyfikacji genetycznych, ale zostały uznane za dobre, bo można je kontrolować i nie niszczą wszystkiego co napotkają na swojej drodze.

Do dyspozycji oddano nam trzy typowe klasy postaci walczących: mag, melee DPS oraz tank. Oczywiście nazwy są nieco inne, ale przytaczam swoje własne byście w jasny sposób mogli zrozumieć ich możliwe zastosowanie.

Bohaterowie, jak przystało na dzieła za którymi stoi studio Maxis, mogą być przez nas modyfikowani - zarówno pod względem wyglądu jak i parametrów. Kolorystykę czy kształt poszczególnych ulepszeń, możemy zmieniać dowolnie sami i bez ograniczeń.